Styczeń rozpoczął się od szoku. Prezydent USA posługiwał się retoryką wojenną w sprawie Grenlandii oraz przeprowadził interwencję w Wenezueli, dokonując pojmania dyktatora Nicolasa Maduro.

Teraz jednak Donald Trump wycofuje się z zapowiedzi: nagle nie chce już słyszeć o militarnym przejęciu Grenlandii i nowych cłach. Klęska wyborcza w Teksasie i spadek poparcia Amerykanów najwyraźniej wywołują niepokój w Białym Domu. Oto, w jaki sposób Trump zmienił swoje nastawienie.

Najpierw prezydent USA pozwolił na brutalną interwencję oddziałów służb migracyjnych ICE w Minneapolis i nazwał zastrzelonego Alexa Prettiego „szalonym buntownikiem”. Potem jednak w obliczu masowych protestów nastąpiła zmiana. W ubiegłym tygodniu kazał zastąpić dowodzącego ICE Grega Bovino i wycofać część funkcjonariuszy służb migracyjnych.

Trump określił rozmowę telefoniczną z demokratycznym gubernatorem Minnesoty Timem Walzem jako „bardzo dobrą”. Po prawie dwóch tygodniach spędzonych w areszcie wraz z ojcem 5-letni Liam, wokół którego toczyła się afera, również został zwolniony.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

To niejedyny zwrot Trumpa w ostatnim czasie. Najpierw prezydent USA „koniecznie” chciał przejąć Grenlandię. Groził nawet militarną interwencją i mówił o możliwości porzucenia NATO. Następnie podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos mówił o porozumieniu i obiecał, że „nie użyje siły”.

Pozostaje też kwestia ceł. Najpierw zagroził krajom, które poparły Grenlandię, kolejnymi cłami karnymi w wysokości do 25 proc. Podczas „bardzo owocnego spotkania” z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte przy okazji Światowego Forum Ekonomicznego Trump wycofał się ze swojej groźby. Stwierdził, że uzgodnił z Rutte „ramy przyszłego porozumienia” w sprawie Grenlandii.

A co z Iranem?

Niejasna jest ponadto kwestia ewentualnego zaangażowania Amerykanów w akcję wymierzoną przeciwko władzom w Teheranie. Najpierw Trump zagroził irańskiemu reżimowi atakiem, który będzie „znacznie gorszy” niż zniszczenie obiektów jądrowych 22 czerwca 2025 r. W międzyczasie wysłał armadę wojenną na Bliski Wschód. Zagroził, że USA się zaangażują, jeśli reżim będzie brutalnie tłumił protesty.

Według „Time” w Iranie w ciągu dwóch dni w styczniu zginęło nawet 30 tys. osób. Mimo to Trump się nie zaangażował.

Autobusy spalone w czasie protestów w Teheranie, 21 stycznia 2026 r.

Autobusy spalone w czasie protestów w Teheranie, 21 stycznia 2026 r.Morteza Nikoubazl/NurPhoto via Getty Images / Contributor / Getty Images

W wywiadzie dla Fox News w weekend Trump mówił już o „akceptowalnym” porozumieniu, które może się niedługo pojawić. Iran potwierdził faktycznie zbliżające się spotkanie.

Wiadomo, że Trump formułuje maksymalne żądania, aby później móc osiągnąć kompromis i sprzedać go jako zwycięstwo. Ma to jednak również swoją drugą stronę. Philipp Adorf, ekspert do spraw amerykańskiej polityki z Uniwersytetu w Bonn, twierdzi, że:

trwała eskalacja mobilizuje wprawdzie twardy rdzeń jego zwolenników, ale odstrasza również umiarkowanych wyborców, od których poparcia Republikanie są zależni w listopadowych wyborach uzupełniających.

Od momentu objęcia Trumpa urzędu rok temu średni wskaźnik poparcia dla prezydenta USA spadł z 52 do 41 proc. Republikanie zdają sobie sprawę, że nadszedł najwyższy czas zareagować, aby zatrzymać ten spadek. Dowodem na to, że republikańscy wyborcy odwracają się od ruchu MAGA [„Make America Great Again”, „Uczynić Amerykę Znowu Wielką”] jest niedawna wyborcza porażka Republikanów w Teksasie.

Trump w dużym stopniu obserwuje nastroje polityczne, oglądając telewizję. Ponieważ jednak nawet konserwatywne kanały coraz częściej prezentują krytyczne relacje, powinno to przyczynić się do pewnej zmiany sposobu myślenia prezydenta.

— Działania wojskowe — na przykład w Grenlandii — są niepopularne politycznie [według sondażu POLITICO poparcie wśród badanych Amerykanów zależy od kraju ewentualnej interwencji]. Nawet wyborcy krytycznie nastawieni do migracji nie chcą oglądać zdjęć, na których dzieci są zabierane przez ICE — mówi Adorf. Nie wiadomo jednak, czy zmiana stanowiska Trumpa jest trwała.

— Jednym z elementów jego głównej strategii jest ciągłe zaskakiwanie przeciwników — dodane ekspert.