Legia Warszawa jest niemalże na ligowym dnie, zajmując przedostatnią lokatę w PKO BP Ekstraklasie i to już po ligowym półmetku. Właściciel i prezes klubu Dariusz Mioduski od miesięcy nie udzielał wywiadu, zwłaszcza że wokół klubu dzieje się wiele kryzysów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
„Wyniki sportowe na koniec pierwszej połowy sezonu rozczarowały nas wszystkich i nie powinniśmy dopuszczać do takich sytuacji. Dokonaliśmy wysokiej jakości transferów, ale niektóre decyzje dotyczące działu sportowego okazały się spóźnione lub nietrafione. W sporcie wszystkie elementy muszą do siebie pasować, w przeciwnym razie cała struktura się chwieje. Dlatego uznaliśmy, że nie możemy sobie pozwolić na błędną decyzję dotyczącą stanowiska trenera i zdecydowaliśmy się zatrudnić trenera Marka Papszuna. Osiągnięcie tego celu wymagało dużo pracy i zajęło więcej czasu, niż zakładaliśmy – zarówno my, jak i trener Papszun – co kosztowało nas kolejne punkty. Teraz nadszedł czas, aby nadrobić te straty” — ocenił Mioduski w wywiadzie z dziennikarzem beIN Sports USA Filipem Zielińskim.
Papszun zadebiutował wreszcie w roli szkoleniowca Legii 1 lutego, jednak nie zadziałał „efekt nowej miotły”. Legia przegrała 1:2 z Koroną Kielce. Mioduski od lat zabiegał o byłego trenera Rakowa Częstochowa.
„Marek Papszun udowodnił, że jest jednym z najlepszych trenerów w Polsce. Świadczą o tym nie tylko jego osiągnięcia, ale także charakter, etyka pracy i wyznawane wartości. Ponadto pochodzi z Warszawy i od lat jest emocjonalnie związany z Legią, co oznacza, że na poziomie DNA reprezentuje wszystko, czego Legia potrzebuje dzisiaj. Wierzę, że to, w połączeniu z ogromną dyscypliną, przyniesie oczekiwane rezultaty” — tłumaczy właściciel Legii.
Dariusz Mioduski przerwał milczenie. Tak mówi o kryzysie Legii
Legia Warszawa zimą ściągnęła zaledwie jednego piłkarza — Otto Hindricha. Golkiper z Rumunii ma rywalizować w bramce Kacpra Tobiasza. W rundzie jesiennej zespół wyglądał słabo jednak na wielu innych pozycjach.
„Naszym najważniejszym celem było pozyskanie trenera Papszuna, który wraz z działem sportowym ocenia nasze potrzeby i potencjał. Okno transferowe jest nadal otwarte, więc na wnioski jest jeszcze za wcześnie. (…) Dla mnie celem na koniec sezonu jest znalezienie się w czołówce tabeli i zrobienie wszystkiego, aby zakwalifikować się do europejskich pucharów, ale w tej chwili absolutnym priorytetem jest skupienie się na każdym meczu, aby odwrócić sytuację sportową. Mamy wielu wysokiej klasy piłkarzy, świetną kadrę trenerską i szkoleniową, nowoczesne centrum treningowe zapewniające najlepsze warunki do treningów oraz wszystko, co potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Oczekuję, że dział sportowy, przy wsparciu Marcina Herry z zarządu i całego zespołu, jak najlepiej to wszystko wykorzysta” — skomentował na temat transferów Mioduski.
Najpierw Legia przede wszystkim musi wywalczyć utrzymanie, jednak patrząc długofalowo, brak gry w europejskich pucharach będzie dużą finansową stratą. „Udział w rozgrywkach europejskich to dla nas nie tylko cel, ale obowiązek wpisany w nasze DNA. Chociaż wynika to przede wszystkim z naszych ambicji sportowych, to pod względem finansowym stała obecność w europejskich rozgrywkach stanowi kluczowy czynnik przyspieszający nasz dalszy rozwój i wzmacniający naszą pozycję międzynarodową. Jednak sport z natury wiąże się z elementem nieprzewidywalności i spadków formy, więc jako odpowiedzialna organizacja musimy być zawsze przygotowani na różne scenariusze, nawet te trudne. Niemniej jednak dzisiaj wszystko jest nadal możliwe” — twierdzi Mioduski.
Europejskie puchary mogą być tym trudniejsze, że na polskim rynku wyrosła duża konkurencja. Mioduski został zapytany, czyli nie boi się rywalizować z, chociażby właścicielem Widzewa Łódź Robertem Dobrzyckim, który ma znacznie większe możliwości finansowe.
„To buduje wartość całej ligi i podnosi jej jakość, co bardzo mnie cieszy. (…) Nie mam wątpliwości, że znajdujemy się w punkcie zwrotnym dla polskiej piłki nożnej. A Legia, jako największy klub i marka sportowa w Polsce, najbardziej skorzysta na tych trendach i zmianach” — odpowiedział wymijająco.