Po inauguracyjnych porażkach po przerwie zimowej Lech Poznań i Piast Gliwice otrzymały jeszcze w środku tygodnia szanse na zrewanżowanie się swoim kibicom. Wszystko to w ramach zaległego spotkania czwartej kolejki PKO BP Ekstraklasy, które latem przełożono ze względu na europejskie puchary. W przeciwieństwie do zaplanowanego na środę starcia Jagiellonii Białystok z GKS-em Katowice, w Gliwicach zdecydowano się grać. Względem reszty kraju, na Górnym Śląsku panują nieco wyższe temperatury, choć wciąż ewidentnie poniżej zera.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Już w pierwszej minucie mogła paść bramka po tym, jak zakotłowało się w polu karnym gospodarzy. Frantisek Plach na raty dał radę obronić strzał Mikaela Ishaka, a następnie odebrać piłkę Robertowi Gumnego. Wraz z przeciwnikiem w drugiej z bramek zostali bohaterami meczu.
Bartosz Mrozek obronił rzut karny! Zobacz powtórkę
Długimi momentami więcej akcji kreował sobie Piast, ale najpoważniejsza z nich nadarzyła się dzięki przypadkowi. W 23. minucie piłki ręką dotknął Luis Palma, a po długiej analizie VAR Jarosław Przybył wskazał na jedenasty metr. Patryk Dziczek, dla którego to ostatnia runda w Piaście, zbyt słabo uderzył karnego, dając możliwość interwencji Bartoszowi Mrozkowi.
Pod koniec pierwszej połowy ponownie Lech zaczął sobie stwarzać sytuacje, a kreatywność na zmarznięte boisko w Gliwicach wprowadził Pablo Rozdriguez. Po jednym z jego zagrań piętą Leo Bengtsson znalazł się sam na sam z Plachem, jednak Słowak znów był górą. Do szatni piłkarze zeszli z remisem, który szczególnie nie zadowalał Kolejorza.
W drugiej połowie Lech rozpoczął od jeszcze mocniejszej szarży, ale Plach przechodził samego siebie. Piłkę meczową miał Ishak, zmierzając przez kilkanaście metrów sam na sam z bramkarzem, by ostatecznie wyjść z pojedynku pokonanym. Gdy wreszcie Słowak nie zdołał wskoczyć przed piłkę, z najbliższej odległości pomylił się Rodriguez.
Wejście smoka w drugiej połowie zaliczył za to Andreas Katsantonis. Cypryjczyk wrócił na boisko po rocznym zerwaniu więzadła krzyżowego i potrzebował ledwie siedmiu minut, by wpisać się na listę strzelców.
Nawet wprowadzenie w końcówce na jeden ze stałych fragmentów gry Mrozka pod bramkę Placha nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Klęska Kolejorza jest czwartym meczem bez zwycięstwa w lidze z rzędu. Mistrzowie Polski zajmują dopiero dziewiątą lokatę w tabeli PKO BP Ekstraklasy i tracą do podium już sześć punktów. Na 12. miejsce przesunął się Piast, który o trzy „oczka” uciekł strefie spadkowej.