Zgodnie z wieloletnią tradycją, 2 lutego Phil został wyciągnięty z norki przez członków lokalnego klubu. Jeśli zobaczy swój cień, zima ma potrwać jeszcze sześć tygodni, brak cienia to zapowiedź szybkiej wiosny. W tym roku Phil zobaczył cień, co oznacza, że Amerykanów czeka jeszcze półtora miesiąca zimy. To czyni tę zimową wróżbę jednym z najbardziej wyczekiwanych punktów sezonu.
Arktyczna kraina na Mierzei Wiślanej. Morze cofnęło się o kilka metrów
Tradycja Dnia Świstaka sięga końca XIX w. i została wprowadzona przez niemieckich imigrantów osiadłych w środkowej Pensylwanii. Uroczystości na trwałe wpisały się w kalendarz lokalnych wydarzeń, a sam Phil uznawany jest za jedno z najbardziej rozpoznawalnych zwierząt synoptyków w USA.
Wyjątkowa atmosfera wydarzenia wynika z faktu, że ceremonia prowadzona jest przez członków elitarnego klubu świstaków w eleganckich smokingach i cylindrach. Tylko mieszkańcy okręgu szkolnego Punxsutawney mają szansę do niego dołączyć. Phil przewiduje pogodę nieprzerwanie od 1887 r. W tym czasie widział swój cień 109 razy, a wczesną wiosnę zapowiedział zaledwie 21 razy. Jego skuteczność szacuje się na 35–39 proc.
Na świecie zyskują popularność lokalne odmiany tej zabawy – w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i innych regionach organizowane są podobne wydarzenia. Wykorzystuje się nie tylko świstaki, lecz także inne zwierzęta: pancerniki, strusie czy kozy nigeryjskie. To pokazuje, jak silnie Dzień Świstaka wpisał się w kulturę i rozrywkę sezonu zimowego.
W Polsce krewny Phila, świstak tatrzański, jest objęty ścisłą ochroną i zamieszkuje najwyższe partie Tatr. Chociaż nie bierze udziału w prognozowaniu pogody, jego wybudzenie ze snu zimowego uznaje się za jedną z naturalnych oznak nadchodzącej wiosny na południu kraju.
Główne święto świstaka w Pensylwanii udowadnia, jak lokalny obyczaj może stać się międzynarodową ciekawostką i sposobem na integrację ludzi wokół niecodziennego tematu.