2026-02-03 19:57, akt.2026-02-03 22:49
publikacja
2026-02-03 19:57
aktualizacja
2026-02-03 22:49
Podziel się
Rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt potwierdziła w wywiadzie dla telewizji Fox News, że we wtorek siły zbrojne Stanów Zjednoczonych zestrzeliły nad Morzem Arabskim irańskiego drona. Podkreśliła zarazem, że jeszcze w tym tygodniu Waszyngton może wznowić rokowania z Teheranem.

fot. ABACA / / Abaca Press / Forum
Do incydentu doszło, kiedy dron Shahed-139 – w ocenie amerykańskich wojskowych – „agresywnie” zbliżył się do będącego na neutralnych wodach Morza Arabskiego lotniskowca USS Abraham Lincoln. Do zestrzelenia bezzałogowca użyto myśliwca F-35, który stacjonuje na lotniskowcu – poinformował rzecznik Centralnego Dowództwa Sił Zbrojnych USA, kapitan marynarki wojennej Tim Hawkins.
Podkreślił, że decyzja o zestrzeleniu drona była podyktowana „samoobroną oraz ochroną lotniskowca i personelu na jego pokładzie”. Dodał też, że w akcji nie ucierpiał żaden amerykański żołnierz, a amerykański sprzęt nie uległ uszkodzeniu.
Irańskie media: Dron przeprowadził misję obserwacyjną na wodach międzynarodowych Morza Arabskiego
Irańska agencja Fars poinformowała we wtorek, że „irański dron przeprowadził misję obserwacyjną na wodach międzynarodowych”. Inna irańska agencji – Tasnim podała, że „z nieznanych przyczyn utracono łączność z bezzałogowcem”. Wcześniej armia USA przekazała, że myśliwiec F-35 zestrzelił irańskiego drona nad Morzem Arabskim.
Obie irańskie agencje są powiązane z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej; nieoficjalnie Fars uchodzi za medialne ramię wywiadu tej instytucji, a Tasnim ma opinię instytucji propagandowej, której głównym zadaniem jest walka z zagranicznymi przekazami na temat Iranu.
W wieczornych komunikatach Fars przekazała lakoniczny komunikat, że „irański dron przeprowadził misję obserwacyjną na wodach międzynarodowych”, nie uściślając zakresu działań ani ich efektu. Tasnim podała natomiast, że „z nieznanych przyczyn utracono łączność z bezzałogowcem”. W żadnym z komunikatów nie wyjaśniono, czy chodzi o tego samego drona.
Próba przejęcia tankowca w Cieśninie Ormuz
Agencja Reutera przypomniała, że tego samego dnia doszło do jeszcze jednego amerykańsko-irańskiego incydentu z udziałem sił zbrojnych jednej ze stron. Jak przekazała amerykańska armia, kilka godzin wcześniej na wodach Cieśniny Ormuz siły irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej miały zaatakować pływający pod banderą USA tankowiec z amerykańską załogą na pokładzie.
„Dwie łodzie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz irański dron Mohajer zbliżały się z dużą prędkością do tankowca Stena Imperative i groziły wejściem na pokład oraz przejęciem tankowca” – powiedział Hawkins, cytowany przez Reutersa.
Amerykańska firma odpowiedzialna za bezpieczeństwo jednostki podkreśliła, że w chwili zdarzenia tankowiec pozostawał poza wodami terytorialnymi Iranu, a towarzyszył mu okręt wojenny USA. Incydent miał miejsce na wodach Cieśniny Ormuz, która łączy Morze Arabskie z Zatoką Perską.
Oman zamiast Stambułu. Teheran chce rozmawiać z USA w cztery oczy i bez sąsiadów
„Okręty płyną, ale rozmawiamy”
Również we wtorek amerykańskie władze potwierdziły, że jeszcze w tym tygodniu może dojść do wznowienia negocjacji z Teheranem na temat uregulowania dwustronnych stosunków. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian powiedział we wtorek, że polecił szefowi dyplomacji Abbasowi Aragcziemu, aby dołożył starań, by negocjacje z USA były „uczciwe i sprawiedliwe”.
Choć prezydent USA Donald Trump wielokrotnie groził Iranowi interwencją w reakcji na krwawe stłumienie protestów społecznych, to w ostatnich dniach deklarował również, że jest skłonny podjąć rozmowy na temat irańskiego programu nuklearnego. W poniedziałek zasugerował, że rozmowy z Iranem trwają mimo dużego napięcia. – W tej chwili do Iranu płyną nasze wielkie okręty i prowadzimy rozmowy z Iranem. Zobaczymy, jak to się potoczy – powiedział Trump.(PAP)
piu/ mal/