Ogólna sytuacja Ukrainy pozostaje ponura, ponieważ zbliża się czwarta rocznica wybuchu wojny Rosji. Istnieją jednak oznaki, że wyniki bezpośrednich negocjacji w tym tygodniu mogą w końcu odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy prezydent Rosji Władimir Putin mówi poważnie?

— Putin musi stracić złudzenia, że może osiągnąć cokolwiek poprzez bombardowania, terror i agresję — apelował sfrustrowany minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. — Ani przewidywane działania dyplomatyczne w Abu Zabi w tym tygodniu, ani jego obietnice złożone Stanom Zjednoczonym nie powstrzymały go przed kontynuowaniem terroru wobec zwykłych ludzi w najsurowszej zimie.

Według prezydenta USA Donalda Trumpa obietnice te obejmowały powstrzymanie się od ataków na Kijów i inne duże miasta przez cały tydzień w okresie wyjątkowych mrozów. Jednak zaraz po wypowiedzi Trumpa rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ostrzegł, że przerwa potrwa tylko przez weekend.

Nie jest to zbyt pomyślny punkt wyjścia do negocjacji. Wielu ukraińskich polityków twierdzi, że Rosja jedynie udaje, aby nie znaleźć się po złej stronie nieprzewidywalnego przywódcy Stanów Zjednoczonych — choć Amerykanin wydaje się niezwykle cierpliwy wobec Putina, a znacznie mniej wobec prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Nie żeby Ukraińcy od początku przywiązywali dużą wagę do tygodniowego energetycznego zawieszenia broni. Okrutna wojna nauczyła ich oczekiwać najgorszego.

Rosyjski „rozejm”

„Niestety, wszystko jest całkowicie przewidywalne” — napisał we wtorek doradca Zełenskiego, Mychajło Podolak. „Tak wygląda rosyjski »rozejm«: podczas krótkiej odwilży gromadzi się wystarczającą ilość rakiet, a następnie atakuje się w nocy, gdy temperatura spada do -24 st. C. lub niżej, biorąc na cel cywilów. Rosja nie widzi żadnego powodu, aby zaprzestać wojny, powstrzymać praktyki ludobójcze lub zaangażować się w dyplomację. Tylko taktyka zamrażania na dużą skalę”.

Zniszczenia w Kijowie po rosyjskim ataku, 3 lutego 2026 r.

Zniszczenia w Kijowie po rosyjskim ataku, 3 lutego 2026 r.Danylo Antoniuk / Getty Images

Trudno polemizować z jego pesymizmem. Kreml Putina ma długą historię wykorzystywania rozmów pokojowych do opóźniania, zaciemniania, wyczerpywania przeciwników i kontynuowania wojny. Jest to część strategii, którą rosyjski przywódca i jego minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow stosowali wielokrotnie w Ukrainie, a od lat także w Syrii.

Według niektórych ukraińskich i amerykańskich źródeł zaznajomionych z przebiegiem rozmów istnieją jednak przesłanki wskazujące, że obecne negocjacje mogą być bardziej obiecujące, niż się powszechnie uważa. Rozmówcy twierdzą, że obie strony są w rzeczywistości bardziej „konstruktywne” — co, trzeba przyznać, jest przymiotnikiem często nadużywanym.

— Wcześniej negocjacje te były jak wyrywanie zębów bez znieczulenia — mówi republikański ekspert ds. polityki zagranicznej, który doradzał Kijowowi i poprosił o zachowanie anonimowości. — Wcześniej miałem ochotę krzyczeć, ilekroć widziałem kolejne komunikaty, że rozmowy są „konstruktywne”. Teraz jednak uważam, że są one konstruktywne pod pewnymi względami. Zauważam, że Rosjanie traktują te rozmowy poważniej.

Wpływowi Ukraińcy

Zdaniem eksperta częściowo wynika to z umiejętności osób kierujących obecnie ukraińskim zespołem po odejściu potężnego byłego szefa sztabu Zełenskiego, Andrija Jermaka. Do najbystrzejszych i najbardziej zdolnych należą: następca Jermaka na stanowisku szefa Biura Prezydenta i były szef Głównej Dyrekcji Wywiadu Kyryło Budanow, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustem Umierow oraz Dawid Arachamia, który stoi na czele frakcji parlamentarnej rządzącej partii Zełenskiego Sługa Narodu.

— Zauważyłem, że odkąd Dawid zaangażował się w negocjacje, nastąpiła zauważalna poprawa w stosunkach z rosyjskimi negocjatorami. Myślę, że wynika to z tego, że darzą ich szacunkiem — zwłaszcza Davida — i postrzegają ich jako ludzi żyjących w rzeczywistości i gotowych do kompromisu — wyjaśnia ekspert. Dodaje:

Jestem ostrożnym optymistą i uważam, że mamy realną szansę zakończyć ten konflikt wiosną.

Były wysoki rangą ukraiński urzędnik, któremu również zapewniono anonimowość, jest mniej optymistyczny, ale nawet on zgadza się, że nastąpiła zmiana nastrojów i tonu ze strony Rosji przy stole negocjacyjnym.

Pytanie o Putina

Opisując szefa rosyjskiej delegacji, naczelnika Głównego Zarządu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej Igora Kostiukowa oraz oficera wywiadu wojskowego Aleksandra Zorina jako ludzi praktycznych, mówi, że żaden z nich nie ma skłonności do wygłaszania długich wykładów na temat „przyczyn źródłowych” konfliktu — w przeciwieństwie do Ławrowa i Putina.

— Rosyjscy oficerowie wywiadu pracowali profesjonalnie, zagłębiając się w praktyczne szczegóły — zauważa były urzędnik, z którym nadal konsultuje się biuro Zełenskiego.

Ryzykuje nawet stwierdzenie, że zmiana ta może mieć związek z oceną Kremla, że Europa coraz poważniej podchodzi do kwestii obrony kontynentu, zwiększając produkcję broni i starając się zmniejszyć swoją zależność od Stanów Zjednoczonych w zakresie ogólnego bezpieczeństwa.

— Porozumienie pokojowe, zakończenie wojny, mogłoby znacznie osłabić ten impet — europejskim przywódcom znacznie trudniej byłoby przekonać swoich wyborców do poświęceń, które będą konieczne, aby przejść do wyższych wydatków na obronność — mówi ekspert.

Oczywiście zmiana tonu Rosji może być kolejną próbą zwodzenia Trumpa. — Putin nie ma prawie nic do pokazania w zamian za ogromne koszty wojny. Przyjęcie teraz wynegocjowanego porozumienia, w którym nie może ogłosić wyraźnego „zwycięstwa” Rosji i narodu rosyjskiego, byłoby dużym problemem w kraju — argumentuje emerytowany australijski gen. Mick Ryan.

Niezależnie od powodów, to, co wydarzy się w Abu Zabi w najbliższych dniach, prawdopodobnie pokaże nam, czy Putin w końcu podchodzi do sprawy poważnie.