Renowacja obrazu w kaplicy, mieszczącej się w bazylice św. Wawrzyńca in Lucina w centrum Rzymu, zakończyła się w grudniu. Jednak dopiero niedawno, po publikacjach w internecie, temat zyskał ogólnokrajowy rozgłos. Premier Meloni odniosła się do sprawy na Instagramie, żartując, że zdecydowanie nie wygląda jak anioł.
Minister kultury Alessandro Giuli polecił wszcząć dochodzenie, aby sprawdzić, czy konserwator celowo nadał cherubinowi rysy twarzy premier. Rzymski urząd nadzoru nad zabytkami, podlegający resortowi kultury, został zobowiązany do przeprowadzenia szczegółowej analizy.
- Co wywołało kontrowersje w związku z obrazem anioła?
- Jakie śledztwo wszczęto w tej sprawie?
- Jak zareagowała premier Włoch na sytuację?
- Co powiedziała kardynał Baldo Reina na temat zmiany twarzy anioła?
Śledztwo i reakcje władz
Biuro Danieli Porro, szefowej Specjalnego Nadzoru Zabytków w Rzymie, poinformowało, że nadzór rozpoczął badania archiwalne w celu odnalezienia dokumentacji, fotografii lub szkiców oryginalnego obrazu z kaplicy Krucyfiksu w San Lorenzo in Lucina z 2000 r. Celem tych działań jest porównanie ich z obecnym wyglądem dekoracji po renowacji z 2025 r. Porro podkreśliła, że dekoracja pochodzi z 2000 roku i nie jest objęta ochroną jako dobro kultury, dlatego wszelkie zmiany są dopuszczalne, choć powinny być uzgadniane z odpowiednimi instytucjami. Zapowiedziała również, że sprawa będzie dalej badana.
Przeczytaj również:
Bruno Valentinetti, konserwator odpowiedzialny za renowację, stanowczo zaprzeczył, jakoby celowo upodobnił anioła do premier. Wyjaśnił lokalnym mediom, że odtworzył oryginalny szkic z 2000 r. i pracował jako wolontariusz, nie pobierając za to wynagrodzenia.
Stanowisko Kościoła
Kardynał Baldo Reina, wikariusz kaplicy, wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że Diecezja Rzymska zobowiązuje się do ochrony dziedzictwa artystycznego i duchowego, a obrazy sztuki sakralnej i tradycji chrześcijańskiej nie powinny być wykorzystywane w niewłaściwy sposób. W komunikacie zaznaczono również, że zmiana twarzy anioła była inicjatywą dekoratora i nie została zgłoszona odpowiednim władzom. Wikariat podjął działania wyjaśniające z proboszczem, księdzem Danielem Micheletti, i rozważa możliwe kolejne kroki — czytamy w CNN.
Proboszcz Micheletti przyznał, że widzi podobieństwo, ale nie uważa go za powód do skandalu.
Nie rozumiem tego zamieszania. Malarze umieszczali na freskach najróżniejsze rzeczy
— stwierdził w rozmowie z „La Repubblica”.