– Bez wątpienia kwestia gwarancji bezpieczeństwa, oprócz spraw dotyczących terytoriów, to najbardziej trudny temat w kontekście zapewnienia trwałego pokoju w Ukrainie. Pokoju po ewentualnym osiągnięciu porozumienia dotyczącego zawieszenia broni. To problem zarówno dla Zachodu, jak i dla Ukrainy – mówi Wirtualnej Polsce Mariusz Marszałkowski, zastępca redaktora naczelnego portalu Defence24, szef działu analiz.
Jak ujawnił we wtorek „Financial Times”, kwestia reakcji militarnej w przypadku systematycznego naruszania przez Rosję zawieszenia broni była omawiana przez ukraińskich, amerykańskich i europejskich urzędników.
Zaoszczędzisz sporo czasu. Sprawdź, jak poprawnie drapać szron na szybach
Nieoficjalnie, każde naruszenie zawieszenia broni przez Rosjan ma spowodować podjęcie działań odwetowych w ciągu 24 godzin. Najpierw ma to być ostrzeżenie drogą dyplomatyczną, potem ewentualna reakcja zbrojna ukraińskiej armii.
„Jeśli Rosja dalej będzie eskalować konflikt, porozumienie przewiduje przejście do drugiej fazy interwencji z udziałem sił tzw. koalicji chętnych, w skład której wchodzi m.in. wiele państw członkowskich Unii Europejskiej, a także Wielka Brytania, Norwegia, Islandia i Turcja” – czytamy w brytyjskim dzienniku.
Według „Financial Times”, jeżeli te kroki nie przyniosłyby efektów i naruszenie zawieszenia broni przerodzi się w działania wojenne na większą skalę ze strony Rosji, w ciągu 72 godzin nastąpi skoordynowana odpowiedź militarna ze strony sił wspieranych przez Zachód, w tym wojsk amerykańskich.
Tak chcą wyegzekwować rozejm? Zaskakujące doniesienia przed spotkaniem
Ryzyko nowego konfliktu
Zdaniem Marszałkowskiego, z realizacją tego planu może być spory problem.
– A to dlatego, że do tej pory torpedowana jest kwestia członkostwa Ukrainy w NATO. Jakoś Zachód nie kwapi się do pomocy w przypadku ponownej agresji ze strony Rosji. Skoro nie widzą Kijowa w Sojuszu, to po ewentualnym zawieszeniu broni pospieszą im z wojskową pomocą? – pyta retorycznie ekspert z Defence24.
W ocenie analityka, nie ma możliwości, by pomóc Ukrainie w sposób skoordynowany przez wojska Zachodu i Stanów Zjednoczonych.
– Dzisiaj nikt na kontynencie europejskim i amerykańskim nie chce wysyłać swoich wojsk do pomocy Ukrainie. Nawet jeżeli mówimy o tzw. koalicji chętnych, to przyjmuje się, że jej wojska miałyby być w ustalonej odległości od linii frontu. Dodatkowo miałyby być specjalnie oznaczone i pełniłyby bardziej funkcję stabilizacyjną niż interwencyjną – dodaje Marszałkowski.
Zdaniem naszego rozmówcy, cały kłopot z perspektywy państw zachodnich polega na tym, że z jednej strony nikt nie chce porzucić Ukrainy, a z drugiej nie ma woli politycznej, by zaangażować się militarnie.
– Poza tym siły rozjemcze byłyby celem różnych rosyjskich prowokacji. Pytanie, co by się stało po pierwszych ofiarach po obu stronach. Niewątpliwie byłoby to ryzyko nowego konfliktu. Paradoksalnie mieliśmy w historii II Rzeczpospolitej twardsze deklaracje o wsparciu sojuszniczym od Francji i Wielkiej Brytanii, niż teraz ma mieć Ukraina. A widzieliśmy po agresji hitlerowców na Polskę, co one znaczą… – przypomina ekspert.
Żołnierze NATO zaangażują się w Ukrainie? Eksperci uspokajają
Po co Rosji rozejm właśnie teraz?
Według Marszałkowskiego, Ukraina obecnie mniej skupia się na kolejnych planach militarnego zaangażowania Zachodu, a bardziej idzie w kierunku rozbudowy i wzmocnienia swojej armii.
– Przede wszystkim pamiętajmy, że Rosja nie dąży do żadnego zawarcia rozejmu ani zawieszenia broni. Mówienie dzisiaj o siłach rozjemczych jest dość abstrakcyjne. Sądzę, że nie jest też przedmiotem trójstronnych negocjacji amerykańsko-rosyjsko-ukraińskich – ocenia ekspert.
I jak zwraca uwagę, w mediach przewija się cały czas problem oddania Rosji całości Donbasu przez Ukrainę.
– Tyle że Moskwa krok po kroku zaczyna już sprawować wojskową kontrolę nad tym regionem. Co z tego dla Rosjan, że całkowite „zagarnięcie” Donbasu będzie kosztowało ich bardzo wiele zasobów. W tych granicach i tempie wydarzy się to około do pół roku. Więc pytanie po co im pokój i rozejm teraz? – komentuje nasz rozmówca.
Marszałkowski analizuje, że coraz gorzej dla Ukraińców wygląda też sytuacja na odcinku zaporoskim.
– Niebawem może dojść do sytuacji, gdzie Zaporoże zacznie być atakowane – podobnie jak Chersoń – dronami. Dodatkowo pojawiają się informacje, że północna część Charkowa jest w zasięgu rosyjskich bezzałogowców. Niestety, ale Rosjanie mają przewagę na froncie. Zdobędą cały Donbas, będą atakować pozostałe regiony, to może wtedy zatrzymają linię frontu. Teraz? Putinowi się to nie opłaca. Będzie chciał w przyszłości „szachować” Ukrainę. Wszystkie większe miasta na wschodzie będą miały problem, będąc w zasięgu rosyjskich dronów, dział, artylerii – prognozuje zastępca redaktora naczelnego Defence24.
Kreml wolałby się nie chwalić. Wojna z Ukrainą pobiła niemal wszystkie niechlubne rekordy
Przecieki przed trójstronnymi rozmowami
Marszałkowski podkreśla, że Rosjanie konsekwentnie realizują swój plan.
– W tym planie nie ma miejsca na siły rozjemcze czy militarny udział Amerykanów, którzy co jak co, ale w Ukrainie się nie pojawią – ocenia ekspert.
Po informacjach „Financial Times” głos zabrała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.
– Wojska „koalicji chętnych” w Ukrainie po podpisaniu porozumienia pokojowego będą przez Moskwę traktowane jako uzasadniony cel militarny – zapowiedziała.
W podobnym tonie wypowiadał się rosyjski MSZ. „Rozmieszczenie jednostek wojskowych, obiektów, magazynów i innej infrastruktury krajów zachodnich w Ukrainie jest dla nas nie do przyjęcia i będzie traktowane jako zagraniczna interwencja stanowiąca bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji” – poinformowało ministerstwo na swojej stronie internetowej.
Przecieki „Financial Times” pojawiły się przed zaplanowanym na środę i czwartek spotkaniem amerykańsko-rosyjsko-ukraińskim w Abu Zabi. Rozmowy na temat zakończenia prawie czteroletniej wojny odbyły się w takim formacie w styczniu i były pierwszym trójstronnym spotkaniem tego typu od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Negocjacje nie przyniosły efektów, głównie ze względu na stanowisko Moskwy, która nie odstępuje od jednego ze swoich kluczowych warunków – całkowitego wycofania wojsk ukraińskich z Donbasu.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski