To jedna z najważniejszych ustaw tej kadencji. Nowelizacja ustawy o KSC m.in. rozszerza katalog podmiotów Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa o nowe sektory gospodarki (np. o ścieki, zarządzanie ICT, pocztę, produkcję chemikaliów czy dystrybucję żywności), a także pozwala tworzyć sektorowe zespoły CSIRT (Zespoły Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego, które będą mogły na bieżąco reagować na incydenty dotyczące cyberbezpieczeństwa). Przede wszystkim jednak ustawa daje możliwość uznania daną firmę technologiczną za „dostawcę wysokiego ryzyka”, co w praktyce wykluczy ją z przetargów przeprowadzanych w Polsce.

Zwłaszcza ta ostatnia kwestia budzi największe emocje. Nie jest tajemnicą, że taka regulacja wymierzona jest głównie w chińskich dostawców, takich jak Huawei czy ZTE. W Unii Europejskiej istnieje przekonanie, że przekazanie kontroli nad krytyczną infrastrukturą krajową firmom mającym tak bliskie powiązania z Pekinem może zagrozić interesom bezpieczeństwa narodowego krajów członkowskich.

Już nie w misce. Teraz lody na śniegu robi się tak i to z dwóch składników

Nic dziwnego, że wokół regulacji ścierają się interesy światowych mocarstw. Z jednej strony są Amerykanie, którzy liczą na to, że uda się wypchnąć Chińczyków z polskiego rynku technologicznego. Z drugiej strony są Chińczycy, którzy nie chcą do tego dopuścić. Każde z mocarstw różnymi kanałami próbuje teraz wywrzeć presję na polskich decydentów – najpierw na rząd, a teraz na prezydenta, który jeszcze w lutym musi zdecydować, czy ustawę podpisze.

Propozycja Trumpa nie do odrzucenia? Co zrobią Pałac i rząd w sprawie Rady Pokoju

Propozycja Trumpa nie do odrzucenia? Co zrobią Pałac i rząd w sprawie Rady Pokoju

Co zrobi prezydent

Nasz rozmówca z rządu potwierdza, że sprawa jest absolutnie priorytetowa dla Amerykanów. – W ostatnich dwóch latach właściwie nie było spotkania ze stroną amerykańską, na którym nie padałyby z tamtej strony pytania, co dalej z ustawą o KSC – wskazuje rozmówca.

Pałac Prezydencki na razie trzyma karty przy orderach w tej sprawie. – Analizujemy sprawę – ucina rozmowę współpracownik Nawrockiego.

W samym PiS również nie chcą niczego przesądzać. – Rząd robi jednak wszystko, co może, by ta ustawa nie została podpisana. Jest mnóstwo sygnałów od wściekłych przedsiębiorców, a rząd z dużą arogancją podchodzi do sprawy. Choć na pewno potrzebujemy tego typu regulacji – przekonuje polityk.

Rządzący nie dopuszczają wręcz innego scenariusza, jak podpis prezydenta pod ustawą. – W 2025 r. zanotowaliśmy 272 tys. incydentów cyberbezpieczeństwa. To jest ponad dwukrotny wzrost w stosunku do 2024 r. Dlatego potrzebujemy wzmocnienia Krajowej Sieci Cyberbezpieczeństwa, w tym pilnego utworzenia CSIRT-ów sektorowych, które będą się specjalizowały w zakresie np. infrastruktury energetycznej czy innej infrastruktury krytycznej w Polsce – argumentuje Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji.

– Dlatego podpisanie ustawy zmieniającej Krajowy System Cyberbezpieczeństwa jest konieczne dla zachowania bezpieczeństwa państwa, w tym zachowania bezpieczeństwa podstawowych usług publicznych, takich jak zaopatrywanie w wodę, energię elektryczną czy ciepło – dodaje wiceminister.

Od innego rozmówcy z rządu słyszymy, że brany jest też pod uwagę wariant, w którym Nawrocki podpisuje ustawę, ale część zapisów kieruje do Trybunału Konstytucyjnego, w tym te dotyczące „dostawców wysokiego ryzyka”.

Bitewny kurz opada w Polsce 2050. Konkurenci szykują partyjny art. 5

Bitewny kurz opada w Polsce 2050. Konkurenci szykują partyjny art. 5

Zmiana zdania w PiS

Jeden z naszych informatorów zwraca uwagę, że o tym, jaka międzynarodowa rozgrywka toczy się wokół ustawy o KSC, dobrze świadczy postawa PiS w tej sprawie. – W toku prac sejmowych, zwłaszcza na komisji cyfryzacji, posłowie PiS byli krytyczni wobec ustawy, składali też mnóstwo poprawek. A wiceszef tej komisji z PiS, Dariusz Stefaniuk, na finiszu prac udzielił wywiadu, w którym skrytykował szykowaną regulację – wskazuje rozmówca WP śledzący przebieg prac sejmowych nad ustawą o KSC.

Chodzi mu o wywiad, jakiego poseł Stefaniuk 20 grudnia 2025 r. udzielił „Rzeczpospolitej”. Wskazywał tam m.in., że „koszty ustawy o KSC w formie proponowanej przez rząd poniosą przedsiębiorcy i obywatele”. Posłowie PiS proponowali np., by z ustawy usunąć kryteria „o charakterze politycznym i uznaniowym” jak prawdopodobieństwo wpływu państwa trzeciego przy ustalaniu, że dana firma może być uznana „dostawcę wysokiego ryzyka”. Zamiast tego PiS proponował wprowadzenie „obiektywnych i weryfikowalnych przesłanek technicznych i organizacyjnych” jak poziom zabezpieczeń, wyniki audytów czy historia incydentów.

Mimo tych krytycznych uwag, trzy dni później niemal wszyscy posłowie PiS obecni na sali sejmowej zagłosowali „za” ustawą, razem z koalicją rządzącą. Przeciwny był tylko jeden poseł PiS (Zbigniew Chmielowiec), a szóstka (w tym wspomniany Stefaniuk) wstrzymali się od głosu.

Co takiego się stało? Politycy PiS nie wykazują chęci do oficjalnej rozmowy, natomiast według naszego rozmówcy zorientowanego w sprawie, partia miała zmienić zdanie po presji, jaką mieli wywrzeć na nią Amerykanie. Wskazuje, że jeszcze przed głosowaniem w Sejmie siedzibę PiS przy ul. Nowogrodzkiej odwiedził ambasador Tom Rose, a to mogła być okazja do takich rozmów. Nasz rozmówca związany z PiS ma jednak inną wersję.

– Ta zmiana zdania nie ma nic wspólnego z Rosem. PiS od zawsze chciał KSC w podobnym kształcie. Sytuacja się zmieniła miesiąc temu po nieprzemyślanych poprawkach jednego z posłów – przekonuje nasz rozmówca.

Kolejny polityk PiS również nie dowierza, by amerykański ambasador miał tu bezpośrednio przełożenie na postawę PiS w głosowaniu. Co jego zdaniem nie zmienia faktu, że presję Waszyngtonu dało się wyczuć.

– Kolega Stefaniuk miał ochotę na „chińczyka?”, ale prezes Kaczyński zamówił dla wszystkich chicken wings – ironizuje rozmówca z PiS.

Potop chiński. Z Państwa Środka importujemy już prawie tyle co z Niemiec [ANALIZA]

Potop chiński. Z Państwa Środka importujemy już prawie tyle co z Niemiec [ANALIZA]

KSC a sprawa drobiu

Nasi rozmówcy przekonują, że równolegle do zakulisowych działań Amerykanów, swoje działania prowadzą Chińczycy. Dotyczą one wznowienia eksportu mięsa drobiowego z Polski do Chin. Decyzja Pekinu w tej sprawie może być uzależniona właśnie od tego, jaką decyzję podejmie lada chwila Nawrocki.

– W grudniu resort rolnictwa zapowiadał, że niebawem wyjdzie pierwszy transport drobiu do Chin. Oczywiście nie wyszedł i nie wyjdzie, Chińczycy dość jasno to zapowiedzieli – przekonuje rozmówca WP, wskazując tu na sprawę ustawy o KSC.

Ministerstwo Rolnictwa, które wcześniej informowało, że „jesteśmy już wstępnie umówieni z ambasadą Chin w Warszawie na wspólne, uroczyste wysłanie pierwszego transportu naszego drobiu do Chin”, w odpowiedzi na nasze pytania z jednej strony informuje, że ustalenia są nadal w mocy. Z drugiej jednak strony słyszymy, że „ciągle trwają uzgodnienia” odnośnie do powrotu polskiego drobiu na chiński rynek.

– Chiny zgłaszają swoje nowe żądania i analizują informacje przekazane przez stronę polską. Dialog trwa. „Wspólne, uroczyste wysłanie pierwszego transportu naszego drobiu do Chin” nadal jest możliwe – mówi Iwona Pacholska, rzeczniczka resortu.

Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl