Poprzedniej zimy Legia Warszawa gorączkowo poszukiwała klasowego napastnika. Jak informuje Piotr Koźmiński z Goal.pl, w tamtym czasie na biurka władz stołecznego klubu trafiła kandydatura Pablo Felipe, który od niedawna reprezentuje barwy West Hamu United.
Profil snajpera z portugalsko-brazylijskim paszportem nie spotkał się z pełną aprobatą działaczy przy Łazienkowskiej, mimo że zielone światło dla dopięcia takiej transakcji zapalił sam Gonçalo Feio.
Na obronę władz stołecznego klubu można jedynie zaznaczyć, że Felipe nie był w tamtym okresie w najlepszej formie po przeprowadzce z Famalicão do Gil Vicente, gdzie w kolejnych miesiącach najczęściej meldował się na murawie jako rezerwowy.
Można przypuszczać, że był to jeden z głównych czynników, który sprawił, iż klub nie zdecydował się na podjęcie żadnych konkretnych kroków w celu zakontraktowania tego gracza.
Popularne
Z dzisiejszej perspektywy widać jednak, jak kosztowna była to pomyłka. Zaledwie dwanaście miesięcy później 22-letni piłkarz stał się bohaterem głośnego transferu do West Hamu United, opiewającego na 23 miliony euro.
Co więcej, ma już za sobą cztery występy w Premier League, z czego trzy od pierwszej minuty. Wciąż czeka na debiutanckie trafienie w barwach „Młotów”.
Zamiast Felipe Legia postawiła natomiast na Iłlę Szkuryna. Białorusin, który po kilku miesiącach opuścił szeregi „Wojskowych”, przenosząc się do GKS-u Katowice, zamknął swój epizod w Warszawie dorobkiem pięciu bramek oraz dwóch asyst w 25 spotkaniach.