W zaległym spotkaniu 4. kolejki PKO Ekstraklasy Lech Poznań chciał na wyjeździe odkuć się za dotkliwą porażkę z Lechią Gdańsk (0:3) przed własną publicznością. Zamiast tego przyszło jednak kolejne rozczarowanie. Mistrzowie Polski ulegli 0:1 Piastowi Gliwice, który wywalczył tym samym cenne trzy punkty do tabeli.

Decydująca bramka padła w 83. minucie po świetnym dośrodkowaniu Jorge Felixa, które celnym strzałem głową wykorzystał Andreas Katsantonis. Wygrana gospodarzy mogła być nawet bardziej okazała. W pierwszej połowie rzutu karnego nie wykorzystał jednak Patryk Dziczek.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Kandydat do „gola roku”. Ależ to trafiła!

Strzał pomocnika Piasta obronił Bartosz Mrozek. Golkiper poznańskiej drużyny w przerwie meczu został złapany przez Żelisława Żyżyńskiego z Canal+ Sport na krótką rozmowę. – Powiedz mi, jak wygląda rozegranie od tyłu? Jakie masz zadania – częściej grać krócej, czy wydłużać grę za linię środkową lub w okolice środka? – zapytał dziennikarz.

Odpowiedź Mrozka była dobitnie szczera. – Sam nie wiem. Trochę improwizacji, trochę mamy przygotowane, ale na razie to wychodzi średnio, jak mam być szczery – rzucił. Słowa bramkarza można odczytać jako przytyk pod adresem trenera Nielsa Frederiksena i jego sztabu. Lech na ligowe zwycięstwo czeka już bowiem ponad dwa miesiące.

Mistrzowie Polski po 19. kolejkach PKO Ekstraklasy zajmują 9. miejsce w tabeli z dorobkiem 26 punktów. Wtorkowa wygrana Piasta pozwoliła mu z kolei awansować na 12. lokatę (23 pkt) i odskoczyć od strefy spadkowej.