Polska 2050 w końcu rozstrzygnęła kwestię przywództwa w ugrupowaniu. Teraz mają się rozpocząć rozmowy nowej szefowej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z koalicjantami. Wiadomo, że jednym z tematów mają być ustawy, z jakimi Polska 2050 chce wyjść i liczy na ich poparcie ze strony koalicjantów.
Na pierwszy ogień ma iść ustawa o podwyżce akcyzy na alkohol. To powielenie projektu, z którym wyszedł rząd, a który został zawetowany przez Karola Nawrockiego.
Zaoszczędzisz sporo czasu. Sprawdź, jak poprawnie drapać szron na szybach
— W najbliższych dniach złożymy nasz projekt ustawy, który wypełnia oczekiwania prezydenta. Ponieważ powiedział, że zaakceptuje podwyżkę akcyzy, jeśli w całości zostanie przekierowana na system ochrony zdrowia, i my to zrobimy — zadeklarowała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w środowym wywiadzie dla radiowej Jedynki.
Polacy o pomyśle podwyżki akcyzy na alkohol i papierosy. Najnowszy sondaż
Z naszych informacji wynika, że ta nowelizacja ma mieć właśnie taki techniczny charakter. Polska 2050 nie ma dodawać tam żadnych innych pomysłów. Pełczyńska-Nałęcz deklaruje, że jest gotowa wybrać się w tej sprawie do Pałacu i rozmawiać z prezydentem na temat ustawy.
— Prezydent, tak jak deklarował, zawsze jest gotowy na rozmowy dotyczące przygotowywanych ustaw. I jeśli przewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zwróci się z propozycją spotkania, na pewno zostanie przez prezydenta wysłuchana z uwagą — mówi rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
Choć jednocześnie nie przesądza, czy liderka Polski 2050 usłyszy na 100 proc. tak, jak dodaje, prezydent podejmie decyzję, gdy będzie znany pełny projekt.
Ale rodzi to pytanie, czy ten pomysł spodoba się w koalicji. — Jeśli to będzie tylko taka prosta zmiana bez dodatkowych nowych pomysłów, to pewnie poprzemy — mówi polityk Lewicy. Choć nie wiadomo, jaka będzie polityczna decyzja w koalicji w kontekście całokształtu relacji z Karolem Nawrockim i planów resortu finansów.
Najem krótkoterminowy na celowniku
Kolejny projekt, jaki chce forsować Polska 2050, już jest w Sejmie — to ustawa regulująca najem krótkoterminowy. Dziś to wolna amerykanka. Propozycja Polski 2050, złożona na początku grudnia, wprowadza liczne restrykcje. Ma powstać specjalna ewidencja wynajmowanych w ten sposób lokali. W blokach czy domach wielorodzinnych zarządzanych przez wspólnotę lub spółdzielnię mieszkaniową potrzebna będzie jej zgoda, by prowadzić taką działalność, a opłaty za takie lokale będą mogły być wyższe. To próba regulacji zjawiska, które jest konkurencją dla najmu długoterminowego i zmniejsza dostępność lokali na wynajem w tej formie.
Wyniki konsultacji projektu pokazują, że większość opiniujących projekt go popiera. Argumenty za tym to m.in. poprawa jakości życia mieszkańców, ponieważ najem krótkoterminowy dla sąsiadów wynajmujących niesie takie uciążliwości jak hałas, brak poczucia bezpieczeństwa czy nawet dewastację części wspólnych. Popierający projekt liczą także na pozytywny wpływ na rynek mieszkaniowy, bo ich zdaniem masowy najem krótkoterminowy „wysysa” mieszkania z rynku długoterminowego, co podnosi ceny kupna czy wynajmu dla zwykłych obywateli. Z kolei przeciwnicy podnoszą, że projekt narusza prawo własności i może doprowadzić do upadku wiele drobnych biznesów zajmujących się takim najmem.
Miały być złotym interesem. „Część z nich zamieni się w pustostany”
Na razie projekt czeka na nadanie numeru druku sejmowego, by mógł ruszyć w legislacyjną drogę. A projekt Polski 2050 ma konkurencję, bowiem podobne rozwiązania szykuje rząd. Zgodnie z nim lokale wykorzystywane w ten sposób też trafiały by do specjalnego wykazu, z kolei samorządy miałyby prawo wyznaczania stref, gdzie taki najem byłby zabroniony. Tyle że resort sportu i turystyki pracuje nad nim ponad rok — według ostatnich doniesień miałby wyjść z rządu w I kwartale tego roku. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz chce jednak rozmawiać z marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym, żeby dał projektowi Polski 2050 zielone światło.
Podwyżka kwoty i progu. Co w zamian?
Trzecia sprawa, z jaką Polska 2050 chce wyjść na agendę, to kwestia zmiany systemu podatkowego. Chodzi z jednej strony o podwyżkę kwoty wolnej i progu podatkowego, a z drugiej — o podwyżki innych danin lub wprowadzenie nowych, tak aby skompensować skutki zmian. To pomysł, z jakim wyszedł poseł Polski 2050 Rafał Komarewicz — „Pakiet dla klasy średniej”. Zakłada on podwyżkę kwoty wolnej z 30 do 45 tys. zł a II progu podatkowego ze 120 tys. do 200 tys. zł. Dodatkowo miałby zostać wprowadzony mechanizm ich corocznej waloryzacji. Tyle że sam poseł szacuje koszty tych pomysłów na ponad 60 mld zł. By to zrekompensować, proponuje korekty w podatku ryczałtowym, minimalnym CIT, podatku cyfrowym oraz podatku katastralnym od 4. mieszkania i podatku od pustostanów.
Jak widać, Polska 2050 dołącza w ten sposób do Lewicy czy PSL, które też szykują propozycje zmian w podatkach.
Są pierwsze decyzje nowej szefowej Polski 2050. Spore zaskoczenie
Tyle że są pewne problemy. Po pierwsze, nie wiadomo, na ile silne będzie poparcie dla tego pomysłu w samej Polsce 2050. Ponieważ niedawny kontrkandydat nowej liderki w wyborach, Ryszard Petru, jest zdecydowanie przeciwny zmianom w ryczałcie, których celem byłaby jego realna podwyżka.
Po drugie, jest pytanie o stanowisko resortu finansów, które w swoich raportach do Brukseli zapewniało, że ani kwota wolna, ani próg podatkowy nie pójdą w górę, by nie umniejszać dochodów budżetu. Wprawdzie poseł Komarewicz proponuje skompensowanie ich podwyżki wprowadzeniem nowych danin, ale nie wiadomo, czy w dwóch wyborczych latach byłoby na to zielone światło od koalicji.
W koalicji pomysł jest przyjmowany z rezerwą. – Na pewno nie było żadnych ustaleń dotyczących podwyżki progów podatkowych. Pytanie o te ich wyliczenia, na ile faktycznie możliwe jest skompensowanie tych ruchów – zauważa polityk KO.
W Polsce 2050 jest świadomość tych zastrzeżeń. Dlatego, jak słyszymy, w tym przypadku przynajmniej na razie nie ma mowy o projekcie. Za to Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz chciałaby zacząć dyskusję na ten temat w rządzie i koalicji.
Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze wp.pl