Sara Bejlek pod koniec stycznia obchodziła 20. urodziny, a w Abu Zabi już sprawiła sobie kilka spóźnionych prezentów. Utalentowana Czeszka (101. miejsce w rankingu), która w 2022 roku wygrała juniorski Roland Garros w deblu, do tej pory największy sukces w turnieju seniorskim osiągnęła w listopadzie 2023 roku, wtedy wygrała zmagania rangi WTA 125 w Colinie. Teraz śrubuje świetny wynik w o wiele bardziej prestiżowym turnieju WTA 500.
Bejlek w Zjednoczonych Emiratach Arabskich musiała przedzierać się przez kwalifikacje, tam najpierw poradziłą obie z Ekateriną Ovcharenko (6:3, 6:0), później w równie efektowny sposób rozprawiła się z Chloe Paquet (6:2, 6:2). W pierwszej rundzie trafiła na Ashleyn Krueger (55. w rankingu WTA) i zrewanżowała się Amerykance za niedawną porażkę w Australian Open, oddając jej tylko trzy gemy (6:3, 6:0).
Czeszka szybko udowodniła, że zwycięstwo nad Krueger nie było przypadkiem, dwa dni później na jej drodze stanęła Jelena Ostapenko, nazywana „zmorą” lub „koszmarem” Igi Świątek, która jeszcze nigdy nie wygrała z Łotyszką. Ta w starciu z Bejlek musiała uznać wyższość młodszej, mniej doświadczonej i mniej utytułowanej rywalki, która wygrała w dwóch setach (6:4, 6:3). I tak oto znalazła się w gronie ośmiu najlepszych tenisistek turnieju.
WTA Abu Zabi. Nokaut w meczu Kartal – Bejlek
Mistrzyni juniorskiego Roland Garros w ćwierćfinale trafiła na Sonay Kartal – 61. rakieta świata, podobnie jak Bejlek, musiała przedzierać się przez kwalifikacje, tam w sumie straciła tylko dziesięć gemów. W pierwszej rundzie stoczyła trudny bój z Cristiną Bucsą, drugą partię wygrała dopiero po tie-breaku. W 1/8 finału zdeklasowała Renatę Zarazuę, która w ostatniej chwili wskoczyła do drabinki za wycofaną z rywalizacji Belindę Bencic, której zresztą nie zobaczymy także w Dosze.
Kartal z Meksykanką wygrała pewnie, w stosunku 6:0, 6:3. W pierwszym secie sprezentowała rywalce „bajgla”, następnego dnia sama musiała znieść gorycz tak dotkliwej porażki. I to już w premierowej odsłonie rywalizacji z notowanej o 40 miejsc niżej w światowym zestawieniu Czeszką.
Brytyjka tło dla 20-latki stanowiła zarówno przy serwisie rywalki, jak i przy własnym podaniu. Wygrała w sumie zaledwie osiem punktów (w tym za sprawą podwójnego błędu Czeszki), ani razu nie doprowadziła do równowagi. Seta trwającego zaledwie 20 minut i zakończonego zagraniem w siatkę przegrała w stosunku 0:6, stanęła przed trudnym zadaniem odwrócenia losów rywalizacji.
W drugim secie dwa pierwsze gemy padły łupem leworęcznej Bejlek, która zagrywała z niewygodną dla rywalki rotacją, z czym Kartal nie mogła sobie poradzić. W trzecim gemie Kartal wybroniła cztery break pointy, ale przy piątym skapitulowała. Było już 0:4, zanosiło się na tenisowy nokaut.
Wówczas 61. rakieta świata dokonała nagłego zrywu, gładko obroniła podanie świetnie prowadząc wymiany, po chwili przełamała rywalkę, która zaczęła mylić się z forhendu i ponownie popełniła też podwójny błąd serwisowy. To był jednak szczyt możliwości Brytyjki, Bejlek szybko odzyskała koncentrację i zamknęła seta, po 63 minutach pieczętując zwycięstwo 2:0 (6:0, 6:2). W półfinale zagra z Clarą Tauson.
- Rosjanka murem za Sabalenką. Wszystko po tym, co Białorusinka zrobiła Ukraince
- Andriejewa „oszalała” w Australii, a teraz taki cios. I to z niespodziewanego kierunku. „Nigdy”

Sonay KartalADRIAN DENNISAFP

Sonay KartalAFP

Sara BejlekMartin KEEP/AFPAFP
Adrian Mannarino – Ugo Humbert. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
