Zapaść demograficzna w Polsce staje się faktem. Główny Urząd Statystyczny podał, że na koniec 2025 r. liczba mieszkańców spadła o 157 tys., do 37,332 mln, a liczba dzieci poniżej 17. roku życia wyniosła 6,6 mln – o 2,7 mln mniej niż 25 lat temu. W 2025 r. urodziło się 238 tys. dzieci.

GUS prognozuje, że niski poziom dzietności i spadająca liczba kobiet w wieku rozrodczym utrzymają ten trend, co wpłynie na dalszy spadek liczby urodzeń i dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, w odpowiedzi niektóre samorządy zaczynają reorganizować placówki oświatowe. Warszawa podjęła decyzję o zamknięciu czterech przedszkoli, argumentując to nadmiarem wolnych miejsc i prognozą spadku liczby dzieci w kolejnych latach. W 2028/2029 będzie ich o 15 tys. mniej niż obecnie. Najwięcej placówek wygaszanych jest w Śródmieściu, choć radni wskazują, że takie decyzje powinny być konsultowane, bo rodzice przywożą tam dzieci ze względów logistycznych.

Inne miasta, jak Łódź, Lublin czy Częstochowa, na razie wstrzymują się z likwidacjami, monitorując wyniki rekrutacji i wykorzystanie miejsc. W niektórych samorządach tworzy się zespoły szkolno-przedszkolne, by utrzymać kadry i zapewnić lepszą edukację przy mniejszej liczbie dzieci. Ministerstwo Edukacji przygotowało projekt umożliwiający tworzenie w małych szkołach miejsc dla żłobków lub domów pomocy, co pozwoli racjonalizować sieć placówek bez pełnej likwidacji.

Eksperci podkreślają, że spadek demograficzny wymusza zmiany, ale możliwe są rozwiązania łagodzące skutki niżu, takie jak zmniejszenie liczebności grup przedszkolnych czy integracja placówek, co pozwala utrzymać jakość nauczania i miejsc pracy dla pracowników oświaty.

Źródło: „Rzeczpospolita”