Mroźny styczeń i początek lutego podbiły zużycie energii i paliw do ogrzewania. Ekspert branży przekonuje jednak, że mimo wysokich rachunków za prąd w czasie mrozów, pompy ciepła wciąż wypadają taniej niż pellet.
XI Kongres Wyzwań Zdrowotnych • 12-13 marca 2026 • Zarejestruj się
Dołącz do wydarzenia i twórz z nami nowe strategie dla ochrony zdrowia
- Wyjątkowo mroźny styczeń i początek lutego zwiększyły zapotrzebowanie na ciepło, a to podbiło zużycie prądu i paliw takich jak węgiel, drewno, pellet czy gaz.
- Ekspert Rafał Krasowski wskazuje, że – nawet przy wysokich rachunkach za energię w mrozy – pompy ciepła mają zapewniać niższe koszty ogrzewania niż kotły na pellet.
- W 2026 r. ceny pelletu skoczyły łącznie o ok. 20 proc., a ograniczona dostępność paliwa i ryzyko złej jakości zakupu pogarszają sytuację odbiorców.
Dlaczego rachunki za prąd rosną zimą, nawet przy pompie ciepła?
W chłodnym okresie każde źródło ogrzewania pracuje intensywniej, dlatego także sygnały o zwiększonych rachunkach za prąd użytkowników pomp ciepła nie zaskakują. Energia elektryczna zasila podzespoły pomp ciepła, jednak nawet 80 proc. ciepła dostarczanego do instalacji grzewczej urządzenia pobierają ze środowiska naturalnego – z gruntu, wody lub powietrza.
Jak się okazuje, nawet rachunek za całkowity pobór energii na potrzeby domu (CO, C.W.U., oświetlenie, sprzęty domowe etc.) na poziomie 1000 zł oznacza, że pompą ciepła w okresie największych mrozów ogrzewamy się dwukrotnie taniej niż w przypadku pelletu
– podkreśla jednak Rafał Krasowski, ekspert branży grzewczej, Stiebel Eltron Polska.
Wylicza, że zakładając, iż do ogrzania domu potrzebna jest miesięcznie tona pelletu, a przy dużych mrozach zużycie jest większe, to konieczność uzupełnienia zapasów przy obecnych cenach oznacza wydatki na poziomie 2–2,5 tys. złotych.
– A do tego i tak trzeba doliczyć rachunek za prąd. Warto o tym pamiętać, planując zmianę rodzaju ogrzewania, aby nie narażać się na pelletowe „rachunki grozy”, z jakimi mamy do czynienia – dodaje ekspert.
Transformacja energetyczna w Polsce a koszty ogrzewania i import paliw
Polska stoi przed wyzwaniem związanym z transformacją energetyczną, której sensem – obok obniżenia kosztów ogrzewania i podniesienia jakości powietrza – jest również zerwanie z nadmiernym uzależnieniem od importu paliw.
Wahania cen paliw, jak pokazuje początek 2026 r., mogą okazać się mocno niekorzystne z perspektywy użytkowników, wydatnie rzutując na koszty ogrzewania. Jak wynika z moich obserwacji, w styczniu były dwa momenty skoku cen pelletu, który w krótkim okresie podrożał łącznie o 15 proc. A podwyżka, która nastąpiła w ostatnich dniach, sprawia, że łączny wzrost od początku roku sięgnął już 20 proc.
– mówi Rafał Krasowski.
Przypomina, że zimą 2022/2023 cena certyfikowanego pelletu kształtowała się powyżej 2,5 tys. zł za tonę. Obecnie sytuacja się powtarza, a ceny właśnie osiągają rekordy sprzed kilku lat.
– Co więcej, zima się nie kończy, więc może to nie być koniec podwyżek – przestrzega.
Brakuje pelletu na rynku. Co z dostępnością i ryzykiem oszustw?
Dodatkową kwestią pozostaje dostępność paliwa u dostawców, ograniczona m.in. z uwagi na gorszą sytuację branży meblarskiej i ograniczone możliwości importu. Braki mogą być potęgowane również przez zakupy hurtowe realizowane przez ciepłownie i elektrociepłownie, także wykorzystujące to paliwo. Odbiorca indywidualny zostaje z mniejszym wyborem i gorszą pozycją negocjacyjną.
– Sytuacja na rynku sprawiła, że renomowani producenci, np. Stelmet, Olczyk czy Barlinek, ostrzegają przed korzystnymi cenowo ofertami, apelując o weryfikowanie tego typu ofert pojawiających się w internecie, które mogą być próbą oszustwa. Pod tym względem w lepszej sytuacji są użytkownicy kotłów węglowych, gdyż to paliwo jest dostępne u dostawców. Jednak w najlepszej sytuacji pozostają osoby, które korzystają z pomp ciepła – mówi Rafał Krasowski.
Jego zdaniem dzięki wysokiej efektywności pompy ciepła pozostają najbardziej ekonomicznym rodzajem ogrzewania, a niskie temperatury nie wpływają negatywnie na ciągłość pracy, ale zmniejszają ich wydajność. W dobrej klasy pompach ciepła spadki wydajności, gdy temperatura spada poniżej -10 stopni C, nie są duże – rzędu 15-20 proc.
Choć do końca niezwykle intensywnego sezonu grzewczego pozostają jeszcze niemal trzy miesiące, to już dzisiaj można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że to pompy ciepła okażą się zwycięzcą pojedynku na niskie rachunki. Dodatkowo ich użytkowanie jest łatwiejsze i wygodniejsze, a bieżąca praca, w odróżnieniu od kotłów, nie przynosi emisji pogarszających jakość powietrza
– podkreśla Krasowski.

Materiał chroniony prawem autorskim – zasady przedruków określa regulamin.


