Prezydent Clinton poprosił Węgry o otwarcie drugiego frontu i zaatakowanie Serbii albo „przynajmniej ostrzelanie ich z Węgier, aż po Belgrad” — ujawnił węgierski premier. Orban podkreślił, że wezwanie odrzucił. — Gdybyśmy mieli premiera, który potrafi mówić jedynie: „Tak, proszę pana!”, zostalibyśmy wciągnięci w wojnę — wspomniał polityk.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Co dokładnie powiedział Viktor Orban o Billu Clintonie?

Jaką odpowiedź mieli Węgrzy na prośbę Clintona?

Czym zakończyła się wojna w Kosowie?

Jakie były skutki decyzji Węgier dotyczących interwencji na Serbię?

Premier opowiedział, że zapytał Clintona o to, co stałoby się z Węgrami zamieszkującymi Wojwodinę (wielonarodowy, autonomiczny region na północy Serbii — PAP) i czy miałby też ostrzeliwać ich miasta. — Uzgodniliśmy, że omówimy tę kwestię na szczycie NATO, ale Amerykanie nigdy do tego tematu nie wrócili — powiedział w sobotę Orban.

Wojna w Ukrainie. Orban przedstawia racje Węgier

Podsumowując swoją wypowiedź, węgierski premier zaznaczył, że możliwe jest powiedzenie „nie” wojnie. Odniósł się w ten sposób do swoich sprzeciwów wobec pomocy udzielanej przez UE Ukrainie, zaatakowanej przez Rosję, i wspierania inicjatyw pokojowych prezydenta USA Donalda Trumpa.

Wojna w Kosowie, ówczesnej serbskiej prowincji, trwała w latach 1998-99 i zakończyła się interwencją Sojuszu Północnoatlantyckiego, który w marcu 1999 r. przeprowadził naloty na cele znajdujące się na terytorium Federalnej Republiki Jugosławii. W 1999 r. siły jugosłowiańskie opuściły Kosowo, które następnie w 2008 r. ogłosiło niepodległość. Serbia i kilkadziesiąt innych państw — w tym Chiny, Rosja i pięć krajów członkowskich UE — do dziś nie uznają suwerenności Kosowa.