Najważniejsze informacje:

  • W sobotnim marszu w Mediolanie uczestniczyło ok. 10 tys. osób.
  • Grupa ok. 100 demonstrantów starła się z policją. Zatrzymano sześć osób.
  • Aktywiści krytykują koszty igrzysk, inwestycje w górach i rosnące czynsze w mieście.

Według szacunków organizatorów protestu i władz miasta w sobotnim marszu wzięło udział około 10 tys. osób. Demonstracja miała pokojowy charakter, jednak pod wieczór sytuacja uległa eskalacji.

Z głównego pochodu oddzieliła się grupa około 100 najbardziej radykalnych demonstrantów. Osoby te zaczęły rzucać w funkcjonariuszy petardami, bombami dymnymi oraz butelkami.

Policja odpowiedziała użyciem armatek wodnych, rozpraszając agresywną grupę w ciągu kilku minut. Podczas zajść zatrzymano sześć osób. Służby poinformowały, że nie odnotowano poważnych obrażeń.

Podczas manifestacji protestujący nieśli transparenty i symbole sprzeciwu wobec igrzysk. Największy baner głosił hasło: „Odzyskajmy miasta, uwolnijmy góry”.

Na czele pochodu niesiono także stylizowane tekturowe drzewa, symbolizujące modrzewie. Aktywiści twierdzili, że zostały one wycięte w związku z budową nowego toru bobslejowego w Cortina d’Ampezzo.

Uczestnicy protestu argumentowali, że infrastruktura olimpijska stanowi nadmierne obciążenie dla górskich miejscowości, a inwestycje realizowane na potrzeby igrzysk nie będą w przyszłości realnie wykorzystywane.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski zapewnia natomiast, że większość zawodów odbywa się w istniejących już obiektach, a nowe inwestycje mają być ograniczone do minimum.

Protestujący zwracali również uwagę na problem, który określają mianem „niezrównoważonego modelu miasta”. Ich zdaniem organizacja wielkich imprez sportowych przyczynia się do:

  • wzrostu cen nieruchomości i czynszów,
  • wypychania mieszkańców z centrów miast,
  • pogłębiania nierówności społecznych.

Mediolan jest jednym z miast, gdzie koszty życia rosną najszybciej we Włoszech, co – według aktywistów – dodatkowo zaostrza napięcia społeczne.