Zarówno Kreml, jak i Kazachstan posiadają kompromitujące materiały obciążające prezydenta USA Donalda Trumpa — twierdzi Alnur Musajew, były szef służb bezpieczeństwa Kazachstanu, który w latach 80. służył jako oficer KGB w Moskwie.

W wywiadzie z 6 lutego dla ukraińskiej stacji Espreso TV Musajew ponownie powtórzył tezę, którą publicznie głosi od lat: rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) dysponuje nagraniami filmowymi, przypuszczalnie o charakterze seksualnym, z pobytu Trumpa w Ritz-Carlton w 2013 r. Trump przebywał wówczas w Moskwie przed swoim pierwszym startem w wyborach prezydenckich w USA, uczestnicząc w międzynarodowym konkursie piękności Miss Universe.

Tym razem jednak Musajew dodał istotne nowe informacje — jakoby Kazachstan również posiadał te same kompromitujące materiały.

To jednak dopiero początek tej historii. Były szef kazachskich służb twierdzi, że nagrania stały się elementem międzynarodowej gry, w której stawką były wpływy, relacje z USA i polityczne kariery.

Miss Wenezueli 2013 Gabriela Isler oraz Donald Trump, Moskwa, Rosja, 9 listopada 2013 r.

Miss Wenezueli 2013 Gabriela Isler oraz Donald Trump, Moskwa, Rosja, 9 listopada 2013 r.SERGEI ILNITSKY / PAP

— Materiały te zostały wykorzystane przez ówczesnego przewodniczącego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego, Karima Masimowa, podczas spotkania z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem — stwierdził Musajew.

Spotkanie to odbyło się w październiku 2017 r.

Zapytany o to, w jaki sposób Kazachstan wszedł w posiadanie tych nagrań, Musajew wyjaśnił:

— Wydarzenie, które Trump organizował w Moskwie, konkurs Miss Universe, odbywało się przy udziale Arasa Agalarowa, znanego rosyjskiego oligarchy azerskiego pochodzenia. Impreza miała miejsce zarówno w Crocus City, należącym do Agalarowa, jak i w hotelu Ritz, który należał — i nadal należy — do Bułata Temuratowa, kazachskiego oligarchy blisko związanego z prezydentem Nursułtanem Nazarbajewem. Wszystko, co zostało nagrane w hotelu Ritz, należało do Kazachów — powiedział.

Rosyjskie służby specjalne stosowały monitoring w pokojach hotelowych. Oprócz Rosjan, materiały te trafiły także do Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Kazachstanu za pośrednictwem Bułata Utemuratowa

— dodał również.

Jak relacjonuje Musajew, w 2017 r. Kazachstan próbował wykorzystać kompromitujące materiały jako kartę przetargową wobec administracji Trumpa, licząc na poprawę relacji z USA.

Były szef kazachskich służb specjalnych Alnur Musajew (zdj. poglądowe)

Były szef kazachskich służb specjalnych Alnur Musajew (zdj. poglądowe)ROLAND SCHLAGER/APA / PAP

— Efekt był dokładnie odwrotny — stwierdził Musajew. — Zapewne pamiętacie, co wydarzyło się w 2022 r. W Kazachstanie wybuchły protesty spowodowane pogarszającymi się warunkami życia. Rosja wysłała swoją dywizję z Pskowa, aby zapewnić bezpieczeństwo. Co najważniejsze, doszło do starcia pomiędzy Nazarbajewem a nowym prezydentem, Kasymem-Żomartem Tokajewem. I z jakiegoś powodu winą obarczono Karima Masimowa, szefa KNB.

Władimir Putin bardzo aktywnie wpływał na rozwój tej sytuacji, tak aby główną ofiarą stał się Karim Masimow — człowiek, który próbował użyć kompromitujących materiałów, który Putin uważał w istocie za swoją osobistą własność

— zauważył Musajew.

Trump zwerbowany jako „Krasnow”

W lutym 2025 r. Musajew zyskał rozgłos, publicznie twierdząc, że Donald Trump został przygotowany do roli potencjalnego sowieckiego agenta już w 1987 r., gdy Musajew sam pełnił służbę w KGB w Moskwie.

W poście na Facebooku z 18 lutego 2018 r. były szef kazachskich służb, obecnie mieszkający w Wiedniu, napisał:

Donald Trump jest na haczyku FSB i połyka przynętę coraz głębiej… Opierając się na moim doświadczeniu operacyjnym w KGB i KNB, mogę z całą pewnością powiedzieć, że Trump należy do kategorii osób idealnie nadających się do werbunku. Nie mam żadnych wątpliwości, że Rosja posiada kompromitujące materiały na prezydenta USA i że przez wiele lat Kreml promował Trumpa na stanowisko przywódcy najpotężniejszego państwa świata.

W kolejnym wpisie z lutego 2025 r. Musajew próbował wyjaśnić, skąd bierze się często niezrozumiała skłonność Trumpa do pobłażania Putinowi.

„W 1987 r. służyłem w 6. Zarządzie KGB ZSRR w Moskwie, a jednym z najważniejszych kierunków pracy tego zarządu była rekrutacja biznesmenów z krajów kapitalistycznych” — napisał

Właśnie w tym roku nasz zarząd zwerbował 40-letniego amerykańskiego biznesmena Donalda Trumpa, nadając mu pseudonim »Krasnow«

— dodał.

Putin, Trump i pytania bez odpowiedzi

Od czasu swojej pierwszej kadencji prezydenckiej Trump był podejrzewany o to, że — jeśli nie jest bezpośrednio rosyjskim agentem — to przynajmniej wykazuje niezwykle dużą sympatię wobec Putina i Rosji.

W 2017 r., gdy Trump obejmował urząd po pokonaniu Hillary Clinton w wyborach prezydenckich, ujawniono raport przygotowany przez byłego brytyjskiego oficera wywiadu Christophera Steele’a. Dokument, pierwotnie zamówiony przez republikańskich rywali Trumpa, a następnie przejęty przez demokratyczną opozycję, zawierał te same zarzuty, o których mówi Musajew — w tym rzekome nagrania Trumpa w hotelu Ritz-Carlton w Moskwie.

Trump oraz jego zwolennicy od lat odrzucają „raport Steele’a” uważając go za całkowite kłamstwo, a wszelkie oskarżenia o to, że prezydent USA mógłby być rosyjskim agentem, uznają za jawnie fałszywe, określając je mianem „rosyjskiej mistyfikacji”.