Atmosfera na konferencji prasowej po konkursie na normalnej skoczni, rozegranym w ramach Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 Mediolan-Cortina, była daleka od oficjalnej. Choć emocje po rywalizacji wciąż były świeże, nie zabrakło uśmiechu i luzu. Wszystko za sprawą mistrza olimpijskiego Philippa Raimunda, który pozwolił sobie na żart zrozumiały wyłącznie dla polskich dziennikarzy.

W salce konferencyjnej jako pierwszy pojawił się Kacper Tomasiak. Wicemistrz wyglądał na wyraźnie zmęczonego, ale nie krył radości. Gdy poproszono go o pokazanie srebrnego medalu, przyznał, że zdążył się już „popsuć”, bo zerwała się wstążka. Na szczęście szybko udało się ją naprawić.

ZOBACZ WIDEO: Wzruszająca chwila. Tak żona pocieszała Kamila Stocha

Chwilę później dołączył Gregor Deschwanden, który zaczepił młodego Polaka. – Mówili, żebym się pospieszył, a i tak byłem pierwszy – śmiał się Tomasiak, przytoczony przez Przegląd Sportowy Onet. Podczas odpowiedzi Philippa Raimunda skoczek z Polski co jakiś czas gładził medal, jakby dopiero teraz docierało do niego, co właśnie osiągnął.

Jedno z pytań skierowanych do mistrza olimpijskiego dotyczyło właśnie Tomasiaka. Niemiec nie szczędził mu pochwał. – Nie jestem zaskoczony jego występem. Jeszcze przed igrzyskami mówiłem mu, że może być tak, że na podium staniemy on, ja i Stephan Embacher. Jego poziom jest niesamowity – powiedział Raimund.

Najwięcej śmiechu wywołał jednak moment z początku konferencji. Gdy zapytano, w jakim języku zawodnicy będą odpowiadać na pytania, Niemiec wypalił: – Może być po angielsku, bo po polsku znam tylko jedno słowo: „ku***” – rzucił, spoglądając w stronę Tomasiaka. Żart momentalnie rozbawił polskich dziennikarzy.

To nie był koniec humorystycznych akcentów. Niemiec został zapytany, dlaczego mimo kilku miejsc na podium w tym sezonie nigdy nie wygrał konkursu. – Domen Prevc – odpowiedział krótko z uśmiechem, a później dodał, że Słoweniec był praktycznie nie do zatrzymania, poza jednym konkursem na małej skoczni w Falun.