Rosyjscy żołnierze zaczęli mieć trudności z komunikacją już po wyłączeniu terminali internetowych Starlink. Teraz doszły do tego ograniczenia w dostępie do komunikatora Telegram w całym kraju. Sparaliżowało to jednostki na froncie i doprowadziło do śmiertelnych incydentów ostrzału własnych oddziałów.

„Front jest w szoku… Starlink nie działa, Telegram jest zablokowany — jak mamy walczyć? Mamy używać gołębi?” — napisał we wtorek rosyjski propagandysta Iwan Utenkow, oddając nastroje zdesperowanych żołnierzy.

Rosyjscy użytkownicy zgłaszają powszechne awarie Telegrama już drugi dzień z rzędu, a serwis Downdetector odnotował ponad 11 tys. skarg w ciągu 24 godzin.

Roskomnadzor, rosyjska państwowa agencja cenzury i nadzoru komunikacyjnego, podobno zaczęła spowalniać działanie aplikacji w całym kraju. Założony przez rosyjskiego przedsiębiorcę z branży technologicznej Pawła Durowa Telegram jest popularny w Rosji i Europie Wschodniej.

Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow próbował bagatelizować problem, twierdząc, że Telegram raczej nie jest głównym narzędziem komunikacji na froncie.

— Nie sądzę, aby komunikacja na froncie odbywała się za pośrednictwem Telegrama lub innego komunikatora. Trudno to sobie wyobrazić i jest to niemożliwe… specjaliści powinni się wypowiedzieć na ten temat — powiedział dziennikarzom.

Dmitrij Pieskow, Moskwa, 29 stycznia 2026 r.

Dmitrij Pieskow, Moskwa, 29 stycznia 2026 r.Sefa Karacan/Anadolu via Getty Images / Getty Images

W odpowiedzi rosyjski żołnierz o pseudonimie Thirteenth zakwestionował oświadczenie Pieskowa, mówiąc, że „blokowanie Telegrama jest jak strzelanie sobie w stopę”.

„Drogi Dmitriju Siergiejewiczu [Pieskow], jako żołnierz i uczestnik specjalnej operacji wojskowej powiem ci prawdę. Często nie tylko komunikacja i dowodzenie walką, ale także logistyka, zbieranie i dostarczanie pomocy humanitarnej odbywa się za pośrednictwem Telegrama” — napisał.

„Nie wspominając już o wielu innych zadaniach; czasami nawet korekty ostrzału artyleryjskiego są wykonywane za pośrednictwem Telegrama. Zasadniczo blokowanie Telegrama jest jak strzelanie sobie w stopę, aby się obudzić” — dodał.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Restrykcje wpisują się w szerszy schemat. Od sierpnia 2025 r. Roskomnadzor częściowo blokuje Telegrama i WhatsAppa, powołując się na względy bezpieczeństwa.

Rosyjscy prawodawcy stwierdzili, że Telegram nie był w stanie zablokować „wszelkiego rodzaju bzdur”, a urzędnicy ostrzegali, że platforma była wykorzystywana do rekrutacji cywilów dla celów sabotażu i działalności terrorystycznej.

„To po prostu wspólnicy wroga”

Blokada wywołała panikę wśród rosyjskich żołnierzy, propagandystów i blogerów wojskowych.

„Roskomnadzor to po prostu wspólnicy wroga… Zakaz Telegramu oznacza, że będziemy musieli używać gołębi pocztowych do celów wojskowych. Zniknie pomoc humanitarna, a to będzie kosztowało życie żołnierzy” — napisał wolontariusz o pseudonimie Thirteenth.

„Roskomnadzor celowo sabotuje specjalną operację wojskową, a nikt w Dumie nie chce tego dostrzec” — stwierdził z kolei użytkownik o pseudonimie Michaił w jednym z komentarzy na kanale Two Majors na Telegramie.

Awarie terminali Starlink pogarszają sytuację. Ukraińscy partyzanci twierdzą, że rosyjskie jednostki we wschodniej i południowej Ukrainie nie mogą się komunikować, co paraliżuje dowódców.

Antena systemu Starlink w obwodzie charkowskim w Ukrainie (zdjęcie ilustracyjne)

Antena systemu Starlink w obwodzie charkowskim w Ukrainie (zdjęcie ilustracyjne)Yasuyoshi Chiba / AFP / AFP

Kanały zastępcze nie działają, a rosyjskie systemy walki elektronicznej zakłócają nawet własne radia. Podczas jednego incydentu w Zaporożu zginęło podobno 12 żołnierzy w wyniku ostrzału własnego.

Awarie są następstwem niedawnej decyzji firmy SpaceX Elona Muska o wyłączeniu terminali Starlink używanych przez siły rosyjskie w Ukrainie. Spowodowało to odcięcie internetu na odcinku frontu o długości około 1000 km.

Ukraiński specjalista ds. wojny elektronicznej Serhij „Flash” Beskrestnow zauważa, że prawie wszystkie rosyjskie jednostki na froncie, które korzystają z Starlink, straciły możliwość bezpiecznego przesyłania danych, co uniemożliwia dowódcom koordynowanie ataków.

„Bez stabilnej komunikacji na linii frontu zaczyna się chaos” — skomentował ukraiński ruch partyzancki Atesz. „Zależność Rosji od technologii cywilnej obróciła się przeciwko niej. Gdy zanika komunikacja, dowodzenie załamuje się, a żołnierze zaczynają się nawzajem niszczyć”.

Dziennikarz i weteran frontu Jurij Butusow podsumował to następująco: „Po Telegramie i Starlinku Rosja odetnie internet. Dzięki temu będą mówić mniej bzdur”.