W czwartek zapadła decyzja o dyskwalifikacji Władysława Heraskewycza z igrzysk olimpijskich w Mediolanie. Chorąży reprezentacji Ukrainy i zawodnik skeletonu chciał wystartować w zawodach w „kasku pamięci”, jak nazwał swój projekt. Umieścił na nim wizerunki ukraińskich sportowców, którzy zginęli wskutek agresji zbrojnej Rosji na jego ojczyznę.
Ukrainiec zdyskwalifikowany z igrzysk
Międzynarodowy Komitet Olimpijski zabronił Heraskewyczowi występu w przygotowanym wcześniej kasku, tłumacząc to tym, że igrzyska olimpijskie powinny być wolne od deklaracji politycznych. W związku z tym redakcja WP SportoweFakty wystąpiła do Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy o zajęcie stanowiska ws. decyzji MKOl o wykluczeniu 27-latka.
ZOBACZ WIDEO: Czy wrócimy z Włoch z medalem? Kampania WP.PL #DZIEJESIEWPOLSCE
Z informacji udzielonej nam przez Ukraińców wynika, że Heraskewycz po raz pierwszy „kask pamięci” założył 9 lutego na oficjalnym treningu, a chwilę później Międzynarodowa Federacja Bobslejów i Skeletonu (IBSF) poinformowała o tym fakcie Międzynarodowy Komitet Olimpijski.
Wadym Hutcajt, prezes ukraińskiego komitetu olimpijskiego, od wystąpienia problemu codziennie spotykał się z przedstawicielami MKOl i przedstawiał im argumenty za dopuszczeniem Władysława Heraskewycza do startu. To w następstwie tych rozmów próbowano przekonać Ukraińca do rezygnacji z kasku i uczczenia rodaków czarną opaską na ramieniu. 27-latek nie przystał na tę propozycję.
W czwartek (11 lutego) w Cortina d’Ampezzo doszło do spotkania delegatów MKOl z przedstawicielami Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy i Heraskewyczem. Międzynarodowa organizacja podtrzymała swoje stanowisko. Skeletonista usłyszał, że ma zakaz noszenia kasku podczas zawodów, ale za to pozwolono mu pokazać go przed występem, jak i po zakończeniu zmagań w strefie mieszanej.
„Władysław odmówił, oświadczając, że zamierza wystartować w 'kasku pamięci'” – czytamy w oświadczeniu ukraińskiego komitetu, który „w działaniach sportowca nie dostrzega naruszenia przepisów i będzie nadal bronił praw ukraińskich sportowców do reprezentowania Ukrainy na arenie międzynarodowej”.
Prezes ukraińskiego komitetu po stronie rodaka
– To był świadomy i zasadniczy wybór Władysława. Wspieramy go w tej decyzji. Chodzi o pamięć i szacunek dla ukraińskich sportowców, którym Rosja odebrała życie! Przez te wszystkie dni apelowaliśmy, przekonywaliśmy i argumentowaliśmy w MKOl, aby zezwolili Władysławowi na start w „kasku pamięci”. Ostatecznie nie dopuszczono go do występu, ale pokazał charakter godny prawdziwego Ukraińca – komentuje Wadym Hutcajt w przesłanym nam oświadczeniu.
– Pamięci nie można zdyskwalifikować – dodaje prezes Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy.
Heraskewycz przekazał, że jest gotów złożyć odwołanie do Sportowego Sądu Arbitrażowego (CAS) w szwajcarskiej Lozannie. – Zapłaciliśmy cenę za naszą godność. Nadal uważam, że nie złamaliśmy żadnych zasad i mieliśmy prawo startować w tym kasku, tak jak inni sportowcy robili to w podobny sposób podczas tych igrzysk – mówi zdyskwalifikowany Ukrainiec.
– Komunikacja z MKOl była na odpowiednim poziomie. Zostałem poproszony o start w innym kasku, okazanie „kasku pamięci” tylko w strefie mieszanej. Teraz prawdopodobnie przygotujemy odwołanie do CAS i nadal będziemy walczyć o swoje prawa – podsumowuje.
Łukasz Kuczera, dziennikarz WP SportoweFakty