Do incydentu doszło 17 stycznia. Samolot podczas podejścia zszedł do około 300 metrów nad ziemią w rejonie Křivoklátu, 35 kilometrów na zachód od lotniska w Pradze. Radarowe systemy kontroli lotów zarejestrowały zejście poniżej bezpiecznej wysokości 4000 stóp (ok. 1290 m), a kontrolerzy natychmiast ostrzegli załogę. Według czeskiego Urzędu Badania Wypadków Lotniczych sytuację zakwalifikowano jako poważny incydent. Piloci rozpoczęli gwałtowne wznoszenie w ostatnim momencie. Samolot miał w tym czasie prędkość sięgającą 590 km na godz., znacznie wyższą niż typowa dla podejścia do lądowania. Eksperci cytowani przez iDnes.cz wskazują, że maszynę dzieliło od ziemi zaledwie kilkadziesiąt sekund.

  • Jakie linii lotniczych dotyczy ten incydent?
  • W jakim mieście miał miejsce incydent?
  • Jakie były okoliczności zniżania samolotu?
  • Co zrobili piloci w ostatniej chwili?

Samolot leciał prawdopodobnie przez 54 sekundy z nieprawidłowo ustawioną wysokością, którą piloci zmienili zaledwie kilka sekund przed manewrem, dzięki któremu uniknęli uderzenia w ziemię.

Według ekspertów piloci mogli ustawić w autopilocie niewłaściwą wysokość lub kontynuować zniżanie ze zbyt dużą prędkością pionową — nawet dwukrotnie lub trzykrotnie wyższą niż standardowa. Gdy w kokpicie odezwał się alarm systemu ostrzegający o zbliżaniu się do ziemi, załoga podjęła gwałtowny manewr ratunkowy, w którego trakcie samolot w zaledwie 36 sekund wzbił się o więcej niż kilometr.

Serwis Zdopravy.cz podkreśla, że maszyna przez 54 sekundy leciała z błędnie ustawioną wysokością, a piloci skorygowali parametry dopiero tuż przed manewrem ratunkowym. Eksperci zwracają również uwagę, że autopilot mógł złapać fałszywy sygnał z instalacji ILS, co dodatkowo mogło dezorientować załogę podczas podejścia.

Czeskie media przytaczają także relacje pasażerów, którzy wspominali, że w pewnym momencie byli przekonani, iż samolot próbuje ominąć przeszkodę lub że doszło do awarii. Jeden z nich, cytowany przez dziennik „Pravo”, mówił, że w tamtej chwili pomyślał o rodzinie i był przekonany, że to koniec. Gęsta mgła i niskie chmury dodatkowo utrudniały pilotom ocenę sytuacji, a widoczność była dramatycznie ograniczona.

„To było straszne, myślałem, że to koniec”

Śledczy analizują obecnie wszystkie możliwe scenariusze. Z dostępnych informacji wynika, że na incydent mogło złożyć się kilka czynników — od błędnego użycia trybu autopilota, przez potencjalny fałszywy sygnał ILS, po zbyt dużą prędkość zniżania i możliwie opóźnioną reakcję załogi na parametry lotu. Czeskie media zaznaczają, że połączenie trudnej pogody, niewłaściwych ustawień systemów i błędów proceduralnych mogło stworzyć groźną sekwencję zdarzeń, która doprowadziła do niebezpiecznego zejścia poniżej minimalnej wysokości sektorowej.

Czeskie Biuro ds. Badania i Zapobiegania Wypadkom Lotniczym prowadzi dokładne postępowanie. Jak informuje iRozhlas.cz, do analizy zabezpieczono rejestratory lotu, a dane są porównywane z zapisami kontroli lotów. Wstępne ustalenia wskazują, że szybka reakcja kontrolerów oraz gwałtowny manewr pilotów uchroniły pasażerów przed tragedią, która mogła być jedną z najpoważniejszych w Czechach w ostatnich latach.