„Średnie poziomy są obecnie blisko 67 cm poniżej normy (…) To oznacza, że luźno mówiąc 'brakuje’ ok. 275 km sześciennych wody w basenie – tyle, ile prawie 275 miliardów ton wody – czytamy w informacji zamieszczonej przez Instytut Oceanologii PAN w mediach społecznościowych.
Rekordowo niski poziom wody w Bałtyku. Naukowcy wyjaśniają przyczynę
Instytut Oceanologii wyjaśnił, że spadek poziomu wody w Morzu Bałtyckim nie wynika ani z braku opadów, ani z „wyschnięcia morza” związanego z dopływem rzek. Powodem okazują się być długotrwałe, silne wiatry wiatry wschodnie, utrzymujące się od początku stycznia.
Okazuje się, że wiatry „wypychały masy wody przez Cieśniny Duńskie w kierunku Morza Północnego, co spowodowało spadek poziomu w całym akwenie”.
ZOBACZ: Droga lodowa na Bałtyku otwarta. Kierowcy koniecznie muszą odpiąć pasy
„Te warunki atmosferyczne (strefa wysokiego ciśnienia, brak znaczących frontów atmosferycznych, wschodnie wiatry) to kluczowy czynnik, a nie brak opadów czy 'wyschnięcie morza’ w sensie braku dopływu rzek – Bałtyk ma bardzo mały naturalny odpływ i dopływ z lądu w porównaniu do wiatru i ciśnienia” – tłumaczą eksperci.
Jak piszą naukowcy z PAN, to zjawisko jest oceanografom i hydrologom dobrze znane pod nazwą „wind set-down”. To proces, w którym „długotrwały wiatr z jednego kierunku 'wypycha’ wodę z akwenu, powodując spadki poziomów bez zmiany ogólnej ilości wody na świecie”.
Niski poziom wody w Morzu Bałtyckim. Jakie ma znaczenie?
Eksperci wskazują, że obecna sytuacja ma znaczenie nie tylko dla nawigacji i żeglugi, lecz także ekologii i wzmożonego w niektórych miejscach zjawiska zamarzania wody.
ZOBACZ: „Lodowe naleśniki” na Bałtyku. W Polsce ciekawostka, u Rosjan problem
W kontekście ekologicznym to, co obserwuje się aktualnie na Bałtyku, w przyszłości może mieć pozytywne konsekwencje dla ekosystemu.
„Głębokie wody Bałtyku są często pozbawione tlenu (tzw. strefy hypoksji), co ogranicza życie organizmów dennych. Kiedy wiatr ustąpi, możliwy jest napływ zimnej, słonej i tlenowej wody z Morza Północnego, co może „odświeżyć” deoksygenowane baseny – niczym głęboki oddech dla ekosystemu” – wskazują naukowcy.
„W niektórych miejscach Bałtyk zamarzł znacząco bardziej niż zwykle”
Poziom wody w Morzu Bałtyckim przełożył się również na to, w jakim stopniu niektóre fragmenty akwenu zamarzły.
ZOBACZ: Pod spacerowiczami załamał się lód. Niebezpieczna sytuacja na Bałtyku
„Nietypowo niskie poziomy oraz silny mróz sprawiły, że w niektórych miejscach Bałtyk zamarzł znacząco bardziej niż zwykle – co doprowadziło np. do otwarcia lodowych dróg w Estonii (między wyspami Hiiumaa i Vormsi) oraz do tworzenia się rzadkich zjawisk lodowych jak torosy (wały lodowe) na plażach” – wyjaśniają eksperci.
Instytut Oceanologii PAN, poruszając kwestię zamarzania, uczulił również na to, że grubość i nośność lodu są bardzo zróżnicowane. Jak piszą eksperci, „lód jest szczególnie niebezpieczny w pobliżu infrastruktury morskiej”.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

mar
/ polsatnews.pl