Nie tylko polscy klienci skarżą się na systemy parkingowe ParkDepot. W innych krajach UE, m.in. we Włoszech i Niemczech, problem ten również budzi emocje. Co ciekawe – konsumenci z różnych państw wskazują na te same kontrowersyjne praktyki, które opisują polscy klienci. Dodatkowo, jak dowiedział się Portal Spożywczy, oprócz UOKiK również Inspekcja Handlowa podjęła wstępne działania wyjaśniające wobec operatora.
- Systemy parkingowe Parkdepot budzą kontrowersje nie tylko w Polsce, ale i w całej UE – m.in. we Włoszech, Niemczech i Francji
- Klienci skarżą się na wysokie kary (nawet 40–50 euro), które otrzymują miesiące po skorzystaniu z parkingu, często nie mając świadomości naruszenia zasad
- W Polsce pierwsze działania wyjaśniające podjęła już Inspekcja Handlowa. Do Portalu Spożywczego trafiły także liczne relacje poszkodowanych klientów
- We Włoszech organizacje konsumenckie, takie jak Arco Consumatori, nazywają działania Parkdepot „nielegalnymi” i radzą, by nie płacić wezwań
W wielu krajach UE rośnie opór kierowców wobec automatycznych systemów parkowania zarządzanych przez firmę ParkDepot m.in. pod dużymi sklepami i lokalami gastronomicznymi. To niemiecka spółka, która – zamiast tradycyjnych szlabanów czy biletomatów – stosuje kamery rozpoznające numery rejestracyjne. Jeśli czas postoju przekroczy darmowy limit (zwykle 60 lub 90 minut), system wysyła po kilku tygodniach list z żądaniem zapłaty kary. W praktyce oznacza to, że kierowca wraca z zakupów i nagle dowiaduje się o wezwaniu do zapłaty, choć przy wjeździe nie wykupił żadnego biletu ani nie pobrał paragonu z parkomatu.
Inspekcja Handlowa: ta sprawa jest szczegółowo analizowana
UOKiK wszczął już postępowanie wyjaśniające wobec ParDepot, a Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Gdańsku przyjął skargę dotyczącą tego typu praktyk. „Do WIJH dotychczas wpłynęła skarga obejmująca poruszane zagadnienie. Podjęto wstępne działania wyjaśniające. Jest to zbyt wczesny etap, aby informować o szczegółach działań kontrolnych. Zapewniam, że sprawa ta jest szczegółowo analizowana i wkrótce zostaną podjęte kolejne kroki” – poinformował Portal Spożywczy Rafał Głowacki z gdańskiego inspektoratu.
Nie tylko Polska. Masowe skargi włoskich klientów
Włochy są jednym z kilku krajów w Europie, gdzie działa firma ParkDepot. Konsumenckie organizacje Altroconsumo i ARCO Consumatori alarmują o podobnych praktykach: kierowcy otrzymują wezwania do zapłaty, często za minimalne przekroczenia czasu postoju, mimo że przy wjeździe nie było żadnych biletomatów ani – zdaniem klientów – widocznych informacji o limicie. Altroconsumo pisze, że „po zaparkowaniu przy supermarketach czy centrach handlowych użytkownicy otrzymują listy z ParkDepot z żądaniem 40 euro (ok. 170 zł) za domniemane przekroczenie czasu postoju”. W krótkim tekście informacyjnym na stronie tej organizacji opisano „typową” sytuację. „Kamery rejestrują wjazd, oznakowanie jest nieczytelne, nie ma szlabanu ani biletu przy wyjeździe, a po kilku dniach przychodzi pocztą zwykłą list z żądaniem zapłaty” – czytamy.
Klienci skarżą się, że limity (np. 60 lub 90 minut) są dla nich niespodzianką, bo nigdzie nie zauważyli czytelnego komunikatu. Włoskie organizacje konsumenckie podkreślają też problem dorozumianego zawierania umowy w tym przypadku. W praktyce – bez wiedzy kierowcy – dochodzi do kontraktu między nim a ParkDepot, regulowanego przez tzw. „karę umowną”. Włoskie, ogólnokrajowe stowarzyszenie non–profit działające na rzecz ochrony konsumentów Arco Consumatori na Facebooku i stronie internetowej nazywa tego typu działania „bezprawnymi” i zachęca poszkodowanych do zgłaszania spraw oraz zapowiada pomoc prawną, zwracając uwagę na niejasne zapisy w regulaminie parkingu. W jednym z wątków Arco pisze, że konsumenci powinni domagać się dowodów i anulowania kary. Sprawy opisywane przez włoskie organizacje oraz wypowiedzi klientów jednoznacznie wskazują, że wątpliwości budzą oznaczenia i praktyka naliczania kary za każdą nadliczbową minutę postoju. Dla przykładu z kilku włoskich relacji wynikało, że kary wystawiano za przekroczenie limitu o kilka minut, co zdaniem konsumentów jest niewspółmierne do rzeczywistej szkody.
Milionowe dochody z kar dla kierowców
Niemiecki European Consumer Centre (ECC Germany) podkreśla, że problem z prywatnymi mandatami parkingowymi jako ogółu dotyczy całej Europy i dotyka też turystów. W artykule na swojej stronie ostrzega, że przepisy dotyczące ostrzeżeń są w UE niejednolite, a przyjezdni często nie rozumieją lokalnych zasad. Zdarza się, że znaki są tylko w języku danego kraju, a treść kar nie eksponuje informacji o obowiązkach. Na przykład ECC pokazuje zdjęcie tablicy w Danii, gdzie drobnym druczkiem wymieniono karę 795 DKK (ok. 450 zł). ECC wskazuje też, że podobne wezwania do zapłaty przychodzą od firm takich jak ParkDepot, BetterPark, Park&Collect, fair parken, Loyal Parking, PRS, PRM Parkraummanagement czy Contipark, działających w różnych państwach UE.
Niemiecki portal Merkur wskazuje, że podróżni skarżą się, że większość znaków informacyjnych jest mało widoczna, a sam regulamin parkowania z tablic przed wejściem bywa napisany tylko po duńsku, włosku czy polsku. Portal, powołując się na swojego informatora, donosi jednocześnie, że jest to dochodowy biznes – zarobić można nawet gdy jedynie 0,1proc. aut dopuszcza się wykroczenia na danym parkingu. Niemieccy eksperci tłumaczą też, że brak szlabanów lub automatów sprawia, iż jest to system uderzający w klientów.
W sieci pojawiają się nagrania, artykuły i wpisy, gdzie opisane są wezwania po czasie nawet za drobne spóźnienia. Francuski dziennik Dernières Nouvelles d’Alsace (DNA) opisał przypadek mieszkańca Colmaru (Alzacja), który zaparkował na parkingu pod Lidlem w Breisach am Rhein w Niemczech, tuż przy granicy z Francją. Po upływie 9 oraz 15 miesiący dostał od ParkDepot wezwania na 35 euro (ok. 150 zł) każde, a po dodaniu opłat manipulacyjnych odpowiednio 50 euro i 55 euro za przekroczenie limitu postoju.
Polskie organizacje krytykują system
W Polsce ParkDepot obsługuje m.in. parkingi sieci McDonald’s oraz te przy dużych sklepach. Do UOKiK w 2025 r. wpłynęło ok. 40 skarg na operatora ParkDepot. Polskie organizacje konsumenckie także biją na alarm. Fundacja Konsumentów i Fundacja Lex Cultura w komentarzach dla Portalu Spożywczego zaznaczają, że niejasne informowanie o zasadach parkowania oraz karach wymaga pilnej zmiany. Obie w wypowiedziach podkreślają potrzebę wyraźnego informowania o limitach postoju i jasnych zasad naliczania kar, by kierowcy nie byli narażeni na niespodziewane koszty. Fundacja Lex Cultura apeluje o bardziej przejrzyste regulaminy i realne możliwości odwołań – wskazując, że brak transparentności narusza podstawowe prawa konsumentów, a Fundacja Konsumentów o obowiązku montowania biletomatów lub szlabanów. Miejska Rzecznik Konsumentów w Gdańsku Agnieszka Iwanowicz w rozmowie z Portalem Spożywczym wskazała też, że nawet świadomi klienci nie mają w tym systemie możliwości przedłużenia swojego postoju, gdy np. przebywają w lokalu i chcą w nim spędzić nieco więcej czasu.
Problem ogólnoeuropejski i wsparcie dla kierowców
Zarzuty wobec ParkDepot pojawiają się jednocześnie w wielu krajach Europy. Włoscy, niemieccy czy polscy klienci wskazują na dokładnie te same problemy: brak informacji, wysokie kary zamiast opłat, wezwania po miesiącach. Coraz więcej stowarzyszeń konsumenckich oferuje pomoc: organizują porady prawne, zachęcają do składania formalnych sprzeciwów, a nawet dołączają do zbiorowych pism do sądu.
W tym tygodniu Internet obiegła informacja, że sieć Lidl również zaczęła korzystać z podobnego systemu (na razie prawdopodobnie w formie testów), który pozbawiony jest biletomatów – nad całością czuwa jedynie kamera. Nasza redakcja zwróciła się do sieci o komentarz w tej sprawie.



