W czwartkowym półfinale Pucharu Króla pomiędzy Atletico Madryt a FC Barcelona (4:0) wielkich emocji zawodników nie potrafił studzić arbiter spotkania – Juan Martinez Munuera.

Już w drugiej minucie meczu sędzia powinien pokazać żółtą kartkę Giuliano Simeone, który brutalnie sfaulował Alejandro Balde. Niestety później było tylko gorzej, atmosfera wrzała, a sędzia nie wyglądał, jakby kontrolował sytuację.

ZOBACZ WIDEO: Piłkarska para podbija internet. Pokazali sztuczki z piłką

Co więcej, jak donosi „Mundo Deportivo”, oprócz licznych błędów podczas samego spotkania Martinez źle wprowadził dane do pomeczowego raportu. Hiszpan zapisał, że trzeciego gola dla Atletico strzelił wcześniej wspomniany Simeone, a w rzeczywistości do siatki trafił nowy nabytek Ademola Lookman.

W teorii nie jest to bardzo istotny błąd, ponieważ można go naprawić, jednak w dalszym ciągu potwierdza on narrację, że arbiter nie do końca kontrolował starcie.

Warto dodać, że „Mundo Deportivo” informuje także o tym, że FC Barcelona chce złożyć skargę do Królewskiego Hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej (RFEF) w sprawie nieuznanej bramki Pau Cubarsiego.

Obrońca strzelił gola po stałym fragmencie gry i ogromnym zamieszaniu. Jednak tuż przed jego uderzeniem futbolówka odbiła się od nogi Roberta Lewandowskiego – według sędziów była ona za linią spalonego, co ostatecznie przesądziło o anulowaniu bramki.

Rewanż odbędzie się 3 marca (wtorek) o 21:00 na Spotify Camp Nou. Bardzo możliwe, że na to spotkanie Barcelona otworzy kolejną trybunę i na obiekt wejdzie nawet 60 tysięcy kibiców (więcej TUTAJ).