Dawid Góra, korespondencja z Mediolanu

Przypomnijmy, w czwartek MKOl poinformował o wykluczeniu Władysława Heraskewycza, który podczas olimpijskich zmagań chciał upamiętnić ukraińskie ofiary. Sportowiec zignorował zakaz MKOl dotyczący jego kasku z wizerunkami ukraińskich sportowców poległych w wojnie z Rosją.

ZOBACZ WIDEO: Wzruszająca chwila. Tak żona pocieszała Kamila Stocha

Ukrainiec twierdził, że noszenie kasku to jego prawo. MKOl próbował znaleźć inne sposoby na uczczenie pamięci ofiar, jak czarna opaska czy prezentacja hełmu w mediach społecznościowych. Komitet odniósł się do Karty Olimpijskiej, która zakazuje jakiejkolwiek demonstracji o charakterze politycznym w obiektach olimpijskich.

– Ten przepis został stworzony po to, by chronić sportowców przed naciskami politycznymi. Empatyzujemy z Ukrainą, ale nie możemy robić wyjątków, bo w przeciwnym razie igrzyska stałyby się polem ekspresji politycznej. W tym przypadku mówimy o hołdzie zmarłym, ale w akcję jest zaangażowany cały aparat państwa i sprawa zrobiła się polityczna. Przeprowadziliśmy konsultacje z około tysiącem zawodników z całego świata i większość chce tego, by igrzyska pozostały neutralne światopoglądowo – próbowała wyjaśniać Maja Włoszczowska, członkini MKOl.

Pytanie tylko, czym jest ekspresja polityczna? Czy ekspresją polityczną można nazwać pamięć o ofiarach? Czy uczczenie zmarłych nie jest neutralne światopoglądowo? Rozumiem, że mówimy tutaj o zmarłych w konkretnym konflikcie, ale wciąż są to ludzie, którzy odeszli i pamięć o nich ma prawo być celebrowana tak, jak życzą sobie tego ich bliscy. W tym przypadku wiemy, że bliscy ofiar ukazanych na kasku Heraskewycza są mu wdzięczni za szacunek do poległych.

W sprawie cały czas podnoszony jest argument ekspresji politycznej. Tymczasem Rosjanie pod neutralną flagą, jak wynika z materiału śledczego BBC, nie będący do końca neutralni, startują bez żadnych problemów. Wierzę w łzy Kirsty Coventry, która tłumaczy decyzję o wykluczeniu Ukraińca, ale nie rozumiem jej logiki.

Można by argumentować, że MKOl szukał rozwiązania pozwalając Heraskewyczowi na prezentację kasku pamięci przed i po biegu oraz noszenie czarnej opaski na ramieniu w trakcie wyścigu. Jednak zastanówmy się, czy będąc reprezentantem Polski chcącym uczcić pamięć poległych rodaków, zgodzilibyśmy się na jakikolwiek kompromis? Na kasku nie ma haseł politycznych, a sportowiec nie agituje. Śmierć i pamięć nie są polityczne, nawet jeśli ta śmierć jest wynikiem politycznej zawieruchy.

Przypomnijmy jeszcze raz – w igrzyskach olimpijskich startuje 13 sportowców z Rosji, których ewentualne sukcesy wykorzysta propaganda państwa-agresora. W tych samych igrzyskach nie wystartuje już reprezentant zaatakowanego kraju, który poprzez wizerunki zmarłych na kasku, chciał uczcić ich pamięć. Niech te niepodlegające dyskusji dwa proste zdania będą puentą komentarza.