W 26. minucie gola strzelił Wahan Biczachczjan i wydawało się, że Legia Warszawa wreszcie ma wszystko w swoich rękach. Jednak pod koniec pierwszej połowy błąd popełnił Kacper Tobiasz i bramkę wyrównującą zdobył Borja Galan.
Po przyzwoitej pierwszej połowie i raczej przeciętnej drugiej GKS Katowice zremisował z Legią 1:1. I żadna ze stron nie może być zadowolona z takiego obrotu spraw.
Marek Papszun dalej czeka na pierwsze zwycięstwo w nowym klubie, a Legia na wygraną od 28 września ubiegłego roku. Tutaj nic się nie zmienia. Najbliższa okazja do przełamania za tydzień.
Pozytywy z perspektywy Legii? Niewiele. Goście wyszli na upragnione prowadzenie po pięknej akcji, a bramkę po uderzeniu głową (!) zdobył wspomniany Biczachczjan, wykorzystując dośrodkowanie Patryka Kuna.
Goście mieli jeszcze jedną dogodną szansę w pierwszej połowie, Antonio Colak mógł dać duży komfort, lecz nie trafił w bramkę z kilku metrów. I to zemściło się w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Będący w fantastycznej formie Bartosz Nowak precyzyjnie zagrał z rzutu wolnego, źle zachował się Tobiasz i Borja Galan z bliska doprowadził do wyrównania.
ZOBACZ WIDEO: Zerwał pajęczynę. Zobacz kapitalnego gola
Gołym okiem widać, że w grze Legii coś drgnęło i jest znacznie lepiej niż w rundzie jesiennej, choć z drugiej strony w dalszym ciągu nie jest to nic spektakularnego. Po prostu wcześniej był totalny dramat i nic się nie kleiło, a teraz widzimy przynajmniej odrobinę przyzwoitości.
Pierwszy celny strzał przyniósł bramkę gospodarzom. Do tego momentu nie pokazywali oni niczego specjalnego. Po przerwie to GKS miał więcej z gry. W sumie podopieczni Rafała Góraka domagali się aż dwóch rzutów karnych, do tego sędzia Damian Sylwestrzak udał się do monitora w celu sprawdzenia potencjalnej czerwonej kartki dla Radovana Pankova za brutalne wejście w nogi Nowaka, jednak – ku zdziwieniu publiczności – nie zmienił decyzji z boiska i podtrzymał żółtą kartkę.
Gospodarze w drugiej połowie mieli dwie dobre okazje – obie Borja Galan. Najpierw oddał minimalnie niecelny strzał głową po dograniu Mateusza Kowalczyka, a w czasie doliczonym powstrzymał go Tobiasz (choć tam i tak mógł być spalony).
Legia w drugiej połowie w zasadzie nie atakowała. Papszun wpuścił na boisko m.in. Kacpra Chodynę i Miletę Rajovicia, co mówi wiele.
GKS Katowice – Legia Warszawa 1:1 (1:1)
0:1 Wahan Biczachczjan 26′
1:1 Borja Galan 45+3′
Składy:
GKS: Rafał Strączek – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński (86′ Konrad Gruszkowski), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galan – Mateusz Wdowiak (68′ Eman Markovic), Sebastian Milewski, Mateusz Kowalczyk, Bartosz Nowak – Ilja Szkurin (46′ Adam Zrelak).
Legia: Kacper Tobiasz – Ermal Krasniqi, Kamil Piątkowski, Radovan Pankov, Steve Kapuadi (89′ Jan Leszczyński), Patryk Kun – Wahan Biczachczjan (77′ Jakub Żewłakow), Damian Szymański, Bartosz Kapustka (90′ Wojciech Urbański), Kacper Urbański (59′ Kacper Chodyna) – Antonio Colak (59′ Mileta Rajović).
Żółte kartki: Wdowiak, Czerwiński (GKS) oraz Kapustka, Kapuadi, Pankov (Legia).
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław).