Rozmowy z dyplomatami i analitykami pokazują dlaczego.
Europejski przemysł zbrojeniowy potrafi produkować karabiny, myśliwce, czołgi i rakiety. Jednak wciąż w ogromnym stopniu opiera się na Pentagonie w zakresie wywiadu, transportu, łączności oraz systemów dowodzenia — czyli „kręgosłupa”, który spina wszystkie działania w jedną sprawnie funkcjonującą całość.
Komisarz ds. obrony Andrius Kubilius powiedział w tym tygodniu, że Europa musi być gotowa zastąpić amerykańskie „strategiczne wsparcie” własnymi rozwiązaniami. Nazwał to „pierwszym krokiem ku naszej niezależności” i wskazał jako strategiczny priorytet.
Odcięcie się od USA byłoby jednak procesem długotrwałym i bardzo kosztownym.
Z definicji żadne państwo europejskie nie jest w stanie zastąpić Stanów Zjednoczonych
— stwierdził Olivier Schmitt z Royal Danish Defence College.
Unia Europejska zdaje sobie sprawę z tych braków. Przyjęła dokument Strategiczny Kompas oraz plan Gotowość 2030, które mają ograniczyć ryzyko wynikające z ewentualnego wycofania się USA z Europy. Problem w tym, że to projekty rozpisane na lata.
Jak podkreślają dyplomaci i analitycy, największą przeszkodą nie są jednak wyłącznie pieniądze czy technologia, lecz polityka.
Unijna polityka obronna często grzęźnie w wymogu jednomyślności, co daje prawo weta prorosyjskim Węgrom. Nawet gdy kraje UE organizują się w mniejszych koalicjach, muszą później zsynchronizować działania z państwami spoza Unii — jak Norwegia, Wielka Brytania czy coraz częściej Kanada.
Całkowite „rozwiedzenie się” z USA byłoby astronomicznie drogie. Mark Rutte szacuje, że koszt sięgnąłby nawet 10 proc. PKB — to dwa razy więcej niż obecne zobowiązania państw NATO w zakresie wydatków obronnych.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte podczas spotkania ministrów obrony państw członkowskich NATO w siedzibie Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego w Brukseli, Belgia, 12 lutego 2026 r.PAP/EPA/OLIVIER MATTHYS / POOL / PAP
Według International Institute for Strategic Studies rachunek mógłby sięgnąć 1 bln dol. (ok. 4 bln zł). I to nie tylko na zastąpienie amerykańskiego sprzętu i personelu, lecz także na odbudowę zdolności kosmicznych, wywiadowczych oraz systemów dowodzenia NATO.
Europa nie startuje jednak od zera
Jak podkreśla Camille Grand, w zdecydowanej większości przypadków istnieje już europejska alternatywa.
W 98 proc. przypadków mamy europejskie rozwiązanie
— twierdzi.
Nadzór i rozpoznanie
Amerykański Boeing E-3 Sentry (AWACS) od dekad stanowi podstawę systemów wczesnego ostrzegania i dowodzenia NATO. Sojusz poszukuje jednak jego następcy.
E-3 SentryWilliam R. Lewis / Domena Publiczna/US Air Force
Początkowo planowano zakup amerykańskiego E-7A Wedgetail. Jednak Niemcy oraz kilku sojuszników chcą wrócić do rozmów i rozważyć europejską alternatywę.
Jednym z kandydatów jest szwedzki Saab GlobalEye. Szwecja już go kupuje, Francja zamówiła dwa egzemplarze, a niemiecki minister obrony Boris Pistorius wskazał, że maszyna jest obecnie faworytem do zakupu przez Bundeswehrę.
Obrona powietrzna
System MIM-104 Patriot produkowany przez Raytheon jest używany przez USA i 19 państw europejskich, w tym Ukrainę. To oznacza uzależnienie od amerykańskich dostaw — a Ukraina już skarżyła się na niedobory rakiet PAC-3, które unieruchamiały systemy w czasie rosyjskich ataków tej zimy.
Niemiecki system PatriotAFP / East News
Alternatywą jest francusko-włoski SAMP-T o porównywalnych możliwościach, choć z mniejszym doświadczeniem bojowym. Ukraina już z niego korzysta i oczekuje kolejnych ośmiu zestawów. Dania w ubiegłym roku wybrała właśnie SAMP-T zamiast Patriota.
Siły powietrzne i transport
Amerykańska armia dysponuje ponad 200 samolotami transportowymi C-17 Globemaster III oraz jeszcze większą liczbą C-130 Hercules. Europejczycy mają nowszy Airbus A400M Atlas — Niemcy używają ok. 50 maszyn, Wielka Brytania i Francja po ok. 20, a kolejne są w produkcji.
Airbus A400M Atlasdefenceimagery.mod.uk
W przypadku wojny obronnej z Rosją kluczowe mogą być jednak drogi i kolej, a nie transport powietrzny. Komisja Europejska zaproponowała zwiększenie budżetu na mobilność wojskową dziesięciokrotnie — do 17 mld 700 mln euro (ok. 76 mld zł) w kolejnym budżecie.
Największą przewagę USA mają w tankowaniu w powietrzu — dysponują ok. 450 latającymi cysternami, podczas gdy Europa ma ich 156, głównie Airbusy A330 MRTT.
Już podczas kampanii NATO nad Libią w 2011 r. europejskie państwa były w wielu obszarach uzależnione od wsparcia USA.
Kosmos i wywiad — najtrudniejsze do zastąpienia
Europejskie zdolności wojskowe w przestrzeni kosmicznej są ograniczone. Wiele państw wciąż polega na USA w zakresie nawigacji i danych wywiadowczych. Choć zapowiedziano zwiększenie wydatków na sektor kosmiczny, efekty będą widoczne dopiero za kilka lat.
Europa ma nową rakietę Ariane 6, ale jej możliwości startowe są nadal daleko w tyle za amerykańskimi.
UE finansuje system łączności satelitarnej IRIS², który ma konkurować ze Starlinkiem Elona Muska, jednak ma on wejść do użytku dopiero ok. 2030 roku — po opóźnieniach i wzroście kosztów.
Najtrudniejsze do zastąpienia są jednak amerykańskie zdolności wywiadowcze.
Jak podkreśla Max Bergmann z CSIS, nie chodzi wyłącznie o same satelity czy drony, lecz o zdolność łączenia danych w czasie rzeczywistym i przekuwania ich w konkretne cele.
Ukraina wciąż w dużym stopniu polega na amerykańskich danych wywiadowczych. Gdy administracja Trumpa w ubiegłym roku tymczasowo wstrzymała ich przekazywanie, Kijów i europejscy sojusznicy w pośpiechu zaczęli szukać alternatyw.
Prezydent Emmanuel Macron powiedział, że Francja dostarcza obecnie ok. dwóch trzecich wsparcia wywiadowczego dla Ukrainy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Problem leży w polityceGdy USA były postrzegane jako solidny i przewidywalny filar NATO, te braki nie wydawały się aż tak palące. Dziś jednak rosną wątpliwości.
Najnowsze sondaże pokazują wyraźny spadek zaufania do Stanów Zjednoczonych jako wiarygodnego partnera bezpieczeństwa — szczególnie we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii.
Aby naprawdę stanąć na własnych nogach, Europa musiałaby:
- ujednolicić rynki obronne,
- ograniczyć dublowanie systemów uzbrojenia,
- wspólnie kupować sprzęt,
- i znacząco zwiększyć wydatki na obronność.
Jak napisał były brytyjski minister bezpieczeństwa Tom Tugendhat: „Problemem Europy nie jest brak pieniędzy. Problemem jest brak spójności”.