W zbiorach Muzeum Afryki w Tervuren znajduje się pół kilometra archiwów dawnych belgijskich przedsiębiorstw górniczych z XIX i XX w. Dokumenty te, będące własnością państwa belgijskiego, obejmują mapy, raporty oraz opisy misji wydobywczych, które trafiły do muzeum po uzyskaniu przez Kongo niepodległości. Zawarte w nich informacje mogą być kluczowe dla identyfikacji złóż surowców, na które dziś jest ogromne zapotrzebowanie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie archiwa domagają się Stany Zjednoczone od Belgii?

Jakie surowce są przedmiotem sporu?

Dlaczego Muzeum Afryki w Tervuren odmawia wydania dokumentów?

Jaka firma zabiega o dostęp do archiwów?

Obecnie archiwa są digitalizowane, a cały proces potrwa jeszcze od czterech do pięciu lat. Tymczasem amerykańska firma KoBOLD Metals, wspierana przez znanych miliarderów, takich jak Bill Gates i Jeff Bezos, nie chce czekać na zakończenie prac. Przedsiębiorstwo, specjalizujące się w poszukiwaniu surowców z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, zabiega o natychmiastowy dostęp do dokumentów, angażując w sprawę amerykańską dyplomację.

Spór o archiwa. Belgia mówi „nie”

Dyrektor Muzeum Afryki, Bart Ouvry, w rozmowie z RMF FM ujawnił, że przedstawiciele KoBOLD Metals wyrazili chęć przejęcia wszystkich zbiorów i samodzielnej digitalizacji dokumentów. Według Ouvry’ego, Amerykanie zapewniali, że po zakończeniu prac podzielą się rezultatami z muzeum. Podkreślił także, że przekazanie zarządzania archiwami jednej prywatnej firmie oznaczałoby prywatyzację całego systemu i uprzywilejowanie jednego podmiotu, który zyskałby przewagę nad konkurencją.

Amerykańskie roszczenia opierają się na umowie zawartej przez KoBOLD Metals z władzami Konga, dotyczącej wydobycia surowców. Porozumienie to, będące częścią szerszej inicjatywy, którą promuje prezydent USA Donald Trump, według ekspertów nosi znamiona współczesnego kolonializmu. W zamian za dostęp do bogactw naturalnych Waszyngton miał zobowiązać się do rozwiązania konfliktu pomiędzy Kongiem a Rwandą. Jednak mimo podpisania umowy, liczba ofiar i uchodźców w regionie stale rośnie.

Odpowiadają Stanom Zjednoczonym. „Chyba nie zrozumieli”

Jeden z zapisów umowy przewiduje, że KoBOLD Metals wyśle zespół do archiwów geologicznych Demokratycznej Republiki Konga, przechowywanych w Królewskim Muzeum Afryki Środkowej, aby rozpocząć digitalizację dokumentów przed 31 lipca 2025 r. Firma opublikowała treść porozumienia w serwisie X 18 lipca 2025 r. Problem jednak w tym, że ani Belgia, ani Muzeum Afryki w Tervuren nie są stroną tego porozumienia — wskazuje RMF FM.

— Chyba nie zrozumieli, że te archiwa nie należą do Konga — podkreśla w rozmowie z RMF FM dyrektor Ouvry. Władze muzeum pozostają nieugięte, kontynuując digitalizację archiwów według ustalonego harmonogramu i nie przewidują zmian w tej polityce.