VfL Wolfsburg wywiózł z Lipska punkt po meczu pełnym zwrotów akcji po przerwie. Po bezbramkowej pierwszej połowie worek z golami otworzył Mohamed Amoura, jednak jego radość nie trwała długo.
Przy golu RB Lipsk na 1:1 bezdyskusyjnie zawinił Kamil Grabara. W 70. minucie, w niegroźnej sytuacji, bramkarz daleko wykopał piłkę w kierunku rywala. Futbolówka trafiła do Brayana Grudy, który obsłużył Yana Diomande, a ten doprowadził do wyrównania. Polak natychmiast przeprosił kolegów gestem uniesionych rąk.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: nie wytrzymał po porażce ukochanego klubu
Wcześniej Grabara notował udane interwencje, dlatego błąd był zaskoczeniem. Mattias Svanberg znów dał prowadzenie „Wilkom”. Z kolei Grabara przy drugim trafieniu RB Lipsk miał niewiele do powiedzenia – Gruda pokonał go technicznym strzałem z kilkunastu metrów.
Ostatecznie VfL Wolfsburg musiał zadowolić się remisem 2:2. Po końcowym gwizdku sędziego Grabara bił się w pierś, ale wygląda na to, że kibice szybko wybaczyli mu błąd. Fani „Wilków” skandowali nazwisko reprezentanta Polski.
Głos zabrał kapitan niemieckiej drużyny. Maximilian Arnold też stanął w obronie swojego klubowego kolegi.
– Kamil był znakomity przez cały sezon. Moim zdaniem ten jeden incydent nie jest nawet wart wzmianki – mówił Arnold, cytowany przez klubowe media.