„[…] Pracuję na czterech różnych etatach. Nie żyję z funduszu powierniczego ani nie dostaję pieniędzy od rodziców. Najczęściej zajmuję się moim dzieckiem sama. Więc może zanim zaczniecie oceniać i wyciągać pochopne wnioski, warto się na chwilę zatrzymać” — czytamy we wpisie Rumer na Instagramie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Rumer Willis w jaki sposób zapewnia byt swojej córce?

Jakie będą reakcje na komentarze, które otrzymała Rumer Willis?

Ile etatów ma Rumer Willis?

Z kim dzieli opiekę nad córką?

Choć aktorka dzieli się opieką nad Louettą z byłym partnerem Derekiem Richardem Thomasem, podkreśla, że to na niej spoczywa główny ciężar odpowiedzialności finansowej. W reakcji na sugestie, że zawsze może liczyć na wsparcie rodziny, Willis opublikowała dłuższe oświadczenie w instagramowych relacjach.

„Wszyscy poruszamy się po różnych poziomach rzeczywistości”

Doskonale zdaję sobie sprawę z własnego uprzywilejowania. Nie traktuję tego jako coś oczywistego. Mam świadomość, że są rzeczy, których nigdy nie doświadczę w pełni […]. Jednak mój post nie dotyczył przywilejów ani porównywania sytuacji. Mam wrażenie, że ludzie zakładają, iż to ignorowałam, choć zupełnie nie o tym chciałam rozmawiać

— pisze, dodając, że bliscy nie są dla niej „planem awaryjnym”. „I jestem dumna z tego, że sama zapewniam byt sobie i córce. Przez lata byłam jedyną osobą utrzymującą rodzinę i twierdzenia, jakobym nie pracowała lub nie znała presji finansowej, są nieprawdziwe”.

W swoim oświadczeniu podkreśla również, że nie zamierza umniejszać doświadczeń innych, ani zamieniać rozmowy o trudach codzienności w konkurs na największe poświęcenie.

„Uważam, że możemy przyjąć dwie prawdy naraz. Każdy z nas żyje inaczej i żadne doświadczenie nie dzieje się w próżni. Tak samo, jak ktoś z pewną pracą i mieszkaniem może mierzyć się z jakimiś problemami, nawet jeśli są one inne niż te, z którymi borykają się ludzie w znacznie trudniejszej sytuacji gdzie indziej na świecie, wszyscy poruszamy się po różnych poziomach rzeczywistości. Uznanie tych różnic nie znaczy, że nie możemy też mówić o tym, co nas łączy” — tłumaczy.

Jest miejsce na współczucie dla przeżyć każdego, bez zamieniania tego w rywalizację

— podsumowuje córka Willisa i Moore.