Apetyty kibiców czerwono-biało-czerwonych podczas zimowego okienka transferowego zostały solidnie rozbudzone. Jednak w dwóch pierwszych kolejkach 2026 roku łódzki zespół rozczarowywał. Aż do 14 lutego, gdy na terenie wicelidera – Wisły Płock – Widzew zwyciężył 2:0 i był na boisku drużyną zdecydowanie lepszą.

– Zespół ma ogromną samoświadomość i chce ją potwierdzić kolejną wygraną. Dla nas jest to ważny moment, ale odnoszenie zwycięstw w serii jest najtrudniejszą rzeczą w piłce. Mecz w Płocku był bardzo wymagający, przebiegliśmy w nim wiele kilometrów. Lecz przed nami kolejne wyzwanie. Najbliższe spotkanie traktujemy jak finał. Wiemy, że możemy nim osiągnąć tzw. „momentum” – mówił szkoleniowiec na konferencji prasowej.

ZOBACZ WIDEO: Dariusz Dudka na „starych śmieciach” we Wronkach. „Zaczynałem w tym miejscu i tutaj skończyłem”

Nie ulega wątpliwości, że poza trzema punktami zwycięstwo w Płocku niesie za sobą też walor psychologiczny. Teraz jednak zespół musi potwierdzić, że nie był to jednorazowy wyskok formy.

– Mecz z Wisłą był najlepszym, jaki rozegraliśmy za mojej kadencji. To jednak jest już za nami, a ja chcę, byśmy tak samo prezentowali się z innymi drużynami – z tygodnia na tydzień. Dążymy do rozpoczęcia serii wygranych, co odmieni nasz mental. Obecnie wciąż znajdujemy się w trudnym położeniu, ale presja, która z tego wynika, sprawia że jesteśmy silniejsi. Powtórzę po raz kolejny: jest ona przywilejem i tylko w takich warunkach można pokazać najlepszą wersję siebie – podkreślił Igor Jovićević.

Od początku pracy w Widzewie Łódź Chorwat zaznaczał, że potrzebuje czasu, by odcisnąć piętno na tej drużynie. Teraz też nie jest inaczej, bo przybyło mu zimą kilku nowych graczy i musi to na nowo poukładać.

– Dla piłkarzy jest jasne, jak chcemy atakować mając piłkę przy nodze. Nasz plan gry był dość widoczny. Dzięki temu, że jako pierwsi zdobyliśmy bramkę, Wisła musiała nas zaatakować, co otworzyło nam przestrzeń. Ale żeby ją wykorzystać, trzeba pokazać szybkość. Była to więc kombinacja ataku pozycyjnego z fazami przejściowymi. Ważne było też wygrywanie pojedynków i nasza dyspozycja motoryczna. Lecz taktyka nic nie da, jeśli nie biegasz, nie masz ducha walki i zespołowości. My to mamy. Jeśli to powtórzymy, pokonamy Cracovię.

A skoro o „Pasach” mowa, to aktualnie piąta drużyna tabeli PKO Ekstraklasy, która – wydaje się – zażegnała już kryzys, bo od czterech spotkań jest niepokonana. W 2026 roku pokonała na wyjeździe Bruk-Bet Termalicę, a także zremisowała z Lechią Gdańsk (bramkowo) oraz Jagiellonią Białystok (bezbramkowo).

– Są w dobrej formie. Znam ze Słowenii ich trenera – Lukę Elsnera. Szanuję go. Krakowianie grają na wysokiej intensywności, są agresywni, nastawieni na pressing i mają dobrze wypracowane automatyzmy. To będzie ciekawe wyzwanie. Nie obejdzie się bez walki, zwłaszcza że znów pogoda zapowiada się na bardzo mroźną, więc piękno gry zejdzie na dalszy plan. Istotne będzie wygrywanie drugich piłek i wykorzystywanie momentów – uważa Jovićević.

Łodzianie będą musieli radzić sobie bez pauzującego za czwartą żółtą kartkę podstawowego napastnika Sebastiana Bergiera. Spotkanie na Stadionie Miejskim przy Piłsudskiego w Łodzi rozpocznie się w piątek 20 lutego o godzinie 20:30. Relacja na żywo w WP SportoweFakty.