Sąd uznał, że Thomas P. dopuścił się rażącego zaniedbania. Zostawił niedoświadczoną, wyziębioną i wyczerpaną kobietę na szczycie, a sam zszedł, aby wezwać pomoc. Jak się później okazało, zrobił to zbyt późno i nieskutecznie. Co prawda zadzwonił na policję, ale nie podkreślił, że potrzebna jest natychmiastowa pomoc, a później nie odbierał telefonu. Jak stwierdził w sądzie podczas procesu — miał włączony tryb samolotowy dla oszczędzania baterii. Sąd w Innsbrucku wymierzył Thomasowi P. pięciomiesięczny wyrok więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 9,4 tys. euro.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jaki wyrok zapadł dla Thomasa P.?
Jakie były okoliczności śmierci Kerstin G.?
Co sąd powiedział na temat odpowiedzialności Thomasa P.?
Czy to był pierwszy raz, kiedy Thomas P. zostawił swoją dziewczynę w górach?
Sąd do alpinisty: nie uważam cię za mordercę
Austriacki sąd uznał 37-letniego amatora alpinizmu winnym nieumyślnego spowodowania śmierci. Thomas P. nie zostawił swojej partnerce okrycia, koca awaryjnego ani żadnego sprzętu — miał go w swoim plecaku. Ciało kobiety znaleziono następnego dnia rano. Jej partner sam nie potrafił wyjaśnić swojego zachowania — w sądzie mówił tylko o silnym stresie.
Okazało się, że to nie był pierwszy raz, kiedy mężczyzna zostawił swoją partnerkę w górach. Sąd wezwał na świadka jego byłą dziewczynę, która zeznała, że w 2023 r. wspinali się razem na ten sam szczyt Alp. Wtedy Thomas P. miał zostawić ją samą w górach po kłótni i po tym, jak rozładowała jej się latarka — czołówka.
Sprawa jest nietypowa, ponieważ choć wypadki wspinaczkowe są powszechne, postępowania w ich sprawach są rzadkie. Proces ten wzbudził pytania o zakres odpowiedzialności prawnej w wysokich górach, które — jako z natury niebezpieczne — są środowiskiem, które wspinacze zazwyczaj eksplorują na własne ryzyko.
Przewodniczący składu sędziowskiego Norbert Hofer, sam doświadczony alpinista, orzekł, że oskarżony powinien był zrozumieć, że Kerstin G. nie poradzi sobie ze wspinaczką jeszcze na długo przed tym, jak zaczęły się problemy z zejściem ze szczytu. Powiedział jednak: „Nie uważam cię za mordercę”, dając wiarę słowom oskarżonego, że ten faktycznie zszedł po pomoc.