W ostatnim dniu zimowych igrzysk olimpijskich 2026 zaplanowana została rywalizacja o mistrzostwo Polski w skokach narciarskich. Na starcie pojawiło się łącznie 54 zawodników na czele z broniącym tytułu Pawłem Wąskiem.
Oczywiście nie był on faworytem do końcowego triumfu, skoro na liście startowej nie zabrakło Kacpra Tomasiaka. 19-latek, który zszokował świat, zdobywając trzy medale ZIO 2026, miał największe szanse na to, by zanotować kolejny sukces.
ZOBACZ WIDEO: Od oktagonu do olimpijskiego stoku? Błachowicz z żartobliwą zapowiedzią
Rywalizacja w Wiśle nie należała do łatwych, ponieważ w jej trakcie zaczął padać deszcz ze śniegiem. Dobrą próbę zanotował brat Tomasiaka, Konrad, który osiągnął 127,5 metra i jako pierwszy zapewnił sobie awans do drugiej serii.
Wyprzedził go dopiero Wąsek, który uzyskał 122,5 metra, ale z 18. belki startowej, a rywalizacja rozpoczęła się z 22. Tymczasem ze świetnej strony zaprezentował się Dawid Kubacki. 1. miejsce dał mu skok na odległość 131,5 m.
Pierwszą serię mistrzostw Polski zamknął Tomasiak, który skoczył 128 metrów z 20. belki startowej. To pozwoliło mu objąć prowadzenie, a jego przewaga nad drugim Kubackim wynosiła 4,7 pkt.
Choć w przerwie miała miejsce rywalizacja kobiet, to druga seria została odwołana. Organizatorzy zawodów podjęli taką decyzję z uwagi na zły stan torów najazdowych.
Tym samym Tomasiak został nowym mistrzem Polski, odbierając tytuł Wąskowi, który uplasował się na 3. miejscu tuż za plecami Kubackiego. Na dalszych lokatach uplasowali się z kolei Kamil Stoch, Klemens Joniak, Piotr Żyła, Aleksander Zniszczoł czy Konrad Tomasiak. Pierwszą dziesiątkę zamknęli Kacper Juroszek i Łukasz Łukaszczyk.