Ivo Daalder jest byłym ambasadorem USA przy NATO, starszym wykładowcą w Belfer Center na Uniwersytecie Harvarda i gospodarzem cotygodniowego podcastu „World Review with Ivo Daalder”. Pisze kolumnę „From Across the Pond” dla POLITICO.

Obecnie Europa i Ameryka nie zgadzają się w wielu kwestiach. Jednak jeśli chodzi o porządek oparty na zasadach, przywódcy europejscy i amerykańscy są zgodni: taki porządek przestał istnieć.

Ale czy naprawdę? Porządek pod przewodnictwem Ameryki — Pax Americana — zginął wraz z reelekcją Donalda Trumpa w listopadzie 2024 r. Było jasne, że Trump 2.0 będzie kontynuował i przyspieszał wycofywanie się Ameryki z globalnej roli przywódczej, którą Waszyngton po raz pierwszy objął na początku lat 40. XX w.

Nie oznacza to jednak końca porządku opartego na zasadach. A jednak właśnie to ogłosiło szereg przywódców, począwszy od Marka Carney’a, który wygłosił głośne przemówienie w Davos w zeszłym miesiącu. — Stary porządek nie powróci — ostrzegł Carney swoich słuchaczy. — Przestańcie powoływać się na międzynarodowy porządek oparty na zasadach, jakby nadal obowiązywał.

Carney nie jest jedyną osobą, która ogłasza koniec porządku opartego na zasadach. W swoim przemówieniu podczas konferencji bezpieczeństwa w Monachium niemiecki kanclerz Friedrich Merz podobnie stwierdził, że „międzynarodowy porządek oparty na prawach i zasadach jest na skraju upadku”. — Obawiam się, że musimy powiedzieć to jeszcze bardziej dosadnie: ten porządek — niedoskonały nawet w najlepszym wydaniu — już nie istnieje — powiedział.

Nie tylko dawni sojusznicy Ameryki ubolewali nad końcem porządku opartego na zasadach. W miniony weekend w Monachium sekretarz stanu USA Marco Rubio, również zdecydował się go pogrzebać.

— Powojenny porządek światowy jest nie tylko przestarzały, ale stał się bronią używaną przeciwko nam — stwierdził Rubio. — Nie możemy już dłużej przedkładać tak zwanego porządku światowego nad żywotne interesy naszych obywateli i naszych narodów.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio w Monachium, 14 lutego 2026 r.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio w Monachium, 14 lutego 2026 r.THOMAS KIENZLE/AFP / AFP

Spotkania światowych przywódców w Davos i Monachium bez wątpienia uwypukliły fakt, że Stany Zjednoczone zrezygnowały ze swojej tradycyjnej roli lidera wolnego świata i głównego orędownika porządku opartego na silnych sojuszach bezpieczeństwa, otwartym handlu oraz obronie demokracji i praw człowieka.

Poprzez politykę celną, groźby inwazji na kraje sojusznicze, jednostronne użycie siły w Wenezueli i innych miejscach, Ameryka pod rządami Trumpa powróciła do postępowania podobnego do imperialnych mocarstw z końca XIX i początku XX w. Rubio wydawał się ubolewać nad faktem, że ta era dobiegła końca. — Przez pięć wieków, przed końcem II wojny światowej, Zachód rozszerzał swoje wpływy — misjonarze, pielgrzymi, żołnierze i odkrywcy opuszczali jego brzegi, aby przekraczać oceany, osiedlać się na nowych kontynentach i budować rozległe imperia rozciągające się na całym globie — mówił.

Jeśli właśnie to Stany Zjednoczone chcą zaoferować światu jako nowy porządek globalny — powrót do imperializmu, budowanie imperium, eksploatację zasobów naturalnych, narzucanie chrześcijaństwa — to z pewnością reszta świata będzie miała prawo powiedzieć: Nie, dziękujemy!

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Nostalgiczne odwołanie się Rubio do cywilizacji zachodniej jako podstawy jedności transatlantyckiej również nie spotkało się z pozytywnym przyjęciem. — Jesteśmy częścią jednej cywilizacji — cywilizacji zachodniej — oświadczył Rubio. — Łączą nas najgłębsze więzi, jakie mogą łączyć narody, utkane przez wieki wspólnej historii, wiary chrześcijańskiej, kultury, dziedzictwa, języka, pochodzenia i poświęceń, których wspólnie dokonali nasi przodkowie.

Jednak dla większości Europejczyków — a właściwie dla większości Amerykanów — nie są to cechy, które wyróżniają Zachód. Na liście zabrakło takich podstawowych wartości zachodnich, jak demokracja, prawa człowieka i praworządność. W momencie, gdy Ameryka świętuje 250. rocznicę niepodległości, niezwykłe jest to, że jej szef dyplomacji zdaje się zapominać o tym, co wyróżnia Amerykę — idei zapisanej w Deklaracji Niepodległości, że:

Uważamy za oczywiste następujące prawdy: wszyscy ludzie są stworzeni równymi sobie, są obdarzeni przez Stwórcę pewnymi niezbywalnymi prawami, wśród których są prawo do życia, wolność i dążenie do szczęścia.

Ameryka Trumpa oferuje światu coś, co jest ewidentnie nie do przyjęcia dla wszystkich oprócz najbardziej zagorzałych realistów, którzy pokładają wiarę we władzy i bezkompromisowym dążeniu do niej. Nie jest to świat, w którym inni będą chcieli żyć.

Nadzieja w średnich mocarstwach

Nie oznacza to jednak, że porządek oparty na zasadach dobiegł końca. Tak, główne mocarstwa, na czele z Rosją, Chinami i Stanami Zjednoczonymi, nie są już skłonne przestrzegać zasad, które były mozolnie opracowywane przez ostatnie 80 lat. Jednak reszta świata z pewnością tego chce — zwłaszcza średnie mocarstwa, takie jak Kanada, UE, Japonia, Australia, Indie, Brazylia i inne, które Carney wezwał do działania.

W kwestii bezpieczeństwa sojusznicy Ameryki z NATO potwierdzają znaczenie swoich sojuszy bezpieczeństwa i zwiększają wydatki na nowe i niezbędne zdolności. Wspierają Ukrainę w zapewnieniu jej przynależności do Europy, pozbawiając w ten sposób Rosję głównego celu swojej wojny napastniczej.

Wszystkie średnie mocarstwa negocjują nowe systemy handlowe, aby zmniejszyć zależność swoich gospodarek od drapieżnej polityki handlowej Chin i Stanów Zjednoczonych. Istniejące i nowe zasady mogą regulować handel między krajami należącymi do UE, zrewidowanym Partnerstwem Transpacyficznym, Indiami i innymi. Łącznie kraje te stanowią prawie 40 proc. światowego PKB — znacznie przewyższając Stany Zjednoczone i Chiny.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby średnie mocarstwa stały na straży podstawowych praw człowieka, wspierały demokrację i międzynarodowe instytucje, które przez lata ewoluowały, aby dostarczać towary i usługi oraz zapewniać ochronę osobom potrzebującym.

Stany Zjednoczone mogły zrezygnować z roli lidera systemu opartego na zasadach. Istnieją jednak wszelkie powody, aby mieć nadzieję, że średnie mocarstwa, które odniosły ogromne korzyści z tego systemu, przejmą rolę lidera.