„Celem przedstawienia wniosku jest zakończenie narastającego sporu o status sędziów powołanych po 2017 r.” — pisze w swoim wniosku Małgorzata Manowska. Chodzi o tzw. neosędziów, powołanych po wdrożonych przez PiS, niekonstytucyjnych zmianach w KRS. Za sędziów powołanych wadliwie uznają ich najważniejsze europejskie trybunały i legalni sędziowie SN.

I Prezes SN chce im przeciwstawić narrację „swoich”, czyli także, jak ona, neosędziów, którzy zasiadają w SN. Jeśli siedem osób (pełny skład SN) wyda uchwałę, stwierdzającą, że składy sędziowskie z udziałem neosędziów są rzekomo legalne, to uchwała taka będzie miała moc zasady prawnej i będzie obowiązywać cały SN.

Prezes SN buduje „kontrnarrację” neosędziów

Problem w tym, że w takim pełnym składzie zasiąść musieliby także neosędziowie — składy wyznaczają prezesi izb SN, a obecnie to sami wadliwie powołani „neoni”.

— Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie — mówi Onetowi minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, reagując na ruch I Prezes SN. — To, co robi pani Manowska, to jest prawny polexit. Polska ma obowiązek uznawać wyroki europejskich trybunałów, zarówno TSUE (unijny Trybunał Sprawiedliwości), jak ETPCz (Europejski Trybunał Praw Człowieka) — zaznacza minister.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

  • Co z wyrokami wydawanymi przez neosędziów?
  • Kiedy kończy się kadencja Małgorzaty Manowskiej?
  • Dlaczego sędziowie przed 2018 rokiem nie wzięli udziału w zgromadzeniu?
  • Jakie mogą być konsekwencje decyzji Małgorzaty Manowskiej?

Manowska chce przeciwstawić uchwale legalnych sędziów własną decyzję. „Ten ruch się nie uda” — reakcja ministra

Podkreślmy, że oba te trybunały uznały, że neosędziowie nie dają gwarancji niezależnego i bezstronnego sądu, a ich wyroki mogą być podważane. Na takim samym stanowisku stanęła siódemka legalnych sędziów SN. Manowska chce teraz przeciwstawić ich uchwale „swój” wyrok pełnego składu, wydany przez neosędziów.

— Ten ruch się nie uda, a pani Manowska kiedyś za swoje działania odpowie — mówi nam minister Żurek.

Dodajmy, że Małgorzata Manowska wkrótce odchodzi ze stanowiska I Prezes SN. We wtorek w sądzie odbywa się Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, które ma wyłonić kandydatów na nowego I Prezesa, którego ostatecznie wybierze prezydent. Manowska już zadeklarowała, że nie będzie starać się o drugą kadencję. Jej wniosek o wydanie przez neosędziów zasady prawnej, która ma rzekomo zalegalizować składy z ich udziałem, można uznać za cios na pożegnanie.

Bunt „starych” sędziów. Paraliż wyboru nowego prezesa Sądu Najwyższego

Tymczasem sędziowie Sądu Najwyższego wybrani przed 2018 r. odmówili udziału w Zgromadzeniu Ogólnym, które ma wyłonić kandydatów na nowego I prezesa SN. Uzasadnili to faktem, że zgromadzenie zostało zwołane przez osobę — obecną I prezes Małgorzatę Manowską — powołaną, ich zdaniem, niezgodnie z Konstytucją i ustawą o SN. Podkreślili też, że udział sędziów powołanych po wadliwych procedurach uniemożliwia uznanie obrad za zgodne z ustawą.

We wtorek zgromadzenie nie doszło do skutku, ponieważ pojawiło się jedynie 48 sędziów przy wymaganym kworum 84. Rzecznik SN Igor Zgoliński poinformował, że z tego powodu posiedzenie przełożono na następny dzień. Kadencja obecnej I prezes kończy się w maju, a prezydent powołuje nowego spośród pięciu kandydatów wybranych w tajnym głosowaniu.

„Starzy” sędziowie zapowiedzieli, że do czasu „uzdrowienia wymiaru sprawiedliwości” nie będą uczestniczyć w pracach Zgromadzenia Ogólnego ani poszczególnych izb SN.