— Sprawdźmy to. Niech TK zbada, czy ustawa o KRS z 2017 r. jest konstytucyjna. Nasi oponenci wielokrotnie mówili, że jest podobno bezprawna, ale sami skargi do trybunału nie złożyli. Widocznie są takimi leniami, no to ich wyręczamy — mówi Onetowi poseł PiS Michał Wójcik, były wiceminister sprawiedliwości u Zbigniewa Ziobry. We wtorek politycy tej partii zapowiedzieli, że zaskarżą do TK przepisy ustawy o KRS.

Nie przeszkadza im to, że skarżą do TK przepisy własnej ustawy, którą PiS zmienił w 2017 r. Na jej podstawie przez osiem lat ludzie bliscy Ziobrze „dzielili i rządzili” w KRS, którą obsadzili swoimi ludźmi, sędziami bliskimi władzy. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dlaczego PiS zaskarża przepisy ustawy o KRS?

Jakie mogą być konsekwencje dla KRS?

Co zamierza zrobić koalicja rządząca z KRS?

Kto ma decydować o wyborze kandydatów do KRS?

Dokładnie ten sam manewr, skargę do TK na własną ustawę, PiS zastosował ostatnio w związku z przepisami dotyczącymi trybunału. Wszystko po to, by przy pomocy sprzyjających PiS sędziów trybunału zablokować zmiany osobowe w obu tych instytucjach, KRS i TK.Żurek: mam plan CKoalicja rządząca zamierzała wkrótce dokonać tych zmian, bo nie może zmienić przepisów dotyczących trybunału i Krajowej Rady Sądownictwa — nie zgadza się na to prezydent Karol Nawrocki, który ostatnio zawetował nową ustawę o KRS. Obowiązuje więc stara, ta autorstwa PiS, i na jej podstawie rządzący chcieli dokonać zmian w KRS. Takich, by tę instytucję, dziś upolitycznioną i działającą wbrew konstytucji, naprawić.

Politycy koalicji rządzącej planowali, by kandydatów do KRS wskazał nie wyłącznie Sejm — jak to robił PiS — ale by Sejm sprowadzić do roli notariusza, który „przyklepie” wybór kandydatów dokonany najpierw oddolnie, przez środowiska sędziowskie.

Nic z tego najpewniej jednak nie będzie, bo ruch PiS ze skargą do TK na własne przepisy może plany rządzących uniemożliwić.

— Mam plan C — tak, krótko, manewr PiS komentuje w Onecie minister Waldemar Żurek. Nie precyzuje, na czym ten plan miałby polegać.

Upolityczniona, obecna KRS będzie trwać latami? „Kołyszą łódką, żeby sądy zdestabilizować”

— Osobom, które dziś mówią o konieczności zbadania konstytucyjności regulacji dotyczących KRS, przez osiem lat jakoś te przepisy nie przeszkadzały — mówi Onetowi mec. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. — Dziś trudno to określić inaczej, niż jeszcze mocniejsze kołysanie łódką, żeby destabilizować wymiar sprawiedliwości — wskazuje. — Nie można wykluczyć, że ta operacja, która dzieje się na naszych oczach, ma na celu to, żeby zapewnić ciągłość działania obecnego składu KRS, wskazanego przez PiS i wybranego w Sejmie przez Zjednoczoną Prawicę — mówi mec. Rosati.

Wyglądać to może tak, że jeśli nie wypali rządowy plan, zakładający naprawę Rady i jeśli TK — co jest niemal pewne — wyda w sprawie KRS zabezpieczenie, to prezydent w żadnym wypadku nie uzna tej Rady nowej, naprawionej. Co oznacza, że będzie odmawiał powołania wszystkich sędziów, których ta naprawiona KRS będzie chciała awansować. Będzie więc całkowity paraliż w sądach.

To jednak nie koniec, bo członkowie obecnej, niekonstytucyjnej i upolitycznionej KRS pozostaną na swoich funkcjach, odmówią rozwiązania Rady, mimo upływu ich kadencji. I działać będą w Polsce dwie, równoległe KRS — jedna uznawana przez rząd i instytucje europejskie, a druga przez PiS i prezydenta. Zapanuje całkowity chaos w wymiarze sprawiedliwości, który finalnie czeka zapaść.