Lawrence Stroll to biznesmen, który odniósł sukces w branży odzieżowej. Jego majątek szacowany jest na ok. 4 mld dolarów. W ostatnich latach Kanadyjczyk poświęca coraz więcej uwagi motorsportowi i rynkowi motoryzacyjnemu. Nie tylko ze względu na fakt, że jest wielkim pasjonatem samochodów i kolekcjonerem modeli Ferrari, ale też z powodu startów syna Lance’a Strolla w Formule 1.
Kanadyjski biznesmen wpompował już fortunę w F1. Sam zakup zespołu z Silverstone kosztował go ok. 100 mln dolarów, a budowa nowej fabryki pochłonęła ok. 200-250 mln dolarów. Stroll nabył też akcje Astona Martina, aby poprzez wyścigi promować kultowego producenta samochodów z Wielkiej Brytanii.
ZOBACZ WIDEO: Grand Prix w rękach Polaków? Prezes PZM ma pewne wątpliwości
Jednak biznes samochodowy nie kręci się tak, jak oczekiwałby tego Stroll. Ostatnio informowaliśmy o spadku sprzedaży Astona Martina, przez co miliarder zdecydował się na nietypowy przelew ze spółki-córki do firmy-matki. Zespół F1 zapłacił producentowi samochodów 50 mln funtów (67 mln dolarów) za „wyłączne prawa do wieczystego używania nazwy, logo i marki” Aston Martin.
To nie rozwiązało wszystkich problemów. W środę Aston Martin ogłosił, że zwolni do 20 proc. pracowników. Jako powód wskazano narastające straty firmy, wynikające m.in. z ceł importowych wprowadzonych przez Donalda Trumpa w USA oraz słaby popyt w Chinach.
Pracę w Astonie Martinie ma stracić ok. 600 osób przy załodze liczącej ok. 3 tys. pracowników. Firma szacuje, że oszczędności wynikające z redukcji zatrudnienia wyniosą ok. 40 mln funtów rocznie (54 mln dolarów).
O trudnej sytuacji finansowej Astona Martina świadczy fakt, że już wcześniej Stroll musiał ratować firmę produkującą samochody. Kanadyjczyk wsparł ją kwotą 162 mln dolarów, a w marcu 2025 roku sprzedał część udziałów w zespole F1.
Spółka podała, że jej strata netto wzrosła w 2025 roku o 52 proc. do poziomu 493,2 mln funtów (667 mln dolarów), a strata operacyjna wyniosła 259,2 mln funtów (ok. 350 mln dolarów). Równocześnie Aston Martin mierzy się z wysokim zadłużeniem na poziomie 1,38 mld funtów (1,86 mld dolarów) i problemami z bieżącym przepływem pieniędzy.
Dyrektor generalny Adrian Hallmark przekazał, że globalny rynek samochodów luksusowych doświadcza silnych zakłóceń wynikających z napięć geopolitycznych i presji makroekonomicznej, wskazując na wyższe taryfy w Stanach Zjednoczonych oraz słabszy popyt w Chinach.
Złą wiadomością dla Strolla jest to, że również zespół F1 znalazł się w kryzysie. Aston Martin źle przygotował się do rewolucji technicznej i blado wypadł w przedsezonowych testach w Bahrajnie. Bolid stajni z Silverstone jest ociężały, ma też problemy z awaryjnym silnikiem Hondy. Dlatego zespół należący do miliardera może znaleźć się na szarym końcu stawki, przez co szanse na wygenerowanie przez niego zysku są znikome.