Mariusz Wlazły, który zakończył swoją imponującą karierę jako siatkarz, nie spoczywa na laurach. Ostatni występ na boisku zaliczył w kwietniu 2023 roku, zamykając ten etap w barwach Energa Trefla Gdańsk.

Jako nowy etap życia wybrał pracę jako koordynator przygotowania psychologicznego. Wlazły blisko trzy lata temu w tej roli otrzymał angaż w klubie z Gdańska.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Policja musiała spacyfikować pseudokibiców

Podczas gdy większość sportowców po zakończeniu kariery zadaje sobie pytanie o przyszłość, Wlazły zdecydował się połączyć pasję do sportu z nowymi kierunkami rozwoju. Ukończył podyplomowe studia z zarządzania placówkami medycznymi, wyznaczając nowe horyzonty zawodowe.

W podcaście „W cieniu sportu” Przeglądu Sportowego Onet Wlazły otwarcie mówił też o swoich zmaganiach z ADHD i perfekcjonizmem. – Nie da się tej przeszłości zamknąć, bo ona jest częścią mnie, więc, tak czy inaczej, ona funkcjonuje ze mną

Sportowiec przyznał, że jego perfekcjonizm i pracoholizm były jak miecz obosieczny. Z jednej strony dążył do doskonałości, z drugiej – prowadziło to do frustracji z powodu niezadowalających wyników na studiach, takich jak uzyskanie „czwórki” na egzaminie.

Były siatkarz podkreślił również, że prokrastynacja była jednym z wyzwań związanych z ADHD: – Przy ADHD jest jeszcze taka ciekawa umiejętność, że ty odkładasz, odkładasz, przychodzi deadline i jesteś w stanie zrobić w trzy godziny dwa tygodnie swojego życia.