W czwartek we Florencji sporo się wydarzyło! Jagiellonia Białystok przystępowała do rewanżowego spotkania z Fiorentiną po porażce na własnym stadionie 0:3. Mimo tego po trzech golach Bartosza Mazurka odrobiła straty z pierwszego meczu. Doszło zatem do dogrywki, w której gospodarze strzelili dwie bramki, a goście tylko jedną. Tym samym to „Fiołki” wygrały cały dwumecz 5:4 i zagrają w 1/8 finału Ligi Konferencji.

W studiu telewizji Polsat Sport eksperci przeanalizowali boiskowe wydarzenia. Tomasz Hajto miał żal do trenera „Jagi” Adriana Siemieńca, że nie do końca zareagował właściwie w dogrywce.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: skoczył na bungee z mostu. Ze 115 metrów! To były piłkarz

– Trzeba racjonalnie popatrzeć, że jeżeli wyciągasz z Fiorentiną po porażce u siebie 0:3 w 90 minutach 3:0 na wyjeździe, no to też musisz racjonalnie popatrzeć, że idzie dogrywka. I w dogrywce troszeczkę zagrać pragmatycznie, cofnąć się trochę, bo musisz też liczyć się z tym, że te 90 minut kosztowało cię dużo sił – wyznał Hajto.

Były piłkarz reprezentacji Polski stwierdził w studiu, że nie zdecydowałby się ściągnąć z boiska Mazurka, co miało miejsce na początku drugiej połowy dogrywki. 19-letni pomocnik, który był bohaterem Jagiellonii, mógł już jednak odczuwać skutki tego spotkania.

– Ja Mazurka w tym meczu to ściągnąłbym dopiero jakby mu noga odpadła. Albo no nie wiem, jakby mu się coś stało, bo był na fali, miał dalej siłę i nie łapały go skurcze – mówił Hajto, który miał również drugi zarzut do trenera Siemieńca.

– Musisz uspokoić trochę zespół. Napędziła się Jagiellonia, myśląc, że zaraz strzelimy czwartą bramkę. Dotrwaj do karnych, karne to już jest 50 na 50. Ta Fiorentina była i tak zbita po 90 minutach, że ta Jagiellonia była na tyle lepsza, iż zasłużyła na to, aby dowieźć do karnych – dodał 53-latek.

Były zawodnik i trener, a obecnie ekspert telewizyjny, zasugerował, że szkoleniowiec „Jagi” powinien odpowiednio zareagować na boiskowe wydarzenia i zmiany dokonywane przez Fiorentinę.

– Wtedy musisz trochę lejce pociągnąć jako trener i powiedzieć: „Panowie to jednak jest Fiorentina. Uważajmy, bo wpuszcza naprawdę już zawodników klasy europejskiej na murawę”. I było widać z minuty na minutę różnicę – zakończył Hajto.