Jak poinformowała w piątek małopolska policja, zatrzymanemu w środę mężczyźnie postawiono zarzut znęcania się nad zwierzęciem, za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu podejrzany został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
- Jakie zarzuty postawiono 21-latkowi?
- Co musiał przejść królik Marcyś?
- Kto znalazł okaleczonego królika?
- Jakie imię nadano królikowi w lecznicy?
21-latek miał znęcać się nad królikiem Marcysiem
21-latek został zatrzymany w środę w mieszkaniu w centrum Krakowa. Policjanci ustalili jego tożsamość dzięki m.in. analizie nagrań z monitoringu znajdującego się w okolicy, w której królik został odnaleziony.
Według relacji policjantów początkowo mężczyzna twierdził, iż nic nie wie na temat królika, jednak po chwili zmienił zdanie i przyznał, że jakiś czas temu opiekował się takim zwierzęciem.
W trakcie policyjnych czynności 21-latek przyznał się, że to on odpowiada za obrażenia królika, a następnie za jego porzucenie na jednej z ulic nieopodal miejsca zamieszkania. Ponadto przyznał też, że ostry przedmiot, który policjanci zabezpieczyli w jego mieszkaniu posłużył mu do okaleczenia zwierzęcia.
Okaleczony królik znaleziony przez przechodniów
Okaleczone zwierzę 11 lutego wieczorem zauważyła pod krzakiem w Ogrodzie Kasztanowym, niedaleko Dworca Głównego, pani Julia. Zawiozła go do lecznicy.
Pracownicy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami przyznali, że stan królika przedstawiał „okrucieństwo w najczystszej postaci i sadyzm”.
W lecznicy zwierzę otrzymało imię Marcyś. Musiało przejść amputację tylnych kończyn. Po operacji królik doszedł do siebie. Czuł się na tyle dobrze, że 19 lutego pojechał do swojego nowego domu — mającej doświadczenie w opiece nad królikami, również niepełnosprawnymi, pani Kasi.