„Mam nadzieję, że tym razem wszyscy doceniają, że od wielu tygodni apelowaliśmy, aby nie udawać się do krajów Bliskiego Wschodu i bardzo proszę o traktowanie tych ostrzeżeń poważnie” — taka wiadomość od Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych, pojawiła się w sobotę wieczorem w serwisie X na koncie jego resortu.

— To jest skandal, żeby tak się wypowiadała instytucja rządowa — mówi wrocławianka Kasia, która w związku z atakami odwetowymi Iranu na Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) utknęła w Abu Zabi, czyli stolicy tego kraju. — Są różne sytuacje, dla nas na przykład to nie była lokacja docelowa.

CZYTAJ TAKŻE: Potężne eksplozje w Teheranie, pojawiają się nagrania. Iran uderza w kolejny kraj [RELACJA NA ŻYWO]To miała być tylko wydłużona przesiadka

Urzędniczka Kasia z Wrocławia wyruszyła z kolegą na wakacje na Sri Lance, jednak z planowo wydłużoną przesiadką w Abu Zabi. W piątek oboje dotarli do stolicy ZEA lotem Wizz Air z Katowic. W Abu Zabi czekały na nich dwa wykupione noclegi w hotelu.

— A w niedzielę po południu mieliśmy wsiąść tutaj w samolot na Sri Lankę — opowiada Kasia. Jednak ten rejs linia Etihad odwołała, gdy w sobotę Iran wystrzelił pociski odwetowe także na Abu Zabi.

— Widziałam, jak strąca je emiracka obrona przeciwlotnicza — relacjonuje wrocławianka.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dlaczego Kasia utknęła w Abu Zabi?

Co było przyczyną odwołania lotu do Sri Lanki?

Jakie problemy napotyka Kasia w komunikacji z linią Etihad?

Czy polska ambasada pomaga podróżnym w Abu Zabi?

„Etihad odpowiada tylko botem”

Rozmawiamy z Kasią w niedzielne przedpołudnie.

— Na ten moment nic nie wiadomo. Linia Etihad odpowiada tylko botem w sposób, który nie odnosi się do mojej sytuacji, ponieważ bot instruuje tylko, jak zarządzać rezerwacją w hotelu w przypadku odwołanego lotu do ZEA. A my już przecież w Abu Zabi jesteśmy, a nasz pobyt hotelowy się właśnie skończył — opowiada.

— Lotnisko pozostaje zamknięte, siedzimy w kawiarni w jego rejonie. Ktoś tutaj mówi, że Stany Zjednoczone już zaczęły ewakuację swoich podróżnych, ale to też nic pewnego. Podobno z Omanu ma zacząć coś latać i są tacy, którzy planują się przedostać do tego kraju.

Na razie Kasia i jej towarzysz podróży zastanawiają się nad przejazdem z kawiarni do polskiej ambasady w Abu Zabi.

— Ale z informacji w sieci wynika, że jej budynek jest dzisiaj zamknięty. Czyli z linią lotniczą nie da się dogadać, a polska ambasada wysyła tylko ogólne maile, żeby kontaktować się właśnie ze swoim przewoźnikiem. I nie odpowiada ona na wiadomości w komunikatorach internetowych z pytaniem, czy organizują podróżnym powrót do kraju.