Anita Włodarczyk przebywa na zgrupowaniu w Katarze i zbiegło się to z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. W kraju, w którym przebywa reprezentantka Polski, również nie jest bezpiecznie, a o tym, jak wygląda sytuacja, opowiedziała ona w programie „Fakty po Faktach” na antenie TVN 24.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie informacje przekazała Anita Włodarczyk?
Gdzie znajduje się Anita Włodarczyk?
Co dzieje się w Katarze w związku z sytuacją bezpieczeństwa?
Jakie działania podejmuje ambasada Polski w Katarze?
— Jestem bezpieczna, chociaż też ciężko to tak nazwać. […] Dochodzą nas słuchy, że w każdej chwili może nastąpić jakiś atak. Ale wczorajszy dzień był po prostu okropny. [….] Na treningu dostałam pierwszy alert wczoraj, że należy wrócić do domów, schować się, żeby po prostu nie być na zewnątrz. Nie minęło może 20 minut i nagle usłyszeliśmy dwa pierwsze wybuchy i od tamtego momentu tak naprawdę cały czas jesteśmy w pokoju hotelowym. […] To też był okropny widok, kiedy wracając z treningu, było widać, jak ludzie siedzący w samochodach, chodzący na ulicy spoglądali w niebo i patrzyli, co się tam po prostu dzieje — przekazała Włodarczyk.
Anita Włodarczyk przekazała najnowsze wieści. „Te odłamki rakiet i dronów spadają na miasto”
Dodała, że zarejestrowała się w specjalnym systemie Odyseusz, dzięki czemu jest ona na bieżąco ze wszystkimi informacjami przekazywanymi przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski, a dodatkowo jest w stałym kontakcie z ambasadą Polski w Katarze.
— Naprawdę ambasada tutaj wykonuje ogrom pracy, aby pomóc po prostu Polakom — stwierdziła.
— Ja dokładnie jestem 40 kilometrów od amerykańskiej bazy i to jest wszystko tak naprawdę na wyciągnięcie ręki. […] Te odłamki rakiet, dronów, to po prostu spadają nie na bazę, tylko na miasto — przekazała.
— Na razie nigdzie nie możemy też polecieć, nie ma żadnej ewakuacji, bo lotniska są zamknięte. Mamy informację, że następny komunikat Qatar Airways ogłosi jutro o godzinie szóstej katarskiego czasu. Ja miałam tutaj zaplanowane zgrupowanie do drugiego kwietnia. Po prostu będziemy reagować na bieżąco i jak będziemy wiedzieć, że ten konflikt może po prostu za chwilę powrócić, to oczywiście pakuję się w samolot i wracam do kraju — zakończyła Anita Włodarczyk.