• USA i Izrael rozpoczęły ataki na Iran, zapowiadając, że będą one kontynuowane w nadchodzących dniach; 
  • Jak w tej sytuacji reagują inne państwa? Jak mówił w TOK FM Adam Michalski z OSW, „Ankara prowadzi swoją własną politykę”; 
  • Czyli jest koniem trojańskim w NATO?

Izrael i Stany Zjednoczone od soboty atakują Iran, a ten odpowiada uderzeniami w Izrael i amerykańskie bazy w regionie. Prezydent USA Donald Trump poinformował, że dotychczas w wyniku amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko irańskiemu reżimowi zginęło 48 przedstawicieli najwyższych władz Iranu. W niedzielę irańskie władze potwierdziły śmierć najwyższego przywódcy kraju Alego Chameneia.

Przywódcy Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii wydali w niedziele wspólne oświadczenie, w którym zadeklarowali „gotowość na działania obronne”, aby „zniszczyć u źródła zdolność Iranu do wystrzeliwania rakiet i dronów”. Z kolei prezydent Trucji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że sobotni atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran narusza suwerenność tego kraju.

– Ankara prowadzi swoją własną politykę, która oparta jest na balansowaniu w regionie. Pełni rolę mediatora, nawołuje do tego, żeby strony powróciły do negocjacji i nie chce większej eskalacji na Bliskim Wschodzie, który tradycyjnie dla Turcji zawsze jest problematyczny. A teraz wszystko to, co się dzieje, dodatkowo jeszcze podnosi ryzyko w regionie – skomentował w TOK FM Adam Michalski, główny specjalista Ośrodka Studiów Wschodnich w Zespole Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej. 

Jak tłumaczył, jeżeli dojdzie do poważnej rewolucji w Iranie, to „nie wiadomo też, jakie będą do końca tego negatywne skutki”. – Stąd Turcja musi jako partner i członek NATO patrzeć ze swojej perspektywy, bo to przede wszystkim ona odczuje pierwsze koszty tego konfliktu. A mowa jest m.in. o falach uchodźców, destabilizacji Iranu i aktywacji grup kurdyjskich, które operują we wschodnim Iranie – dodał w rozmowie z Filipem Kekuszem. 

W grę, jak zastrzegł, wchodzi też bardzo duża grupa etniczna Turków, którzy zamieszkują północny Iran – to 14-15 mln osób, czyli 20 proc. irańskiego społeczeństwa. Zdaniem eksperta, nie wiadomo, jak się zachowają w sytuacji, kiedy państwo będzie przechodziło przez falę masowych protestów, czy będą to potencjalni uchodźcy, czy też dojdzie do innych przemian społecznych. 

– Turcja nawołuje więc do powrotu do dialogu, bo Iran to czarna puszka. Nie wiadomo, co z tego wszystkiego wyjdzie. A na pewno cokolwiek wyjdzie, będzie to oznaczało większe koszty, a mniejsze zalety – podkreślił. 

„Rywale w regionie od zawsze”

– Czyli to nie jest tak, że Turcja jest koniem trojańskim w NATO? – dopytywał prowadzący „Pierwszy Program”.

– Nie, głównie dlatego, że Turcja jest bezpośrednim sąsiadem Iranu i ta sytuacja będzie bezpośrednio na nią wpływała. Tym bardziej że dla Turcji Iran zawsze był trudnym partnerem. Dość powiedzieć, że oba kraje rywalizowały np. w Syrii: Iran wspierał Baszara al-Asada, oczywiście, póki jeszcze tam był, a Turcja zwalczała ten reżim, miała swoje priorytety. Oni zawsze byli rywalami w regionie – odpowiedział Adam Michalski. 

Gość TOK FM zastrzegł na koniec, że Iran, w którym dojdzie do rewolucji, może się okazać jeszcze „gorszym problemem w regionie”. – Dlatego Turcja chciałaby, żeby Iran był słaby, ale nie na tyle, żeby się zapadał od wewnątrz. A przy nieustających atakach Izraela i USA nie wiadomo, co z tego może wyjść – podsumował. 

Źródło: TOK FM, PAP