Wraz z końcem ubiegłego roku Orlen zakończył projekt w F1. W ostatnim okresie spółka współpracowała z juniorską ekipą Red Bulla, a według nieoficjalnych danych koszt w latach 2023–2024 sięgnął ok. 170 mln zł. Wcześniej logotypy firmy widniały m.in. na bolidach Williamsa i Alfy Romeo, gdy jeździł w nich Robert Kubica.

Były prezes Orlenu Daniel Obajtek opisał kulisy decyzji o wsparciu polskiego kierowcy. – Robiliśmy badania i wyszło, że Orlen powinien być w sporcie globalnym – mówił na kanale Bogdana Rymanowskiego. Wskazał, że spółka budowała jedną markę na rynkach zagranicznych i szukała szerokiego zasięgu.

– Robert Kubica był jednym z naszych sportowców, który był rozpoznawalny na świecie. Robert ma mocną rozpoznawalność w Polsce (to jest ponad 90 proc.) – stwierdził Obajtek. Podkreślił, że w globalnej skali, poza Robertem Lewandowskim, to właśnie Kubica miał najwyższe wskaźniki rozpoznawalności wśród polskich sportowców.

– No jeszcze Iga Świątek, ale to teraz. Przed tymi decyzjami jej jeszcze nie było. To jest gwiazda współczesna, tamtego roku i tego. I tak to wygląda, to nie wzięło się z fanaberii – dodał europoseł PiS, komentując strategię sponsoringową i wybór ambasadora marki.

Po sezonie 2022 Orlen przeniósł ekspozycję z Alfy Romeo do Alpha Tauri/Red Bulla, już bez Kubicy w składzie F1. Spółka nadal wspierała jego starty w innych seriach wyścigowych, gdy kierowca przeniósł się do AF Corse w WEC. Firma akcentowała w ten sposób ciągłość wizerunkową i zasięg ekspozycji marki.

ZOBACZ WIDEO: Polskie legendy szkolą swoich następców. Tak wyglądają zajęcia