FC Barcelona narozrabiała w pierwszym meczu o awans do finału Pucharu Króla. Porażka 0:4 z Atletico Madryt zmniejszyła do minimum szansę na wyeliminowanie zespołu ze stolicy Hiszpanii. We wtorek był jeszcze rewanż, w którym „Blaugrana” potrzebowała małego, piłkarskiego cudu. Była jego gospodarzem na Spotify Camp Nou.

Hansi Flick nie mógł wystawić Roberta Lewandowskiego, ponieważ Polak doznał złamania oczodołu w poprzednim, wygranym meczu z Villarrealem. Już w niedzielę klub poinformował, że napastnika zabraknie w starciu z Atletico. W bramce stanął Joan Garcia, a Wojciech Szczęsny został na ławce rezerwowych.

Nie było zaskoczeniem, że „Duma Katalonii” wzięła piłkę w posiadanie. Po pierwsze dlatego, że grała u siebie, po drugie dlatego, że taki lubi styl, a po trzecie miała pokaźną stratę do odrobienia. Już w 13. minucie Barcelona dostała cios w postaci zmiany za kontuzjowanego Julesa Kounde. Jego zmiennikiem był Alejandro Balde. Niewiele później były sytuacje podbramkowe – dwie Ferrana Torresa i jedna Lamine’a Yamala.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać

Pościg „Blaugrany” rozpoczął się w 29. minucie. Bramka Marca Bernala była pierwszą zespołu z Barcelony w rewanżu i w dwumeczu. Dostał podanie od Lamine’a Yamala, po którym wystarczyło wpakować piłkę z otwartej pozycji do bramki. Ojcem gola był Yamal, który popisał się rajdem.

Sędzia Ricardo de Burgos Bengoetxea doliczył trzy minuty do podstawowych w pierwszej połowie, ale gra potrwała jeszcze dłużej. To dlatego, że Barcelona wykonywała w dodatkowym czasie rzut karny. Zabrał się za to Raphinha i spokojnie pokonał Juana Musso w brazylijsko-argentyńskim pojedynku. Gol na 2:0 mocno urealnił odrobienie strat z Madrytu już po przerwie.

Atletico miało co poprawiać, jeżeli zamierzało uniknąć kompletnej kompromitacji w Barcelonie. Diego Simeone wstrząsnął podopiecznymi i przestrzegł ich przed spanikowaniem. Dobrze bronił też Juan Musso i nie pozwolił na strzelenie trzeciego gola gospodarzom, aż do 72. minuty. W niej Marc Bernal skompletował dublet po wrzutce z głębi pola. Zrobiło się 3:0 dla gospodarzy.

Rozpoczęło się wrzenie na Camp Nou, skoro jedna bramka dzieliła gospodarzy od doprowadzenia do dogrywki i odrobienia aż czterech goli straty. W 89. minucie miał na to szansę Gerard Martin, ale spudłował. Atletico ledwo trzymało się na nogach, ale jakoś dowiozło jednego gola zaliczki do ostatniego gwizdka.

W drugim półfinale grają Real Sociedad z Athletikiem Bilbao. Po pierwszym meczu w Bilbao jest 1:0.

FC Barcelona – Atletico Madryt 3:0 (2:0)
1:0 – Marc Bernal 29′
2:0 – Raphinha (k.) 45′
3:0 – Marc Bernal 72′

Pierwszy mecz: 0:4. Awans: Atletico Madryt

Składy:

Barcelona: Joan Garcia – Jules Kounde (13′ Alejandro Balde, 71′ Ronald Araujo), Pau Cubarsí, Gerard Martin, Joao Cancelo – Pedri, Marc Bernal – Lamine Yamal, Fermin Lopez (64′ Dani Olmo), Raphinha – Ferran Torres (64′ Marcus Rashford)

Atletico: Juan Musso – Marcos Llorente, Marc Pubill, David Hancko, Matteo Ruggeri – Giuliano Simeone (76′ Jose Maria Gimenez), Johnny Cardoso, Koke (57′ Alexander Sorloth), Ademola Lookman (58′ Nahuel Molina) – Antoine Griezmann, Julian Alvarez (69′ Alex Baena)

Żółte kartki: Olmo, Cancelo, Yamal (Barcelona) oraz Baena (Atletico)

Sędzia: Ricardo de Burgos Bengoetxea