Joanna Trzepiecińska przyszła na świat w 1965 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Szybko uzyskała solidne wykształcenie artystyczne, kończąc państwową szkołę muzyczną w klasie fortepianu i fletu.


To, że powinna pomyśleć o aktorstwie, zasugerował jej rodzicom Jan Englert. Zasiadał w jury konkursu recytatorskiego, w którym, będąc już wtedy w trzeciej klasie liceum, brała udział. Po jej występie sławny aktor powiedział państwu Trzepiecińskim, że ich córka olśniewa, stojąc na scenie, więc to chyba miejsce na niej. Dwa lata później Jan Englert – ówczesny dziekan wydziału aktorskiego warszawskiej PWST – osobiście wręczył Joannie indeks.

Pierwszy raz pojawiła się na małym ekranie w serialu TVP1 „Rzeka kłamstwa” opartym na motywach cyklu Ewy Szelburg-Zarembiny. Reżyserował Jan Łomnicki. W tym samym roku mogliśmy oglądać też jej debiut teatralny. W „Bezimiennym dziele” Stanisława Ignacego Witkiewicza zagrała służącą. Po ukończeniu studiów związała się zawodowo z warszawskim Teatrem Studio. Zanim Joanna Trzepiecińska otrzymała rolę w serialu Polsatu, pojawiła się także w filmie Andrzeja Barańskiego „Nad rzeką, której nie ma dziś”. Za rolę Marty była nominowana do Złotych Lwów. Zagrała też w „Obywatelu świata”, „Pannach i wdowach”, „Papierowym małżeństwie” i „Prowokatorze”.

Pod koniec lat 90. na ekranach w Polsce debiutował serial „Rodzina zastępcza”, który był trampoliną do sławy dla wielu nowych twarzy. W tamtym czasie Joanna Trzepiecińska była już uznaną aktorką w branży, ale nawet ona tak zaskarbiła sobie sympatię widzów Polsatu, że wielu z nich kojarzy ją właśnie z rolą Alutki Kossoń. Akcja serialu toczyła się wokół perypetii Kwiatkowskich z Warszawy. Trzepiecińska wcielała się w rolę sąsiadki lubianej rodziny aż do zakończenia emisji w 2009 roku. 

„Na ogół w mediach społecznościowych zdarza się, że ktoś chcąc mi zrobić przyjemność, mówi: 'O, nasza pani Alutka, o, jakże miło widzieć panią Alutkę’. I to jest dla mnie też miłe spotkanie, dlatego że ja lubiłam ten serial, lubiłam tę rolę, lubiłam tę ekipę, z którą tam pracowałam. I to jest rola, która przyniosła mi wielką sympatię ze strony publiczności, tak że traktuję to zawsze jako komplement” – wyznała w jednym z wywiadów.

Pomimo sukcesów zawodowych w życiu prywatnym aktorka nie miała tyle szczęścia. Jej burzliwe relacje często kończyły się rozstaniami, co doprowadziło do tego, że synów musiała wychować sama.

Trzepiecińska dopiero zaczynała swoją karierę w branży, gdy poważnie zauroczyła się starszym reżyserem – Krzysztofem Zaleskim. Przyjaciele odradzali jej ten romans, ale zakochanym nie przeszkadzała spora różnica wieku (17 lat), ani fakt, że na mężczyznę w domu czekała żona – aktorka Maria Pakulnis. Zaleski początkowo wyprowadził się do kochanki, lecz już po kilku tygodniach wrócił do żony, a Joanna skończyła ze złamanym sercem.

Jakiś czas później Trzepiecińska związała się ze starszym o 16 lat Januszem Andermanem. Nie potrafiła ukryć tego, że była w nim bezgranicznie zakochana. Para wzięła ślub, w 2001 roku na świecie pojawił się Wiktor, a dwa lata później Karol. Niestety, wkrótce pojawiły się pierwsze kłopoty. Szybko okazało się, że założenie rodziny jest dla gwiazdy sporym obciążeniem. Trzepiecińska musiała odstawić na bok swoje plany związane z rozwojem kariery aktorskiej i skupić się na prowadzeniu domu, podczas gdy jej mąż oddawał się sztuce. Po tym, gdy wdał się w romans, zraniona aktorka podjęła decyzję o rozwodzie.

Dwa lata później los postawił na jej drodze Mirosława Konarowskiego, z którym grała w spektaklu „Dobrze zaplanowany zbieg okoliczności”. Plotkarskie media huczały o potencjalnym romansie, ale aktorka utrzymywała, że łączy ich tylko przyjaźń. Po bolesnym rozstaniu Trzepiecińska starała się zapewnić swoim dzieciom wszystko, czego potrzebują.

„Macierzyństwo to jest akurat najtrudniejszy obszar mojego życia, ponieważ ja moich chłopców wychowuję sama, bo tak się potoczyły losy z ojcem dzieciaków, że nie chciał się nimi zajmować. Człowiek, któremu zaufałam, człowiek, który był ojcem moich dzieci, nie stanął na wysokości zadania” – mówiła.

Dziś synowie aktorki są już dorośli i wiele osób zwraca uwagę na ich podobieństwo do mamy. Obaj mają jasne, błyszczące oczy, a Wiktor, podobnie jak Trzepiecińska, został obdarzony jasnymi, kręconymi włosami. Aktorka niechętnie pokazuje się z synami na wydarzeniach branżowych oraz unika publikowania wspólnych zdjęć w mediach społecznościowych. W 2023 roku zrobiła jednak wyjątek.


Zdjęcie





Joanna Trzepiecińska z synami (zdjęcie z 2023 roku)
/instagram/joannatrzepiecinska /materiały prasowe

Zobacz też:

Przez dwadzieścia lat była żoną tylko na papierze. Wolała to niż rozwód



Wideo






“Piekło kobiet”: Anna Maliszewska: Serial zarzewiem do dyskusji
INTERIA.PL