Kibice Widzewa Łódź domagają się zwolnienia trenera Igora Jovićevicia. Chorwat okazał się totalnym rozczarowaniem. Objął zespół 15 października – poprowadził go w czternastu meczach, z których wygrał zaledwie pięć.

I to pomimo gigantycznych nakładów finansowych. Tylko zimą Widzew wydał na transfery ponad 15 mln euro.

Nie brakowało opinii, że wtorkowy mecz z GKS-em Katowice w ćwierćfinale STS Pucharu Polski jest dla Jovićevicia ostatnią deską ratunku. Widzew przegrał jednak po rzutach karnych i odpadł z rozgrywek.

– To ciężki moment, ale jestem dumny z drużyny. Rzuty karne to loteria, możesz wygrać lub przegrać. Ale pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną. Rozczarowanie jest olbrzymie, a oczekiwania i emocje kibiców uzasadnione. Musimy to zrozumieć i zaakceptować, bo nie dajemy im wyników, jakie każdy by chciał – mówił Jovićević na konferencji prasowej.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Sceny na meczu. Piłkarz uratował rannego ptaka

– Mieliśmy swoje momenty, ale co ja mogę teraz powiedzieć, skoro nie awansowaliśmy do półfinału? Jesteśmy pod presją, rozczarowanie jest duże, kibice są wściekli. Jestem dumny z drużyny – komentował trener Widzewa.

Czy Jovićević obawia się zwolnienia?

– To pytanie do zarządu, nie do mnie. Jestem z drużyną, zagraliśmy bardzo dobry mecz. To jest krok naprzód, ale oczywiście wynik się nie zgadza. Wszyscy jesteśmy niezadowoleni. Oczywiście na koniec to ja jestem za to odpowiedzialny jako trener, ale – powtarzam – to pytanie do zarządu – powiedział trener Jovićević.