— Partnerzy zwracają się do nas, do Ukrainy, o pomoc. Prośby w tej sprawie napłynęły również ze strony amerykańskiej — potwierdził w środę wieczorem Zełenski.

— Oczywiście wszelka pomoc, której udzielamy, jest uzależniona od tego, czy nie osłabi ona naszej własnej obrony w Ukrainie i czy będzie stanowić inwestycję w nasze możliwości dyplomatyczne: pomagamy chronić przed wojną tych, którzy pomagają nam — Ukrainie — doprowadzić wojnę do godnego zakończenia — dodał.

Powodem dyplomatycznych kontaktów z Zełenskim jest to, że Stany Zjednoczone doszły do wniosku, że użycie pocisku przechwytującego PAC-3 o wartości 4 mln dol. (14 mln 746 tys. zł) wystrzelonego z baterii Patriot do zlikwidowania irańskiego drona Szahed kosztującego około 30 tys. dol. (110 tys. 300 zł) nie ma większego sensu.

W następstwie decyzji Trumpa o zaatakowaniu Iranu wraz z Izraelem, Teheran podejmuje działania odwetowe, wykorzystując swoje drony i pociski balistyczne do bombardowania baz amerykańskich, krajów sojuszniczych Stanów Zjednoczonych, a także celów położonych tak daleko, jak Cypr i Azerbejdżan.

— Macie obronę powietrzną, nadlatuje wiele pocisków i większość z nich zestrzeliwujecie — powiedział w poniedziałek dziennikarzom w Pentagonie Pete Hegseth, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA. — Od czasu do czasu zdarza się, że jeden pocisk, nazywany przez nas „squirtem” (ang. wytryskiem), przedostaje się przez obronę — dodał.

Ukraina ma solidną podstawę, aby oferować swoją wiedzę specjalistyczną. Od ponad czterech lat zestrzeliwuje rosyjskie pociski i drony — zwłaszcza drony Szahed zaprojektowane przez Iran. Według badania Instytutu Nauki i Bezpieczeństwa Międzynarodowego, w styczniu Ukraina miała do czynienia średnio ze 143 dronami typu Szahed i ich atrapami dziennie, przechwytując 122 z nich.

Ukraińskie jednostki nie tylko opanowały obronę przed dronami, ale także zmieniły kształt pola walki dzięki ofensywnym taktykom wykorzystującym drony — co można było zaobserwować w zeszłym roku podczas ćwiczeń Hedgehog (ang. jeż) w Estonii, gdzie 10-osobowa ukraińska drużyna dronów Nemesis przechytrzyła dwa bataliony NATO. Podczas gdy armie zachodnie i z regionu Zatoki Perskiej starają się dostosować do rozszerzającej się kampanii dronowej Iranu, Kijów sygnalizuje, że jest gotowy dzielić się z innymi swoimi doświadczeniami z pola walki.

Jeśli chodzi o… naszych operatorów dronów i obrony powietrznej, mamy bardzo doświadczonych ludzi. Jesteśmy gotowi podzielić się tą wiedzą; niech nasi partnerzy przyjdą do nas

— powiedział Zełenski.

Podpułkownik Pawło Laktionow, zastępca dowódcy 412. Brygady Nemesis Sił Systemów Bezzałogowych, opisał serwisowi POLITICO, w jaki sposób jego jednostka pokonała swoich odpowiedników z NATO w maju ubiegłego roku, i wyjaśnił, co to mówi o przygotowaniu zachodnich sił zbrojnych do walki z dronami. Tego rodzaju działania wojenne są charakterystyczne dla konfliktu ukraińsko-rosyjskiego, a obecnie są stosowane przez Iran.

Dziesięć osób wyposażonych w odpowiednie drony i umiejętności jest dziś warte całego pułku lub batalionu walczącego zgodnie z podręcznikami z ubiegłego wieku

— powiedział.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo „We współczesnej wojnie nie ma bezpiecznych stref”

Ukraińskie oddziały — które Laktionow opisał jako „prawdziwych kozaków bojowych” — działały w ramach grupy NATO podczas pięciodniowych ćwiczeń Hedgehog. Korzystając z ciężkich dronów bombowych Nemesis, Ukraińcy przeprowadzili misje niszczenia celów, zdalnego minowania oraz logistyczne, takie jak dostarczanie żywności, lekarstw i amunicji do trudno dostępnych pozycji.

„Wprowadziliśmy element nieprzewidywalności”, z którym oddziały NATO wyposażone w ciężkie pojazdy opancerzone i lotnictwo miały trudności, powiedział Laktionow.

Kluczowe ukraińskie taktyki obejmowały atakowanie oddziałów NATO od tyłu (gdzie uważały się za bezpieczne), obserwowanie formacji sojuszniczych zgromadzonych w dużych grupach (często bez odpowiedniego kamuflażu), minowanie dróg dojazdowych, z których korzystały oraz wykorzystanie środków walki elektronicznej do wyłączenia kluczowego sprzętu.

Wiele oddziałów NATO było zdezorientowanych nowym zagrożeniem, przed którym stanęły.

W ich paradygmacie nadal istniała koncepcja bezpiecznego tyłu. Teraz to już nie działa — we współczesnej wojnie nie ma bezpiecznych stref. Bezpieczeństwo to iluzja. Wróg polegał na lasach jako osłonie, ale dla nowoczesnych kamer na podczerwień i termowizyjnych las jest tylko dekoracją, a siła robocza i sprzęt są jasnym śladem na monitorze operatora bezzałogowego statku powietrznego. Siły wroga nie odczuwały paranoi związanej z ciągłym zagrożeniem, które odczuwa każdy z naszych żołnierzy na froncie. Każdy krzak, każda droga powinny być postrzegane jako potencjalna pułapka

— powiedział Laktionow.

Rezultatem była masakra.

— Nie wdaliśmy się w walkę zbrojną. Po prostu nie pozwoliliśmy im dotrzeć do linii ataku. Zdalne minowanie zatrzymało kolumny, a wyrzutnie Nemesis wyłączyły kluczowy sprzęt — dodał Laktionow. — Doprowadziło to do klęski grup ofensywnych, które nie były przygotowane na tak kompleksowe podejście do wykorzystania bezzałogowych statków powietrznych — rozpoznanie powietrzne, niszczenie, korekta, potwierdzenie.

Szkolenie nie jest jednostronne. Wiele ukraińskich oddziałów również zostało przeszkolonych zgodnie ze standardami NATO, zrywając z postsowiecką przeszłością.

— Skuteczność standardów NATO widziałem na przykładzie moich braci, którzy mieli wcześniej doświadczenie w szkoleniach we współpracy z sojuszem. To właśnie takie podejście: „systematyczność”, protokoły kontroli ognia, komunikacja, koordynacja — było niezwykle ważną podstawą w pierwszych miesiącach wielkiej wojny — powiedział Laktionow.

Obecnie obie strony wymieniają się doświadczeniami.

— Biorąc pod uwagę, że te ćwiczenia odbyły się rok temu, w standardach NATO i taktykach bojowych wprowadzono już wiele zmian. Myślę, że ćwiczenia te stały się swego rodzaju otrzeźwiającym prysznicem, który pomógł sojuszowi wyciągnąć właściwe wnioski i lepiej przygotować się na ewentualne wyzwania — powiedział Laktionow.

Według wysokiego rangą przedstawiciela wojskowego NATO, dowódcy sojuszu rozważają przeprowadzenie kolejnych ćwiczeń z wykorzystaniem dronów, częściowo w odpowiedzi na operację Hedgehog, a także podjęcie szerszego dialogu z Ukrainą. Sojusz zamierza również zaprosić więcej ukraińskich instruktorów dronów do udziału w ćwiczeniach oraz zaktualizować wewnętrzne standardy, aby lepiej odzwierciedlały one wojnę z wykorzystaniem dronów.

Właśnie tego rodzaju doświadczenie Zełenski zamierza wykorzystać jako atut w walce o obronę przed irańskimi rakietami i dronami.

— Wszyscy mogą teraz zobaczyć, że nasze doświadczenie w zakresie obrony jest pod wieloma względami niezastąpione. Jesteśmy gotowi podzielić się tym doświadczeniem i pomóc tym krajom, które pomogły Ukrainie tej zimy i podczas całej wojny — powiedział ukraiński prezydent.