Kiedy skłaniam głowę na jej widok, widzę oko pełne pasji. Ta wystawa jest tego dowodem — osobista, pełna cytatów, pamiątek, niepublikowanych zdjęć, wpisów z podróży w okresie społeczno-politycznych przemian.

— Tu był jego krakowski adres — słyszę od osób pracujących w muzeum Manggha.

Mówią to ze skromnością, ale fakty mówią za siebie: to tu znajduje się archiwum Andrzeja Wajdy. To stąd delegowane będą obiekty do instytucji w kraju i poza nim. A muzeum? Wysłuchałem wielowątkowej historii o powstaniu Mangghi. Splot zdarzeń, łut szczęścia i miłość do kultury Japonii. Miłość i szacunek: do tradycji, harmonii i światła. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie eksponaty będą na wystawie z okazji stulecia urodzin Wajdy?

Kiedy odbywa się wernisaż wystawy?

Kto jest odpowiedzialny za przygotowanie wystawy?

Jakie tematy będą poruszane na wystawie?

Zachęta

Nie byłoby adresu, gdyby Feliks „Manngha” Jasieński nie najadł się wstydu. Był 1901 r., kiedy w „Zachęcie” pokazał kolekcję sztuki japońskiej. Warszawa kręciła nosem. Tak się wściekł, że wypisał na drzwiach: „Nie dla bydła”. Przeniósł się do Krakowa. W 1920 r. swoją bezcenną kolekcję sztuki japońskiej ofiarował Muzeum Narodowemu w Krakowie, zostając jego największym darczyńcą.

— Kolekcjonował sztukę japońską, nie będąc nigdy w Japonii. Próbował ją pokazywać polskiej publiczności — mówi Katarzyna Nowak, dyrektor Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Z pomocą przyszedł mu, lata później aspirujący młody artysta.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Sukiennice

W 1944 r. Andrzej Wajda ukrywał się u stryja w Krakowie. W planach miał studia na ASP. W notesach prowadzonych od 1942 r. zapisywał praktyki plastyczne. Jedno słowo na dzień: „Malowanie”, „malowanie”, „malowanie głowy”. Był sumienny. Los podsunął mu pomysł.

W Sukiennicach pokazywano wystawę jego kolekcji japońskiej Jasieńskiego. — Japonia była krajem osi, formalnie to było możliwe — wyjaśnia Nowak. Poszedł i się zachwycił. Po latach wspominał: „Tyle jasności, światła, ładu i poczucia harmonii nie widziałem nigdy przedtem. Było to pierwsze w moim życiu spotkanie z prawdziwą sztuką”.

Od tamtej pory kontynuował spuściznę „Mangghi”. Z czasem znalazł kolekcji dom.

Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie. Projekt: Arata Isozaki

Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie. Projekt: Arata IsozakiWojciech Kryński / mat. prasowe

Kioto

Japonia połączyła również państwa Wajdów. Kiedy poznali się przy „Biesach”, Krystyna Zachwatowicz jako scenografka i kostiumografka miała już na koncie pracę nad projektami strojów do „Madame Butterfly”.

Andrzej Wajda był w Japonii siedmiokrotnie: 1970, 1980, 1987, 1989, 1992, 1993 i 1996 r., w tym sześć razy z żoną. „Podczas każdej podróży notował, szkicował, zapamiętując najistotniejsze elementy innej, obcej, kultury, nieznanego kraju. Kraju, który z czasem stał się »Ich Japonią«” — wspominała Anna Król w „Japońskim notesie”.

„Wspólny był nasz podziw dla stosunku Japończyków do natury” — pisała we wstępie do muzealnej publikacji. „Rysunek przedstawiający starą wiśnię w ogrodzie w Atami, wiśnię żywą już tylko jedną gałęzią — podpartą, aby jeszcze jak najdłużej można było cieszyć się jej kilkoma kwiatami — był dla nas obrazem shintoistycznego stosunku do wszystkiego, co żyje. Niestety u nas dawno zostałaby wycięta. Podobnie jak zresztą teraz wiele zdrowych starych drzew. Dzięki rysunkom Andrzeja możemy zrozumieć Jego zachwyt i podziw dla Japonii”.

Wystawa pt. "Wajda. W stulecie urodzin"

Wystawa pt. „Wajda. W stulecie urodzin”Łukasz Gągulski / PAP

Sam Andrzej Wajda tymi słowy wyjaśniał wewnętrzną konieczność praktyki plastycznej:

„Kiedy nie rysuję kilka dni z rzędu, zapominam wszystko. To nie ma związku z ręką ani okiem. To pozostaje nauczane. Zatraca się myślenie kategoriami kreski i plamy, tłumaczenie świata na rysunek. Ponieważ jest to nienaturalne i niekonieczne do życia. Przestając rysować, wracam do stanu naturalnego zbaranienia, które polega na posługiwaniu się wzrokiem na tyle, żeby nie potknąć się, ani nie uderzyć głową przy wsiadaniu do samochodu” — zanotował w 1987 r.

I dalej: „Podróż do Japonii jest tylko zamienieniem miejsca. Nie odczuwa się ruchu w czasie. Wszystko, z małymi (i dlatego dla nas niedostrzegalne) różnicami jest podobne. Pałace, świątynie, domy… ogrody. Ogrody są sztuką najbardziej japońską, bo z ich natury wynika trwanie… trwanie kamieni, trwanie wody — i wodospadów. Nic nie trzeba ulepszać, nie zmieniać. Ogrodu nie można projektować, trzeba go założyć… trzeba o nim stale myśleć”.

Szkice Andrzeja Wajdy ze zbiorów Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie

mat. prasowe

Szkice Andrzeja Wajdy ze zbiorów Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie Szkice Andrzeja Wajdy ze zbiorów Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie

mat. prasowe

Szkice Andrzeja Wajdy ze zbiorów Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie Idea

1987 r. był dla związków Andrzeja Wajdy z Japonią szczególny ze względu na wręczenie mu Nagrody Kioto (Kyoto Prize) przez Fundację Inamori w uznaniu twórczości filmowej i teatralnej.

Wspólnie z żoną postanowił całość kwoty nagrody (około 400 tys. dol.) przeznaczyć na wybudowanie domu japońskiego dla kolekcji Jasieńskiego. Kwota z nagrody była dalece niewystarczająca. Wzmożono wysiłki.

W radiu nadawano komunikat, że w dalekim kraju jest taki reżyser, który chce zbudować dom japoński. Pozyskano autorytet Etsuko Takano — wielkiej miłośniczki kina, kierującej Iwanami Hall przedstawiającej filmy Andrzeja Wajdy. Organizowano kwesty. Dziesiątki tysięcy ofiarodawców zebrało ponad 1 mln dol. W zbiórce uczestniczyli ambasador Polski w Japonii Henryk Lipszyc oraz fundatorzy.

Związek Zawodowy Pracowników Kolei Wschodniej Japonii przekazali następny milion. Rząd Polski ofiarował Fundacji sumę około 3 mln dol. Prezydent Krakowa Tadeusz Salwa wskazał lokalizację, a po 1989 r. wojewoda i prezydent miasta nieodpłatnie przekazali Muzeum Narodowemu działkę wybraną przez Aratę Isozakiego.

Andrzej Wajda na planie

Andrzej Wajda na planieNarodowe Archiwum Cyfrowe

Wawel

Andrzej Wajda pewnego dnia przyznał: „Spotkałem w życiu tylko dwóch geniuszy: Tadeusza Kantora i Aratę Isozakiego”. I to właśnie on przygotował — nieodpłatanie — projekt architektoniczny Muzeum Mangghi. Z trzech działek pod budowę Isozaki wybrał nadrzeczną, z uwagi na kontekst ikonicznego drzeworytu „Wielka fala w Kanagawie”. Architekt w projekcie dachu muzeum odnosi się do działa Hokusaia. Dziś jego pracy są elementem popkultury. Ale to nie jedyny kontekst.

— Hokusai to jedna sprawa, ale z drugiej strony mamy Wisłę. Dzięki temu możemy mówić o rodzaju architektury dialogizującej — zauważa dyrektorka muzeum. — Andrzej Wajda często był pytany o to, dlaczego muzeum ma takie duże schody. Odpowiadał, że to są schody na Wawel.

Muzeum otwarto 30 listopada 1994 r., w imieniny Andrzeja Wajdy. Przez pierwsze 10 lat jako oddział Muzeum Narodowego w Krakowie, następnie jako samodzielna instytucja kultury, a obecnie o statusie narodowym. Przecięciu wstęgi towarzyszył Lech Wałęsa i członek rodziny cesarskiej.

Cesarska para wita się z Andrzejem Wajdą

Cesarska para wita się z Andrzejem WajdąJacek Bednarczyk / PAP

Wizyta

11 lipca 2002 r. — Sytuacja dla mnie absolutnie nietypowa — mówi japonistka Wioletta Laskowska-Smoczyńska. — Dowiedziałam się ze strony ambasady Japonii, że będę towarzyszyć panu Andrzejowi Wajdzie przy spotkaniu z parą cesarską. Było to dla mnie duże przeżycie ze względu na naukę języka. Ja się sama uczyłam, a potem mówiłam studentom: „Nie musicie zawsze mówić hipergrzecznym japońskim, raczej nie będziecie tłumaczyć wizyty cesarskiej”. Nigdy nie mów nigdy — dodaje.

Z perspektywy obserwatora tłumaczącego liczne spotkania w Japonii i w Muzeum Manggha kwestia porozumienia polsko-japońskiego dla Andrzeja Wajdy mogło się wiązać z jeszcze jednym wspomnieniem.

Podczas prywatnej rozmowy z Akirą Kurosawą polski reżyser zapytał: „Mistrzu, jak ty to robisz, że tak doskonale potrafisz przeczytać Szekspira czy Dostojewskiego?”.

Kursowa odparł: „Bo ja chodziłem do gimnazjum w Tokio”. Na co pan Andrzej odpowiedział: „No tak, a do gimnazjum w Rzymie chodził Fellini i Antonioni, a do gimnazjum w Sztokholmie chodził Bergman. Rzeczy, które są uniwersalne, pozostają”.

Szkice Andrzeja Wajdy ze zbiorów Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie

Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha / mat. prasowe

Szkice Andrzeja Wajdy ze zbiorów Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie Szkice Andrzeja Wajdy ze zbiorów Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie

mat. prasowe

Szkice Andrzeja Wajdy ze zbiorów Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie Stulecie

6 marca 2026 r. obchodzimy setną rocznicę urodzin Andrzeja Wajdy, a już dzień później odbędzie się uroczysty wernisaż. Jak podkreślają organizatorzy wystawy, „Wajda. W stulecie urodzin” nie opowie o każdym dziele filmowym czy teatralnym. Będzie to subiektywna wypowiedź Krystyny Zachwatowicz-Wajdy o jej zmarłym przed dziesięciu laty mężu. Prywatna opowieść za pomocą słów i rysunków, które artysta pozostawił nam w swoim archiwum.

O mistrzu przygotowano wiele wystaw. Tym razem, po raz pierwszy, wypowie się o nim jego żona, która poprzez wybrane przez siebie fotografie, cytaty, notatki i szkice robocze przedstawi sylwetkę reżysera.

Osobna część wystawy zostanie poświęcona japońskim wątkom biografii Wajdy. Gdzie motywem przewodnim będą dzieła japońskich mistrzów ukiyo-e oraz szkice reżysera z czasów podróży do Japonii na przestrzeni ponad 25 lat.

Wystawa „Wajda. W stulecie urodzin”

8 marca — 28 czerwca 2026

Wernisaż: 7 marca, godz. 18.00

Muzeum Manggha jest czynne od wtorku do niedzieli w godzinach: 10.00-18.00.